Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Mamy nowych ambasadorów. W ubiegłym tygodniu sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych zatwierdziła kolejnych trzech kandydatów ministra Cimoszewicza.
Pierwszy z nich to Witold Śmidowski, który jedzie do Iranu. Śmidowski jest orientalistą, absolwentem MGIMO, słynnej moskiewskiej uczelni, sprawy Iranu są mu doskonale znane. W ostatnich latach pracował w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, nadzorując kilka ważnych spraw, m.in. stosunki polsko-ukraińskie. Już więc go znamy – człowiek od prezydenta, z BBN, wprowadzony w arkana polityki, z własnymi „dojściami” do najważniejszych osób w kraju. No i zna języki obce. Ma też feler – nigdy wcześniej nie pracował w MSZ, co jest sytuacją dość wyjątkową, jeśli chodzi o absolwenta MGIMO.
To będzie w ogóle dość ciekawa sytuacja – Śmidowski zastępuje w Teheranie Witolda Waszczykowskiego, którego minister Cimoszewicz odwołał w przyspieszonym trybie. I tak naprawdę będzie jego zupełnym zaprzeczeniem – zarówno jeśli chodzi o umocowanie w kraju, jak i temperament. Waszczykowski chodził do irańskich ministrów i składał im rozmaite propozycje, jak choćby takie, że Polska może być adwokatem Ameryki. Wojował też z podwładnymi w ambasadzie, odsyłając ich do Polski. Ze strony Śmidowskiego, osoby opanowanej, nic takiego nam nie grozi. Ale za to będzie musiał zbudować sobie zespół ludzi, którzy poprowadzą najważniejsze sprawy. Ciekawe, czy to mu się uda…
Kolejnym kandydatem Cimoszewicza jest Janusz Jesionek, który jedzie na stanowisko ambasadora do Słowenii. Jesionek to dziecko szczęścia (no i dziecko ZSMP). Pracował w FSZMP, potem w CRZZ, stamtąd trafił do MSZ. Tu zawsze potrafił dobrze się ustawić. Ostatnio np. był charge d’affaires na Cyprze. Teraz trafił jeszcze lepiej. Placówka w Lublanie jest jedną z najbardziej atrakcyjnych – mało pracy, za to dużo atrakcji, bo wszędzie jest blisko: na narty w Alpy, nad morze, do Włoch, do Wiednia. Więc jak tu Jesionkowi nie zazdrościć? W tej chwili są dwie szkoły, które tłumaczą jego sukces. Pierwsza głosi, że ta nominacja to efekt znajomości z Andrzejem Majkowskim z Kancelarii Prezydenta. Druga szkoła mówi, że Jesionkowi pomogły znajomości z ZSMP. A jaka jest prawda?
Trzecim nowym ambasadorem jest Artur Tomaszewski. Jedzie do Albanii, gdzie zastąpi Andrzeja Chodakowskiego. Chodakowski to był wkład Mariana Krzaklewskiego w polską dyplomację – jego największym osiągnięciem stało się nakręcenie filmu „Robotnicy ’80”. A potem, jako polityczny emigrant, założył biuro „Solidarności” we Włoszech. Ten fakt – że zna język niepolski, no i że jest oddanym solidarnościowcem – pewnie zaważył na tym, że wpadł w oko Krzaklewskiemu. W ten sposób narodziły się zalążki solidarnościowej kadry w MSZ, bo Marian wepchnął go Geremkowi na ambasadora. Efekty owej nominacji mogliśmy poznać w tygodniku „NIE”, który z satysfakcją opisywał jego wpadki.
Chodakowski tak bardzo odbiegał od ambasadorskiej przeciętnej, że Cimoszewicz czym prędzej go odwołał. Teraz w Tiranie zastąpi go Artur Tomaszewski, który wcześniej pracował tam jako konsul.

Wydanie: 29/2002

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy