Demokraci nie kochają tarczy

Demokraci nie kochają tarczy

Przyszła administracja USA może wycofać się z kontrowersyjnego projektu

Prezydent USA i Pentagon forsują budowę tarczy antyrakietowej w Polsce i w Czechach. Być może jednak kontrowersyjny system nigdy nie powstanie, gdyż Demokraci odnoszą się do niego sceptycznie. Partia Demokratyczna, mająca obecnie większość w obu izbach Kongresu, zamierza co najmniej opóźnić realizację tego projektu.
Demokraci mają także duże szanse na zwycięstwo w wyborach prezydenckich jesienią 2008r. Nie jest wykluczone, że kolejny przywódca Stanów Zjednoczonych zrezygnuje ze stworzenia w Polsce bazy antyrakietowej.
„Demokratyczna administracja może wstrzymać budowę baz tarczy. Wytłumaczy, że system nie został wystarczająco sprawdzony i nie ma gwarancji, że będzie działać – oświadczył wysokiej rangi funkcjonariusz Departamentu Obrony za prezydentury Ronalda Reagana, Lawrence Korb, obecnie związany z Demokratami.
Ellen Tauscher, Demokratka z Kalifornii, odgrywająca kluczową rolę w Komisji ds. Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów, nazwała system obrony przeciwrakietowej „programem niedojrzałym, związanym z wysokim ryzykiem”. Ellen Tauscher podkreśla, że jej partia nie lekceważy niebezpieczeństwa ze strony rakiet irańskich i nie zamierza przyznać Rosji prawa weta w kwestiach polityki obronnej USA. Demokraci sprzeciwiają się jednak niezwykłemu pośpiechowi, z jakim administracja Busha dąży do realizacji projektu. Agencja Obrony Przeciwrakietowej (MDA) w ciągu ostatnich sześciu lat otrzymała wszystkie pieniądze, o które wnioskowała, a jednak system ma za sobą tylko jeden udany test. Zamiast budować silosy dla rakiet w Polsce, należy raczej rozważyć możliwości stworzenia mobilnego systemu obrony przeciwrakietowej na lądzie i morzu. Dużą lądową bazę łatwo jest zniszczyć, a ponadto

system mobilny

można przenosić w różne regiony w zależności od aktualnego zagrożenia. A koszty łatwych do zaatakowania instalacji w Polsce i w Czechach sięgną 4 mld dol.
W wywiadzie dla niemieckiego magazynu „Der Spiegel” Tauscher stwierdziła: „Jeśli Rosja dzieli z nami to samo niebezpieczeństwo, nie ma powodu do antagonizowania jej. Sposób, w jaki administracja Busha prowadziła te negocjacje, spowodował wiele wrogości i doprowadził do niepotrzebnego pobrzękiwania szabelką. Obecne podejście raczej dzieli Europę, zamiast zjednoczyć ją przeciwko wspólnemu zagrożeniu”. Zdaniem pani Tauscher, Stany Zjednoczone nie powinny już dzielić Europy na starą i nową, jak to robił przed inwazją na Irak sekretarz obrony, Donald Rumsfeld.
Podczas dyskusji demokratyczny przewodniczący Podkomisji ds. Stosunków z Europą w Izbie Reprezentantów, Robert Wexler, podkreślił, że system obrony antyrakietowej jest niesprawdzony i poważnie naraża na szkodę stosunki USA z Rosją oraz z sojusznikami w Europie. „Jest nie do zaakceptowania, żeby naród amerykański, który wydał już setki miliardów dolarów na katastrofę w Iraku, raz jeszcze dawał prezydentowi czek in blanco na wydanie dodatkowych miliardów na wątpliwy program obrony rakietowej, którego koszty powinny być przynajmniej częściowo pokryte przez naszych europejskich aliantów”, oświadczył Wexler w Kongresie. Wyraził on opinię, że sprawę tarczy należy kolektywnie rozpatrywać w ramach NATO, a nie w dwustronnych rozmowach USA z rządami Polski i Czech. Tylko w ten sposób można nakłonić Europejczyków do sfinansowania projektu, który ma ich chronić.
Bezpardonowo atakował projekt demokratyczny przewodniczący podkomisji ds. nierozprzestrzeniania broni nuklearnej w Izbie Reprezentantów, Brad Sherman. Wywodził on, że umieszczenie tarczy w Polsce i Czechach popsuje stosunki z Rosją, której współpracy Ameryka potrzebuje w zapobieganiu proliferacji broni jądrowej. Rząd USA wciąż liczy na pomoc Moskwy w negocjacjach z Iranem w sprawie programu atomowego państwa mułłów – podkreślał Sherman.
Pragnący opóźnić powstanie tarczy Demokraci na razie

działają skutecznie.

W maju, bez wielkiego rozgłosu, Izba Reprezentantów zredukowała o połowę fundusze, których żądał na stworzenie systemu obrony przeciwrakietowej Departament Obrony, zakazała też Pentagonowi rozpoczynania prac konstrukcyjnych. W czerwcu podobną decyzję podjęła Komisja ds. Sił Zbrojnych Senatu. Komisja zaleciła wstrzymanie funduszy na instalacje w Czechach i w Polsce do czasu sfinalizowania rozmów w sprawie tarczy z tymi państwami. Biały Dom liczy, że w końcu jednak zdominowana przez Demokratów legislatywa da się przekonać i dopisze niezbędne kwoty do ustawy budżetowej na 2008 r. Nadzieje te jednak mogą nie zostać spełnione. Jeśli zaś przyszłym gospodarzem Białego Domu zostanie demokrata, który porzuci plany budowy elementów tarczy antyrakietowej w naszym kraju, Polska znajdzie się na arenie międzynarodowej w kłopotliwej sytuacji jako zbyt gorliwy sojusznik Wuja Sama.

 

Wydanie: 30/2007

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy