Czy pod rządami PiS będzie czystka w sądownictwie i policji?

Czy pod rządami PiS będzie czystka w sądownictwie i policji?

Krzysztof Kozłowski, publicysta, b. minister spraw wewnętrznych
Trochę się boję, że zwycięzca gotów jest dotrzymać słowa i zacząć budować IV RP. Będzie nowe otwarcie, grubą kreską oddzielające teraźniejszość od przeszłości, aby wyborca zobaczył, że coś się dzieje. Inaczej to „dzisiaj” nie będzie się różnić od „wczoraj”, pozostaną te same problemy związane np. z brakiem pieniędzy. Co wtedy się robi? Czystki w służbach specjalnych, policji, wojsku i innych spektakularnych miejscach. Łatwiej usuwać osoby, niż zmieniać rzeczywistość ekonomiczną i społeczną. Wywalić kogoś to takie proste, że aż kusi. Można takie działania nagłośnić i wszyscy powinni być zadowoleni. Ale nie będą.

Prof. Jan Widacki, prawnik, b. wiceminister spraw wewnętrznych
Jestem pewny, że tak będzie, jednak w ograniczonym zakresie, bo nasze służby doskonale wyćwiczyły się w schlebianiu nowym panom. Już pod koniec kadencji latają z kwitami do przyszłych rządzących. To oczywiste, że nowa ekipa bez tych starych ubeków sobie nie poradzi. PiS będzie zbierało kwity głównie na Platformę. Szczęść im Boże. Bardziej obawiam się tego, że pod hasłami reformy wymiaru sprawiedliwości dojdzie do ograniczania niezawisłości sędziowskiej, prokuraturom zaś grozi upolitycznienie.

Prof. Marian Filar, prawo karne, UMK
Bardzo bym tego nie chciał. Nowa siła wiodąca, jeśli chce być wierna swoim deklaracjom, powinna przerwać koło karuzel kadrowych. Oczywiście, wygrywający wybory bierze odpowiedzialność za rządy, ale zmiany nie muszą sięgać szatniarek w Ministerstwie Sprawiedliwości. Trzeba jasno powiedzieć, że co innego stanowiska polityczne, a co innego czysto urzędnicze czy merytoryczne. Na litość Boską, nawet w nieszczęsnych służbach specjalnych trzeba być fachowcem, by wiedzieć, gdzie ucho przystawić. Nie stać nas na takie zabawy, że ci wywalają tych, a tamci tamtych, bo to destabilizuje państwo niezależnie od ekipy. Jeśli czystka jest stałym elementem gry, to wszystkie osoby z aparatu nie myślą o tym, by służyć państwu, ale kombinują, jak się spodobać nowej władzy. Z całym szacunkiem dla komendanta głównego policji – jeśli ma inne ambicje niż być oberpolicmajstrem, nie rozumie, o co na tym stanowisku chodzi.

Płk Roman Polko, b. szef jednostki specjalnej GROM, doradca prezydenta warszawy ds. bezpieczeństwa
Nie reprezentuję PiS, przedstawiam jedynie swój pogląd na kwestie obsady stanowisk. Moim zdaniem, najważniejsze są zadania, które trzeba wykonać, i w ten sposób należy dobierać zespoły ludzkie. Jeśli na ważnych stanowiskach są jeszcze osoby, które od wielu lat udowadniają, że nie są w stanie niczego zrealizować, a blokują tylko rozwój tych instytucji, to powinny odejść. Moje nazwisko padało już w kontekście obsady stanowiska komendanta głównego policji, jednak stanowczo dementuję takie pogłoski. Nie czuję się pewny w tym resorcie i jego przerośniętych strukturach, abym mógł stworzyć zespół z sukcesem przeciwstawiający się biurokracji i zwiększający skuteczność w ściganiu przestępców. O wiele lepiej poruszam się w strukturach związanych ze zwalczaniem terroryzmu, z siłami specjalnymi i wojskiem. Tu też przydałyby się zmiany na szczytach kadry zawodowej, która jest grupą raczej tchórzliwą, bo poza cichą krytyką wszystkiego niewiele robi.

Prof. Emil Pływaczewski, prawo karne, kryminologia, Wyższa Szkoła Policji w Szczytnie
Każda ekipa ma prawo dokonywać zmian na szczeblach ministerialnych. Trudno też byłoby liczyć, że pozostaną ten sam komendant główny policji i jego zastępcy, Jednak gdy chodzi o stabilność służb, zmian należy dokonywać z całą ostrożnością. Trudno liczyć, by nowe ekipy tolerowały osoby niesprawne, nieefektywne merytorycznie, ale jeśli głównym kryterium zmian będą kompetencje, to ja się pod takimi zmianami podpisuję.

Marek Celej, sędzia, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa
Każda ekipa dochodząc do władzy – czy to AWS, czy SLD – brała swoich ludzi na stanowiska w Ministerstwie Sprawiedliwości, począwszy od szefów resortu poprzez newralgicznych wiceministrów, a na dyrektorach poszczególnych departamentów kończąc. Pozostały personel nie był tym objęty. Dlatego tak dziwnie wyglądają powołania nowych prokuratorów krajowych na minutę przed odejściem rządu. Każdy minister przystępując do pracy, pragnie się otoczyć ludźmi ze swojego kręgu, zakładając, że są fachowcami, jednak czas najwyższy, by pozostały personel był traktowany jako służba cywilna i nie zmieniał się, bo to decyduje o obliczu całej administracji. Może dopracujemy się kiedyś modelu, jaki jest w USA. Zbyt daleko idące zmiany powodują dezorganizację. Na szczęście odwoływanie prezesów sądów w trakcie ich kadencji nie jest dziś takie łatwe, wymaga akceptacji Krajowej Rady Sądownictwa. Jej opinie są ustawowym hamulcem przeciwdziałającym tej szkodliwej tendencji.

Krzysztof Piesiewicz, adwokat, scenarzysta, senator, PO
O żadnej czystce nie słyszałem, słyszałem o próbie polepszania pracy w różnych instytucjach porządku i bezpieczeństwa publicznego. Zwalnianie ze stanowisk prokuratorskich czy sędziowskich nie jest łatwe. Nie wystarczy powiedzieć: Kowalski odchodzi. Istnieje pragmatyka urzędowa, są ustawy. Tego wszystkiego należy przestrzegać.

Gen. Jerzy Stańczyk, b. komendant główny policji
Gdy się ma władzę, to samemu nadaje się prawa. Ja mogę tylko PiS-nąć jak mysz. Co dadzą zmiany, zobaczymy. Reorganizacja kończy się zwykle pustosłowiem i pogorszeniem, a radykalne zmiany… W policji można wyczyścić wszystko do zera, tylko kto będzie wtedy pracował? Policja nigdy nie dysponowała nadmiarem dobrych kadr kierowniczych.

Andrzej Różański, członek sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych i komisji orlenowskiej, SLD
Bezwzględnie tak się już dzieje. Poplecznicy Kaczyńskich, posłowie Wassermann i Ziobro, niemający jeszcze formalnych nominacji, domagają się odwołania prokuratora krajowego, prokuratorów apelacyjnych, starają się zastraszyć tych, którzy nie są wystarczająco dyspozycyjni i nie dosyć służalczy wobec nowej władzy. Przykładem też jest próba wywarcia nacisku na wymiar sprawiedliwości, aby zmienił wyrok w sprawie Wachowskiego, co zakrawa na zupełny skandal. Podobnych metod jak PiS używa także PO, jeśli przypomnimy manipulacje Miodowicza i Rokity, próby wpływania na ABW i CBŚ. Takie działania są już podejmowane. Niestety, za kadencji SLD stosowano wobec służb biblijną zasadę nadstawiania drugiego policzka na ciosy tych, którzy nie ukrywali swoich antylewicowych preferencji politycznych. Dziś te osoby są filarami zmian wprowadzanych w celu budowy państwa braci Kaczyńskich.

Prof. Zbigniew Hołda, prawnik, politolog, UJ
Na razie rządu nie ma. Najbardziej przydałaby się reforma w prokuraturze. Od czasów minister Hanny Suchockiej nikt się tym nie zajmował. Nie ma powodu, by powielała ona strukturę sądów. Nic by się nie stało, gdyby niektórzy funkcyjni utracili swoje funkcje. Ale ważne, by szefowie prokuratur bronili swoich podwładnych przed naciskami, a nie stanowili ekspozyturę wpływów zewnętrznych.

 

Wydanie: 40/2005

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy