Machiavelli – cynik czy demaskator?

Machiavelli – cynik czy demaskator?

Istnieje makiawelizm władców i makiawelizm uciśnionych – pisałem o tym niejeden raz. Makiawelizm wyrafinowany i makiawelizm ubogich duchem; posługują się nim dyktatorzy, przywódcy demokratyczni i kapłani wszystkich Kościołów. Także obrońcy praw człowieka nie wyrzekają się makiawelizmu, jak to widzieliśmy podczas wojny NATO z Serbami o Kosowo. Łamanie umów, wprowadzanie w błąd swoich i obcych, podobnie jak stosowanie przemocy i osłanianie jej masywną frazeologią moralistyczną, należą do politycznej prozy.

Chrześcijanie wyparli rzymskie, pogańskie wierzenia za pomocą najwznioślejszych zasad moralnych, jakie kiedykolwiek głoszono. Wybaczali nieprzyjaciołom, a nawet nakazywali ich miłować. Ich królestwo nie było z tego świata, pogardzali dobrami doczesnymi. Głosili etykę poświęcenia siebie, litości i miłosierdzia wobec nieszczęśliwych. Ich najwyższym celem było zjednoczyć się z Bogiem poprzez miłość i dążenie do zbawienia duszy i podobne mistyczne praktyki, których mój świecki umysł nie jest w stanie dokładnie zapamiętać.

Wydawałoby się, że społeczność mająca uwagę zwróconą na życie pozagrobowe i owładnięta cnotą pokory, gotowa nadstawiać drugi policzek, zginie w świecie okrucieństwa i przewrotności. Tymczasem chrześcijanie na gruzach świata starożytnego oraz w barbarzyńskich krajach Północy zbudowali system władzy swoją rozległością, hierarchicznością i zdolnością opanowywania ludzkiego żywiołu nieustępujący rzymskiemu panowaniu, a pod względem wyrafinowania przewyższający go. Jak ta miłosierna pokora przeobraziła się w siłę zdolną łamać największe przeszkody, jak ta pogarda doczesności mogła doprowadzić do zbudowania okazałej i pełnej blasku kultury materialnej? To przejście od pokory do pychy, od miłowania nieprzyjaciół do ich ujarzmiania i poniżania, nie mogło się dokonać bez tego, co nazywamy makiawelizmem.

Rzecz godna podkreślenia, Machiavelli nie wiedział więcej o naturze władzy, o okrucieństwach, jakie się z nią wiążą, o przewrotności, jaka do niej należy, niż Tukidydes, Polibiusz czy Tacyt. A jednak makiawelizm jako swego rodzaju „filozofia polityczna”, jako stanowisko myślowe przed chrześcijaństwem nie był możliwy. Trzeba było dopiero, aby świat ludzki został przepełniony i – co tu kryć – zafałszowany niespotykanym przedtem idealizmem moralnym, aby idee Machiavellego tak głośno zabrzmiały jako odświeżająca prawda. Makiawelizm to reakcja na podwójność uświęconej powinności i pruderyjnie niezauważanej rzeczywistości.

Makiawelizm występuje w dwóch różnych wersjach, raz jako pewna praktyka władzy, od której uchowaj nas Boże, jako sztuka walki, dążenie do celu bez względu na koszty ponoszone przez innych, drugi raz jako jasne widzenie tego, co się rzeczywiście dzieje za zasłoną moralizmu, patriotyzmu, marksizmu czy nacjonalizmu, bo nacjonalizm nie jest jeszcze tym najgorszym, co się w polityce może dziać. Podobnie jak jego przeciwieństwa może być tylko fasadą. Ten drugi rodzaj makiawelizmu należy do środków obrony obywatela przed władzą świeckich i duchownych filutów, obracających ideały, święte symbole w narzędzia manipulacji. Żyjemy w czasach, kiedy to narzędzie obrony nie straciło swojej użyteczności.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 16/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 16/2019

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy