Detektyw w oparach absurdu

Detektyw w oparach absurdu

„Jedno porwanie, lawina błędów” – cd. Rewelacje Krzysztof Rutkowskiego

Jeszcze trochę, a wyjdzie na to, że to Włodzimierz Olewnik nasłał na swego syna bandziorów, którzy nie tylko go porwali, ale i zamordowali. Do takiego absurdalnego wniosku skłaniają coraz to nowe sensacyjne doniesienia mediów, w które doskonale wpisuje się retoryka detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. On wie, co robi.
Jego przyjazd do Olsztyna (17 kwietnia) na przesłuchanie w innej, starej sprawie, był zaplanowany według najlepszych reguł PR. Najpierw powiadomił miejscowe media, że przy okazji uzupełni swoje wcześniejsze zeznania w sprawie uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Ten wabik zadziałał. Detektyw zajechał patrolowym wozem pod Komendę Wojewódzką Policji 10 minut przed rozpoczęciem przesłuchania. Tyle akurat wystarczy, by odpowiedzieć na kilka prostych pytań. Bez wdawania się w szczegóły.
– Dzisiaj wielu polityków, wielu liderów partii politycznych przedstawia swoje teorie, wizje, możliwości działania… A jest proste pytanie: Gdzie oni byli wtedy, kiedy doszło do porwania Krzysztofa Olewnika? – pytał Rutkowski, który przyznaje, że sam był na miejscu przestępstwa i nawet próbował schwytać sprawców porwania. Ale twierdzi, że na tym nie zarobił, a jego wydatki przekroczyły skromny budżet.
I byłoby o nim dzisiaj cicho, gdyby nie wypowiedź byłego prokuratora krajowego Janusza Kaczmarka, który zarzucił Rutkowskiemu, że wyciągnął od Olewników grube pieniądze. Nazajutrz minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski dolał oliwy do ognia, ogłaszając, że detektyw wyłudził od rodziny porwanego ok. 1 mln zł. Tymczasem, o czym wcześniej pisali dziennikarze zajmujący się tą sprawą, ok. 800 tys. zł wyłudził niejaki Jerzy Król z Wejherowa, ps. „Gruby”, skazany już za to na 3,5 roku więzienia (pisaliśmy o tym w tekście „Jedno porwanie, lawina błędów” – „P” nr 16).
Człowiek ten w mediach występował jako współpracownik. A kim jest według detektywa?
– Dla mnie Jerzy Król, ps. „Gruby”, jest nikim innym, tylko byłym informatorem, który na zlecenie różnego rodzaju grup przestępczych przekazywał nam informacje (…). Po prostu był nikim innym, tylko „ucholem” firmy „Rutkowski”, który przekazywał nam informacje na temat skradzionych samochodów.
O związkach Rutkowskiego z „Grubym” była mowa w programie TVP „Konfrontacje”, jeszcze zanim porywacze przyznali się do winy i wskazali miejsce ukrycia ciała Olewnika. Obecny w audycji detektyw wstydliwie milczał, gdy wymieniano jego pracownika Sławomira P., który podesłał Olewnikom informatora Jerzego Króla. Potem odciął się od swego podwładnego, informując, że już się go z agencji pozbył. Red. Piotr Pytlakowski, współautor tej audycji, po pewnym czasie ustalił jednak, że Sławomir P. nadal pracuje w biurze Rutkowskiego, i to jako doradca ds. kryminalnych.
Gdy teraz w Olsztynie padło nazwisko Pytlakowskiego, detektyw Rutkowski wytknął mu, że związał się z jego konkurentem, pseudodetektywem z Niemiec.
Jakby te uderzenia były za słabe, detektyw Rutkowski zarzucił Włodzimierzowi Olewnikowi powiązania z establishmentem eseldowskim, korumpowanie policjantów (na spotkaniu w domu Krzysztofa tuż przed porwaniem), a także załatwianie przez młodego Olewnika pozwolenia na broń i dzielenie się pieniędzmi z policjantem, który w tej libacji brał udział. Choć owo spotkanie miało załagodzić drobną kłótnię Krzysztofa i jego wspólnika Jacka K. z policjantami po zatrzymaniu ich w wozie bez dowodu rejestracyjnego.
Tak to tłumaczy rodzina, ale nawet gdyby grupa policjantów przebywała w domu młodego Olewnika nielegalnie, nawet gdyby Olewnik senior zaprzyjaźnił się z jakimś działaczem SLD, PO, PiS, PSL czy lektorem Radia Maryja, a w końcu gdyby nawet Krzysztof pomógł komuś uzyskać pozwolenie na broń (a gdzie procedury?), to jaki tu jest związek z porwaniem i zabójstwem młodego, w pełni sił i przyszłości człowieka? Czy detektyw Rutkowski chce udowodnić, że są to wystarczające powody do popełnienia tak straszliwej zbrodni? Chyba że powodem do takich wypowiedzi są jego polityczne aspiracje; właśnie zwolniło się miejsce w Senacie. Nasi informatorzy bezpłatnie donoszą, że Krzysztof Rutkowski chętnie by je zajął.

 

Wydanie: 17-18/2008

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy