Daj złotówkę

Daj złotówkę

ZAKAZANE MYŚLI KOBIET

Od czasu, kiedy muszę w szpitalu płacić złotówkę za dwa worki plastikowe, którymi owijam buty, jestem przeciwna wszelkim zrzutkom. Bowiem na plastiku z gumką zarabia nie tylko ich wytwórca (nie odważę się użyć słowa producent), ale także szpital, dopuszczający taki handelek na swoim terenie. Oczywiście, worki są zakupem obowiązkowym, a do tego dorabia się do nich zdrowotną ideologię. Otóż dowiaduję się, że worki są nadzwyczaj higieniczne. Rzeczywiście – rozmazują błoto od szatni po reanimację. Poza tym ci, co odwiedzają osoby obłożnie chore, zabierają worki pełne bakterii do domu. Następnego dnia znowu zakładają je w szatni. Bezsens. I każdy o nim wie. Chodzi tylko o tę złotówkę.
O złotówkę, no może o więcej, chodzi także ministrowi zdrowia. Zaproponował on byśmy, my – pacjenci dzisiejsi i przyszli – zaczęli płacić w czasie pobytu w szpitalu za “usługę hotelową”. Oczywiście, nazwanie dostawki na korytarzu hotelem jest dowcipem rozśmieszającym nawet chorych na depresję. Ale sam pomysł wyrasta z tego samego nurtu co worki z gumką na nogi i słynne cegiełki, za które miały zostać uratowane szpitale. Sprzedaż cegiełek odbywała się w miejscu publicznym, pod okiem personelu medycznego, ale oczywiście, każdy, kto nie chciał być wypisany przed operacją, dawał, co mu z emerytury zostało.
Podobnie byłoby z opłatą za usługę hotelową, do której już dorobiono ideologię.
Podobno z tych pieniędzy opłacone zostałyby pielęgniarki chodzące w poprzek dróg szybkiego ruchu. I w ogóle – jak tylko szpitale dostaną parę groszy od pacjenta – natychmiast opieka będzie super. I jedzenie może takie jak w więzieniach, gdzie stawka żywieniowa jest wyższa niż na oddziale wewnętrznym.
Nie, nie dam się nabrać na żadną państwową zrzutkę, na kuszenie, że jak oddam złotówkę z paczki papierosów, to chorzy na serce dostaną stymulatory. Że jak oddam złotówkę z pół litra, powstaną śliczne ośrodki odwykowe. Naprawdę dosyć wmawiania, że tu złotówka, tam złotówka i w państwie zaraz będzie lepiej.
Jeśli poddajemy się takim zrzutkom, to tylko ze strachu. Przecież przoduje w nich służba zdrowia, a nikt nie chce umrzeć albo nie odwiedzić rodziny, bo pożałował na cegiełkę albo worki z gumką.
I jeszcze jedno – pieniądze wymuszone przez szpitale i ministra tych szpitali zapadają się w jakąś urzędniczą hierarchię, która wszystko przejada. Więc nie warto dawać. To prawda, ale moja odwaga jest tylko papierowa, bo gdy los rzuci mnie lub kogoś z najbliższych do szpitala, rozglądam się zaraz, gdzie tu sprzedają cegiełki. Jestem hojna ze strachu. Bo z radością warto dawać tylko Wielkiej Orkiestrze. Rozliczą się z każdej złotówki.

Wydanie: 2/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy