Dobry czas, by dawać

Dobry czas, by dawać

Przed nami krótkie, choć jak zawsze bardzo wyczekiwane, Święta. Pora więc na wyciszenie emocji. I na to, czego, zwłaszcza w tym roku, najbardziej potrzebujemy. Na choć odrobinę spokoju. Wiem, że to może być tylko kilka dni, ale dobre i to. Będzie trochę więcej życzliwości, odezwą się do siebie ludzie, którym brakowało na to czasu w ciągu roku, dostaniemy życzenia i prezenty. Nie czekając na te tak przecież lubiane gesty, sami mamy szansę sprawić, by dla innych te Święta też były miłe. Nam, Polakom, bardzo takich gestów brakuje. Choć sami bardzo chcemy życzliwości, to jakoś nie potrafimy jej okazywać. Za dużo w nas egoizmu i bezinteresownej zawiści. Zamiast twardych sporów ciągle mamy chamskie kłótnie.
W Wigilię wierzący i niewierzący będą się dzielić opłatkiem i śpiewać kolędy. Nie za dużo jednak z tego wynika. Polski katolicyzm coraz bardziej jest jak restauracja ŕ la carte. Większość wybiera sobie z tej karty tylko to, co jej smakuje, a obowiązki odrzuca.
W mijającym roku zrobiliśmy niestety wielki krok ku spiskowej teorii dziejów. Katastrofa smoleńska już weszła do narodowego rejestru mitów. A to dopiero początek wojny nie o prawdę przecież, ale o władzę. Przed nami rok wyborczy, a to niestety nie jest zapowiedź spokoju. Tym bardziej więc trzeba wykorzystać nadchodzące dni. Czas na oddech i sprawy osobiste.
Czytelnikom „Przeglądu” serdecznie dziękuję za solidarność z tytułem. Za wiele oznak sympatii. Za wyrozumiałość. I to trwającą już 11 lat. Czujemy, że jesteśmy Wam potrzebni. I to jest dla nas najważniejsze! Miłych Świąt! A w Nowym Roku postaramy się Was nie rozczarować.

Wydanie: 51-52/2010

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy