Czy należy zezwolić na przechowywanie w domu urn z prochami bliskich?

Czy należy zezwolić na przechowywanie w domu urn z prochami bliskich?

Sławomir Neumann,
wiceminister zdrowia
Szczerze? To jest najgorszy moment na rozpatrywanie takiego wniosku. Lepiej, żeby emocje związane z katastrofą smoleńską, ekshumacjami i ponownymi pochówkami nieco opadły, bo w tej chwili moglibyśmy tylko się narazić na lawinę oskarżeń i insynuacji. W istocie jednak zmiana pochodzącej jeszcze z lat 50. ustawy o pochówkach wydaje się uzasadniona. Dziś kremacje zwłok stają się coraz liczniejsze, a kiedyś w ogóle ich nie było. Ponadto ludzie naoglądali się amerykańskich filmów, w których pokazywane są ceremonie pogrzebowe z rozsypywaniem prochów, i to powoduje, że do ministerstwa coraz częściej napływają wnioski, aby uregulować tę kwestię także w Polsce.

Marek Balt,
poseł SLD
Już dzisiaj wiele osób korzysta z takiej możliwości, bo prawo tego nie zabrania. Prochy zmarłego nie są bowiem zwłokami, nie grozi żadne skażenie biologiczne, nie ma też DNA, więc praktycznie nie można zidentyfikować takich prochów. Prawo nie reguluje kwestii postępowania z prochami, bo obowiązująca w Polsce Ustawa o cmentarzach i chowaniu zwłok pochodzi z 1959 r., a powiela przepisy uchwalone jeszcze wcześniej, bo w roku 1932. Wystąpiliśmy więc z projektem nowej ustawy, która oprócz usankcjonowania zezwolenia na trzymanie prochów w domu nakładałaby też pewne obowiązki na rodzinę, tak aby kolejne pokolenia, które już nie czują więzi emocjonalnej z przodkiem, nadal postępowały z prochami w sposób godny, nie wystawiały urny do piwnicy albo co gorsza na śmietnik, lecz zadbały o godne pochowanie lub rozsypanie prochów. Projekt, który został złożony do laski marszałkowskiej i czeka na skierowanie pod obrady, zakłada też możliwość rozsypania prochów na morzu.

Dr Adam Bodnar,
Helsińska Fundacja Praw Człowieka
To kwestia prawa do poszanowania życia prywatnego, które zezwala na szeroko pojmowane respektowanie woli zmarłego. Jeśli pragnie on, by urna z jego prochami była przechowywana w domu, bo taki sposób kultywowania pamięci wydaje się mu odpowiedni, to nie widzę w tym żadnego problemu. Ponieważ jest to popiół, który nie niesie żadnych zagrożeń biologicznych, trzeba się przychylić do takiego życzenia.

Prof. Grzegorz Dziamski,
estetyka, filozofia kultury, socjologia kultury, UAM
Problemy mogą wyniknąć później. O ile pierwsza generacja będzie dbała o godne przechowywanie urny, o tyle trudno wykluczyć decyzję kolejnych pokoleń spadkobierców o jej umieszczeniu np. w garażu albo zakopaniu w ogródku jak zdechłego psa lub chomika. I to jest główny problem, który warto jakoś rozwiązać. Choć to kwestia raczej moralna, a nie społeczna czy prawna. To sprawa wymagająca określenia naszego stosunku do zmarłych.

Dr hab. Jacek Mazurkiewicz,
prawo rodzinne, Uniwersytet Wrocławski
Racjonalnie rzecz biorąc, nie widzę przeszkód. Chociaż teściowa mi opowiadała, że w przedwojennej Czechosłowacji kupiła stare mieszkanie, w którym poprzednicy zostawili z ruchomości tylko urny z przodkami; ponoć był to częsty proceder. Nie jestem chrześcijaninem, ale wierzącym inaczej, i uważam, że miejsce ludzkich zwłok, szczątków i innych prochów jest na cmentarzu.

Franciszek Maksymiuk,
prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego
Moim zdaniem i pozostałych członków stowarzyszenia nie ma przechowywania prochów w domu, nie ma ich dzielenia czy rozsypywania byle gdzie. Jest natomiast przyzwolenie członków, aby prochy te rozsypać w ogrodzie pamięci na cmentarzu. Tam są warunki, rośnie trawa, jest estetycznie i porządnie. Jest tam też miejsce na tabliczkę z imieniem i nazwiskiem zmarłego. Wykopuje się dołek i zakrywa go darnią. To jest godne i legalne, bo prawo tego nie zabrania. Takie ogrody pamięci są już na wielu cmentarzach, a adnotacja o pochówku znajduje się w dokumentach cmentarza.
Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 44/2012

Kategorie: Pytanie Tygodnia