Człowiek człowiekowi dawcą

Marsz Nadziei i Życia Fundacji Urszuli Smok „Podaruj Życie”

„Piszę do was ten list, abyście zrozumieli mój świat. Pragnę was w nim spytać, dlaczego diagnoza: rak jest dla was równoznaczna ze śmiercią. Dlaczego po usłyszeniu tej wiadomości zaczęliście patrzeć na mnie jak na zmarłą? To nie śmierć była przede mną, tylko kolejny trudny zakręt, jeden z wielu, które pokonałam, i jeden z wielu, które jeszcze pokonam (…). Pomiędzy nimi jest jeszcze zwyczajne życie – pomiędzy jednym kursem chemioterapii a drugim żyłam tak jak zawsze, czytałam, chodziłam na spacery, śmiałam się, nie spotykałam się tylko z przyjaciółmi, nie chciałam, żeby patrzyli na mnie tak, jakby mnie już nie było. Bo byłam, bo żyłam, a teraz jestem zdrowa, otworzył się przede mną nowy, cudowny świat. Jest w nim uśmiech mojego męża, przytulenie dzieci, kolorowy liść w parku, tęcza na niebie, wszystko. Tylko (…) teraz rozumiem, jak bezcennym skarbem jest każda chwila, którą otrzymujemy w darze od losu. Lecz jeśli zdarzy się, że znów zachoruję, proszę, nie patrzcie na mnie jak za pierwszym razem, ja tylko będę miała do pokonania kolejny zakręt, pomóżcie mi w pokonaniu go, wesprzyjcie mnie, lecz nie litujcie się, nie stawiajcie na mnie kreski… Katarzyna”.
„Mam 10 lat, od roku się leczę, marzę o tym, aby wyzdrowieć. Jestem optymistą i dlatego w to wierzę. Lubię morze, podoba mi się gotowanie, ale najbardziej chciałbym być naukowcem. Może wynajdę lek na raka? Kocham zwierzęta i marzę o tym, aby zamieszkał ze mną mały kotek. Podobno marzenia się spełniają. Mikołaj”.
Te wzruszające listy, zawierające marzenia chorych na białaczki i inne choroby układu krwiotwórczego, czytali 5 października krakowscy aktorzy i twórcy: Urszula Grabowska, Małgorzata Kalicińska, Maja Ostaszewska, Tadeusz Huk i Błażej Peszek, w sali Urzędu Miasta Krakowa, przed wyruszeniem na Rynek Główny, na doroczny, szósty Marsz Nadziei i Życia. Zorganizowała go Fundacja Urszuli Smok „Podaruj Życie”, by przybliżyć ludziom zdrowym los chorych na białaczkę i skłonić ich do oddania szpiku kostnego do przeszczepu. Oddając niewielką ilość swojego szpiku, który w ciągu dwóch-trzech tygodni całkowicie się zregeneruje, można komuś uratować życie. Bez narażania, w najmniejszym stopniu, własnego życia i zdrowia, bez bólu, kosztów materialnych można zrobić coś tak satysfakcjonującego i pięknego zarazem. Dawstwo szpiku jest honorowe.

19 milionów w światowym rejestrze

Co półtorej godziny ktoś w Polsce dowiaduje się, że jest chory na białaczkę, czyli nowotwór krwi, lub inną chorobę układu krwiotwórczego. Często są to ludzie młodzi albo dzieci, rocznie taką diagnozę słyszy ok. 6 tys. osób. Na szczęście wiele z tych chorób leczy się dziś z powodzeniem, przeszczepiając szpik. Są dwa rodzaje przeszczepów – autologiczny, który polega na pobraniu szpiku od chorego i ponownym podaniu go po oczyszczeniu z komórek nowotworowych i zniszczeniu szpiku w organizmie pacjenta, oraz alogeniczny – do przeszczepu stosuje się szpik pobrany od osoby spokrewnionej, ale to szczęście ma tylko ok. 30% chorych, albo od kogoś niespokrewnionego o zgodnych antygenach transplantacyjnych (HLA – human leukocyte antigens). Antygeny te u poszczególnych osób różnią się niemal tak jak linie papilarne, tylko niektóre ich kombinacje się powtarzają. Dobór jest więc trudny, zgodność wynosi statystycznie 1 na 25 tys., toteż poszukiwania dawcy prowadzi się w rejestrze nie tylko krajowym, ale i światowym (BMDW – Bone Marrow Donors Worldwide), w którym zarejestrowano ok. 19 mln osób gotowych oddać szpik. Im więcej dawców zostanie zarejestrowanych, tym łatwiej będzie znaleźć szpik dla każdego chorego czekającego na przeszczep. Niestety, w Polsce w banku dawców figuruje zaledwie 380 tys. osób. Przyczyną nie jest mniejsza wrażliwość na los innych, raczej niewiedza i nieuzasadnione obawy – ludzie nie są świadomi, że mogą w ten sposób dać komuś drugie życie, albo obawiają się, że oddanie szpiku może spowodować groźne dla ich zdrowia konsekwencje. Tymczasem pobranie komórek macierzystych szpiku z krwi obwodowej jest zupełnie bezbolesne i bezpieczne dla dawcy.
– Pragniemy przybliżyć ludziom zdrowym los chorych na białaczkę, a także ich problemy, plany, pragnienia i marzenia – wyjaśnia cel fundacji Urszula Smok. – Chorzy nie chcą być sami, lgną do innych, w samotności trudniej wyjść z choroby. Sama byłam kiedyś chora na białaczkę, więc świetnie ich rozumiem. Marsz uświadamia, że możemy im pomóc.

Nic nie boli, niczym nie grozi

Prof. Aleksander Skotnicki, kierujący Kliniką Hematologii Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum, potwierdza, że oddanie szpiku jest bezpieczne dla zdrowia i bezbolesne. Dawcą szpiku kostnego może zostać osoba mająca 18-45 lat, niechorująca na choroby przewlekłe ani infekcyjne – żółtaczkę, gruźlicę, schorzenia hematologiczne i onkologiczne, nie może też być nosicielem wirusa HIV lub wirusowego zapalenia wątroby typu B i C. Rejestracji dokonuje się przez internet, można też zatelefonować do Fundacji DKMS Polska albo pójść do najbliższego ośrodka dawców szpiku w miejscu zamieszkania, następnie należy wypełnić ankietę, poddać się kwalifikacji lekarskiej i oddać 10 ml krwi do badania. Są i inne ułatwienia: rejestrujący się przez internet może otrzymać pocztą komplet dokumentów oraz pałeczkę do pobrania wymazu z jamy ustnej, z instrukcją, jak pobrać śluz. Pałeczkę oraz deklarację trzeba odesłać na adres DKMS. Nie wymaga to więc pobierania czy badania krwi. Rejestrujący się nie ponosi żadnych kosztów związanych z badaniem, pokrywa je fundacja.
To wystarczy, by znaleźć się w rejestrze potencjalnych dawców. Szpik lub śluz zarejestrowanego zostaje przebadany pod kątem antygenów zgodności tkankowej, a informacje te są wprowadzane do komputerowej bazy danych i przesyłane do banku światowego – BMDW. Odtąd stają się dostępne dla dowolnego chorego na świecie, który ma zostać poddany przeszczepowi.
Mogą upłynąć całe lata, zanim ktoś będzie potrzebował szpiku z identycznymi antygenami zgodności tkankowej jak nasze. Otrzymamy powiadomienie o tym fakcie i jeśli nie zmienimy decyzji o oddaniu szpiku, zostaniemy przygotowani do zabiegu. Dawniej pobranie szpiku z kości biodrowej odbywało się w szpitalu, w znieczuleniu ogólnym. Obecnie komórki krwiotwórcze mogą też być pobrane z krwi obwodowej. Wcześniej dawca przez pięć dni przyjmuje w postaci zastrzyków lek, który uwalnia komórki macierzyste ze szpiku do krwi obwodowej. W dniu zabiegu zostaje na kilka godzin podłączony do aparatu – separatora komórkowego, który izoluje komórki macierzyste z krwi. Następnie komórki te są podawane dożylnie biorcy.

Kto daje szpik, ratuje życie

– Wracam z Kliniki Hematologii przy ul. Kopernika 17, gdzie chorzy czekają na przeszczep szpiku – powiedział przed marszem prof. Skotnicki. – Jedna z chorych przekazała mi list zawierający jej marzenia, który został tu odczytany. Mój mistrz, prof. Julian Aleksandrowicz, mawiał, że zdrowie jest sprawą zbyt ważną, by pozostawić je tylko w rękach lekarzy. W tym stwierdzeniu zawarta była myśl, że my, lekarze, potrzebujemy wsparcia społeczeństwa. Cieszymy się z każdej pomocy w walce o ludzkie życie (…). Przeprowadziliśmy w naszej klinice już prawie 900 przeszczepów, w przyszłym roku, mam nadzieję, osiągniemy tysiąc. Każdy, kto daje swój szpik, uczestniczy w ratowaniu życia, bez was nie byłoby przeszczepów. (…) Przekazuję wam, jako naszym sprzymierzeńcom w walce o życie, szacunek od świata lekarskiego.
Marsz Nadziei i Życia, prowadzony przez lajkonika z jego świtą, przy dźwiękach muzyki przeszedł z urzędu miasta na Rynek Główny i zatrzymał się przed ratuszem. Uczestnicy nieśli zielone baloniki, do których przytwierdzone były listy chorych. I w jednej chwili wypuścili je z rąk, by wzbiły się do nieba, a razem z nimi listy z marzeniami. Oby znaleźli się dawcy – wtedy marzenia się spełnią.

Wydanie: 43/2013

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy