Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Parę osób wzruszyło się, oglądając ministra Iwanowa podczas wizyty w Warszawie. Z tą Rosją to jest taki mało ciekawy constans – są jakieś wizyty, są jakieś przełomy, a potem niewiele z tego wynika, teraz Iwanow mówił o podniesieniu ceł na polskie wyroby eksportowane do Rosji o 100%. Wiadomo – że to blef. Ale dlaczego z sąsiadami mamy żyć w kulturze blefu o kto kogo?
Więc kuje się nowa teoria tłumacząca niską intensywność wzajemnych kontaktów. Po pierwsze, to efekt naszego antysowietyzmu pierwszej połowy lat 90., takiej śmiesznej bufonady. I to jest jedno z najdelikatniejszych określeń, jakim można opisać politykę, którą prowadził np. Andrzej Olechowski. Pamiętają państwo? Z Rosją zamierzam postępować metodą kija i marchewki. On tego niedźwiedzia chciał kijem, łup, łup. Po łbie. I marchewką w pysk. To nas od Rosji odepchnęło, w puste miejsca weszli inni. I jest, jak jest.
Drugi element jest natury poważniejszej. Bardzo rozpaczamy po zahamowaniu wzajemnych stosunków gospodarczych, natomiast mało kto zastanawia się, czym moglibyśmy z Rosją handlować. To zresztą zmora naszych dyplomatów pracujących za granicą. Ciągle mają rozwijać stosunki gospodarcze – tylko jak, jeżeli polska gospodarka ma tak niewiele do zaoferowania?
Jej możliwości można zawsze obejrzeć w Berlinie, gdzie straszy opuszczony gmach naszej ambasady. Od lat! Pisaliśmy o tym wiele razy, MSZ wydało na odbudowę budynku 16 mln zł i za te pieniądze ma w ręku tylko projekt architektoniczny. NIK, po kontroli tej inwestycji, wysłała zawiadomienie do prokuratury. Ta umorzyła sprawę. A NIK się nie odwołała, sprawę odpuściła. Dlaczego? Po MSZ krąży odpowiedź na to pytanie – bo w sprawę nie jest zamieszany nikt z SLD.
Ta niechęć wobec SLD ma czasem swoje dobre strony. Bo oto nowym wiceministrem został Jakub Wolski. Absolwent prawa, kolega ze studiów Włodzimierza Cimoszewicza. Ale nie to zaważyło na jego awansie, bo Wolski pracuje w MSZ od połowy lat 70., był m.in. wicedyrektorem Departamentu Prawno-Traktatowego, pracował w USA, w misji OBWE, a ostatnio, od dwóch lat, był ambasadorem w Libii.
Nowi wiceminister wchodzi w buty Sławomira Dąbrowy, który pojechał na ambasadora do Bułgarii. I teraz ciekawostka: Dąbrowa prawnikiem nie jest, a Wolski jest, ale i tak wszyscy się zastanawiają, czy da sobie radę jako jego następca…
Bo na przykład, panuje opinia, że nowy dyrektor Sekretariatu Ministra, Joanna Wronecka, i jej zastępca Krzysztof Krajewski dobrze weszli w buty ich poprzednika, Jacka Bylicy. Zgodnie działają, to się kręci.
Taka jest zresztą specyfika MSZ – ciągła rotacja. Właśnie wyjechał na placówkę dyrektor Departamentu Azji i Oceanii, już zastąpił go ambasador w Pakistanie. Niedługo wyjedzie np. dyrektor Departamentu Europy itd., itp. Ta rotacja wymusza wszechstronność, bo nie ma tu dyrektorów, którzy są na swoim stanowisku po kilkanaście lat. No, jest jeszcze jednym argumentem za tym, by MSZ było resortem zamkniętym na ludzi z zewnątrz.

Wydanie: 49/2003

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy