Czyżby bolszewicy opanowali już MFW?

Czyżby bolszewicy opanowali już MFW?

Polemika z tekstem Janusza Majcherka „Socjalizm szkodzi w każdym wieku”

Opinia Janusza A. Majcherka „Socjalizm szkodzi w każdym wieku” („Gazeta Wyborcza”, 2.04.2021) w krótkich, acz stanowczych słowach rozprawia się z ideą socjalizmu. Przy tym autor nie zawraca sobie (ani czytelnikom) głowy roztrząsaniem różnic między, powiedzmy, Szwecją a Wenezuelą. Daje do zrozumienia, że socjalizm szkodzi nie tylko w każdym wieku, ale także w każdej odmianie. Jednak dwa koronne argumenty przez niego przytoczone proszą się o rzeczowy komentarz.

Pierwszym z nich jest stwierdzenie, że napływ migrantów zarobkowych, usiłujących dostać się do „kapitalistycznego piekła” (USA), omija Wenezuelę i Kubę („socjalistyczne raje”). Red. Majcherek nie zauważa, że owi latynoscy migranci masowo uciekają ze swoich ojczyzn, w których panują stosunki jeszcze bardziej „kapitalistyczne” niż w USA. W USA podatki stanowią ok. 27% PKB – dużo więcej niż w takim Meksyku (16%) czy innej Gwatemali. Świadczenia społeczne w Ameryce Łacińskiej (jeśli w ogóle gdzieś śladowo występują) są jeszcze niższe niż w Stanach Zjednoczonych, a nierówności dochodowe dużo większe. Stany w porównaniu z Ameryką Środkową to istny socjalistyczny raj! Oczywiście pierwszorzędnym czynnikiem uruchamiającym masowe migracje jest różnica w poziomie płac. Ta jednak nie wynika automatycznie z tego, jak bardzo poszczególne kraje różnią się stopniem (i rodzajem) „socjalizmu”, względnie „kapitalizmu”.

Pod wieloma względami Polska obecna jest bardziej wolnorynkowa i „kapitalistyczna” niż np. „kryptosocjalistyczna” Szwecja. (W Szwecji spożycie publiczne stanowi ok. 26% PKB, w Polsce tylko 18%, w Szwecji dochody podatkowe państwa sięgają 44% PKB, w Polsce 36%). Ma to pewne znaczenie dla migracji z Polski do Szwecji (przy braku zauważalnej migracji w kierunku odwrotnym). Byłoby jednak nadużyciem twierdzenie, że Polacy migrują do Szwecji znęceni głównie „socjalizmem”. Takim samym nadużyciem jest sugerowanie, że Latynosi migrują do USA znęceni głównie „kapitalizmem”. Pierwszorzędna w obu przypadkach jest po prostu utrzymująca się wielka dysproporcja w poziomie płac.

Drugi wątek tekstu red. Majcherka nawiązuje do kariery Ingvara Kamprada, twórcy Ikei, „emblematycznej dla gospodarki szwedzkiej”. Autor z uznaniem kwituje to, że jego idol „nie płacił podatków w ojczyźnie” i „zgromadził majątek szacowany na 40 mld euro”. Firma ta sprzedaje produkty wszędzie na świecie (i są one wytwarzane wszędzie na świecie, w najmniejszym stopniu – jeśli w ogóle – w samej Szwecji). Jej „szwedzka emblematyczność” polega prawdopodobnie na serwowaniu „szwedzkich” klopsików w sklepowych bufetach. Co do podatków Kamprada, otóż cwaniaków skutecznie unikających płacenia podatków nigdzie i nigdy nie brakuje – nawet w Skandynawii. Faktem jest jednak, że szwedzka gospodarka funkcjonuje i rozwija się pomyślnie pomimo tego. Zdecydowana większość obywateli i przedsiębiorstw płaci tam wysokie podatki. W sumie sięgały one 44% PKB – nieco tylko mniej niż na początku lat 90. (wtedy udział ten wynosił ok. 47%). Zauważyć należy, że pod względem średnich dochodów na jednego mieszkańca Szwecja skraca dystans dzielący ją od USA. Jeszcze w 2000 r. PKB na jednego mieszkańca Szwecji był o ok. 20% niższy niż w USA. Obecnie jest niższy już tylko o ok. 12%. Przy czym dochody w Szwecji są dużo mniej zróżnicowane niż w USA. Współczynnik Giniego, mierzący nierówności dochodowe, dla Szwecji wynosi ok. 0,25 – dla USA ok. 0,47 (dla Meksyku prawie 0,60, dla Polski 0,34).

W warunkach globalizacji duże firmy i ludzie bogaci mogą łatwo minimalizować należności podatkowe. Z rosnącej mobilności podatników korzystają raje podatkowe, a ogół krajów ściga się w obniżaniu stawek podatkowych (a także stawek płac). OECD od dość dawna lobbowała za przerwaniem tego wyścigu i efektywnym opodatkowywaniem dochodów „obrotnych” firm i osobników. Do niedawna wysiłki te nie dawały żadnych konkretnych efektów. Mam jednak dla red. Majcherka złe wiadomości. Wkrótce może to się zmienić. Z inicjatywą tymczasowego „podatku solidarnościowego” wystąpił właśnie Międzynarodowy Fundusz Walutowy. W dodatku USA proponują wprowadzenie minimalnego światowego podatku od zysków korporacyjnych (mowa jest o stawce 21%)!

PS „Gazeta Wyborcza” odmówiła druku tej polemiki.

Prof. Leon Podkaminer jest emerytowanym pracownikiem Wiedeńskiego Instytutu Międzynarodowych Porównań Gospodarczych. W latach 2005-2009 był członkiem zespołu doradców ds. polityki pieniężnej Parlamentu Europejskiego

Wydanie: 17/2021

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy