Czeski desant na polskie sklepy

Czeski desant na polskie sklepy

18.11.2022 Bogatynia , Czesi na zakupach w polskich sklepach . Bilboard sklepu Lidl i zaproszeniem na zakupy w trzech jezykach . Fot . Krzysztof Cwik / Agencja Wyborcza.pl ID: 3652373736

W Bogatyni boją się, że Czesi zostawią puste półki, i apelują o „zachowanie kultury zakupów” Należę do pokolenia pamiętającego jeszcze przywożone z Czechosłowacji piórniki, przybory do pisania czy buty. Zwłaszcza w latach 80. autokarowe wycieczki Polaków połączone z ogołacaniem sklepowych półek wywoływały poruszenie u naszych sąsiadów, którzy na widok gości z Polski zamykali sklepy. Dziś karta się odwróciła i to Polacy zaczęli psioczyć na czeski desant na markety. Polacy na Czechów narzekali dotąd przede wszystkim we własnym gronie. Po tym jak rząd Mateusza Morawieckiego zlikwidował VAT na wiele podstawowych produktów spożywczych, sąsiedzi tłumnie ruszyli na zakupy do Polski. Wówczas zerowy VAT miał funkcjonować do 31 lipca 2022 r., ale nadal obowiązuje. Czesi ciągle uprawiają masową turystykę marketową i pewnie nie porzucą jej do końca roku. Dlatego Artur Sienkiewicz, radny powiatu zgorzeleckiego, który mandat zdobył z komitetu Porozumienie Prawicy dla Powiatu, odważył się powiedzieć głośno to, co inni pozwalają sobie najwyżej pomyśleć, i postanowił Czechów nauczyć „kultury zakupów”. Sienkiewicz przygotował apel, przetłumaczył go na czeski i ruszył na parkingi pod marketami, gdzie zaczepiał Czechów, a za wycieraczki ich samochodów wkładał ulotki. Na nich Czesi mogli przeczytać, że „my mieszkańcy Miasta i Gminy Bogatynia zwracamy się do Was z prośbą o zachowanie Kultury Zakupów”. Wiadomo, że „kultura zakupów” to ważna sprawa, dlatego autor napisał ją wielkimi literami. Dalej zaś wyjaśniał (pisownia oryginalna): „Z ekonomicznego punktu widzenia logicznym wydaje się dokonywanie zakupów tam, gdzie taniej. Jednak należy to robić z poszanowaniem swoich sąsiadów. Nieuzasadnionym wydaje się hurtowe wykupywanie wielu produktów: kartonów jogurtów, śmietany, masła, mięsa… Budzi to wątpliwości czy zakupy te robione są wyłącznie na użytek własny. My mieszkańcy Gminy Bogatynia chcemy by nasze dzieci również miały dostęp do świeżych produktów (warzyw, owoców, etc.). Pomału jednak staje się to niemożliwe-przychodząc do sklepów coraz częściej zastajemy puste półki”. Przy okazji prawicowy radny odgryzł się Czechom za spór o kopalnię Turów. Jego zdaniem działania czeskiego rządu doprowadziły do zahamowania rozwoju partnerskich relacji. „Emocje naszych mieszkańców jeszcze nie opadły. Teraz od Was zależy odbudowa dobrosąsiedzkich stosunków”, przestrzegł w imieniu mieszkańców gminy Bogatynia. I na koniec zaapelował, by Czesi nie dolewali oliwy do ognia podczas przedświątecznych zakupów. Fotorelację z akcji ulotkowej udostępnił na swoim oficjalnym koncie na Facebooku, gdzie zapowiedział, że nie ustanie w apelach do Czechów o kulturalne zakupy. Internauci zdają się popierać akcję radnego Sienkiewicza, choć są sceptyczni, czy przyniesie efekt. „Brawo za chęci i inicjatywę, ale nic to nie zmieni. Moim zdaniem należy wprowadzić limity na towary spożywcze dla obcokrajowców. W przeciwnym razie wszystko będzie się zaogniać, każdy ma swoje granice cierpliwości. Nie będę się tu już rozpisywał o zachowaniu co poniektórych gości”, proponuje mieszkaniec Bogatyni, który – jeżeli wierzyć jego opisowi na FB – pracuje w kopalni Turów. Inny komentujący zwraca uwagę, że obcokrajowcom powinien być naliczany pełny VAT, a „nie ulgowy jak dla swoich”. Sceptyczni wskazują, że wymagałoby to sprawdzania przy kasie paszportów. Entuzjaści tego pomysłu podpowiadają, że wysoki VAT powinien być po prostu naliczany, kiedy klient płaci czeską kartą płatniczą. Radny Sienkiewicz podwyższonego VAT dla Czechów nie popiera, ale wprowadzenie limitów na towary spożywcze dla obcokrajowców – już tak. Niektórzy komentujący są bardziej wojowniczy – proponują przebijanie opon w czeskich autach lub „wzięcie gwoździ do kieszeni”. Na zachowania czeskich klientów narzekają także mieszkańcy Cieszyna. Na lokalnych grupach dyskusyjnych żalą się na puste półki sklepowe po wizycie Czechów, z którymi muszą walczyć o podstawowe produkty spożywcze. Niektórzy proponują, by pobierać drobną opłatę za wjazd Czechów na zakupy do Polski. Czechom zakupy w Polsce opłacają się nie tylko ze względu na zerowy VAT na niektóre produkty spożywcze, ale również ze względu na złotówkę, która traci w stosunku do korony czeskiej. Wystarczy porównać średni kurs NBP obu walut w ciągu ostatnich trzech lat. Na początku listopada 2019 r. 100 koron czeskich kosztowało 16,67 zł, teraz za 100 koron czeskich trzeba zapłacić aż 19,34 zł. Dla Polaka wizyta w czeskiej hospodzie, gdzie chciałby

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2022, 49/2022

Kategorie: Kraj