Duch osiedli

Duch osiedli

Peerelowskie osiedla, chociaż realizowane w warunkach państwa autorytarnego, nie odbiegały szczególnie od podobnych projektów we Francji i Wielkiej Brytanii. A mogło być u nas dużo gorzej. Nigdy nie rozprzestrzeniły się np. powszechne na Zachodzie bloki z galeriami. Myślę, że zbyt łatwo potępiamy warunki życia, które wtedy stworzono – mówi dr Michał Wiśniewski, historyk architektury. – Powstawały zespoły urbanistyczne łączące architekturę mieszkaniową z usługami w dość spójny i przemyślany sposób. To na pewno największa wartość. Miasto było stosunkowo dobrze skomunikowane. Zapewniono dostęp do światła i powietrza oraz fundamentalny element – to, że każdy ma prawo do wypoczynku, dbano bowiem o parki, tereny zielone. Dziś tego nie realizujemy. We współczesnym budownictwie chodzi tylko o to, żeby jak najszybciej skumulować zysk. Stopa zwrotu z inwestycji jest w takich warunkach bardzo wysoka, bo możemy zbudować dużo mieszkań na małej przestrzeni.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 5/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Kategorie Wywiady

Komentarze

  1. Radoslaw
    Radoslaw 30 stycznia, 2017, 20:07

    Jak wspomniał autor, takie osiedla, jak PRL-owskie można spotkać w wielu krajach Europy Zachodniej – widziałem je we Francji, Wlk. Brytanii, Szwecji.
    Czym różnią sie od tych PRL-owskich? Ano budynki sa pewnie staranniej wykonane i mieszkania trochę wiekszę. Ale naleźy pamiętać, ze kraje Zachodu mają tradycje przemysłowe i kulture techniczną o 50-100 lat dłuższą niż Polska. Trudno było oczekiwać wysokiej jakości pracy od ludzi, z których niejeden pewnie dopiero w PRL-u nauczył się czytać i pisać – a przecież tacy też budowali Polskę jeszcze w latach 70.
    Zachodnioeuropejskie osiedla mniej rzucają sie w oczy ponieważ w tej części Europy urbanizacja nastąpiła dużo wcześniej, niż taka architektura sie pojawiła. Wyjątkiem była Francja, która przed II w.św. miała stosunkowo spory odsetek ludności wiejskiej. Boom na takie budownictwo nastapił w latach 50/60, kiedy ściągano imigrantów do pracy w rozkwitającej gospodarce no i trzeba było przygarnąć uciekinierów z utraconych kolonii, jak np. Francuzów z Algierii.
    I stoją te bloki do dziś, wiele zmodernizowano, ocieplono, upiększono elewacje. Taką politykę prowadzono też w byłym NRD po zjednoczeniu Niemiec. Są jak widać kraje, których nie ogarnęło obłąkanie usuwaniem tzw. reliktów komunizmu.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Ewa
    Ewa 8 lutego, 2017, 22:38

    Cóż, porównanie obecnych osiedli z PRL-owskimi jest zupełnie nieuprawnione, bo PRL-owskie są dużo lepsze i lepiej się w nich mieszka. Przy budowie osiedli brali udział urbaniści i w PRL planowano na lata. Były zaplanowane z góry szerokie arterie komunikacyjne, szkoły, przedszkola i żłobki, przychodnie i centra usługowo – handlowe oraz miejsca rozrywki, łącznie z placami zabaw i fontannami i dużą ilością zieleni. Zostawiano nawet tereny przeznaczone pod kościoły. Planowano też z dużym wyprzedzeniem np. parkingi. Blok z 1984 roku, miał parking, który zapełnił się samochodami dopiero po 20-25 latach. To świadczy o pewnym wizjonerstwie, prawda?

    Dla porównania warto zobaczyć osiedla w Piasecznie wybudowane w ostatnich 10 latach, jak wygląda największa bolączka, czyli parkowanie. Nawet Policja i Straż Miejsca za to nie wystawia mandatów. Poza tym są to betonowe lub wybrukowane pustynie. Tu, przy budowie osiedli brał udział tylko deweloper, którego zadaniem jest zarobić a nie stworzyć ludziom przyzwoite miejsce do życia.

    Można napisać dużo na ten temat i jakby nie patrzeć porównanie z PRL-owskimi osiedlami zawsze wypadnie na niekorzyść tych budowanych w ostatnich 20 – 27 latach.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 10 lutego, 2017, 20:12

      Taka jest roznica miedzy budowaniem dla ludzi, a budowaniem dla zysku. Ciekawe, co dzis powiedzieliby tworcy filmow typu „Filip z konopii” albo „Nie ma rozy bez ognia”, gdzie podsmiewali sie z owczesnego, PRL-owskiego budownictwa? Ciekawe, ze w tym panstwie, gdzie panuje rzekomo taka wolnosc artystyczna zaden tworca nie osmieli sie wyszydzic budowanych obecnie „prestizowych” obozow koncentracyjnych. Czyzby artysci obawiali sie, ze deweloperskie lobby moze miec dlugie rece i moze sie takiemu artyscie dobrac do skory pod pretekstem „naruszenia dobrego imienia firmy”? Tak wyglada „wolnosc slowa” w korporacyjnym kapitalizmie…
      W PRL-u w ogole planowano na lata, nie tylko w budownictwie. Nie zawsze planowano trafnie, czasem zbyt sztywno – ale bylo jednak myslenie w kategoriach co najmniej jednego pokolenia. Tak sie planuje w kazdym normalnym kraju. Natomiast jednym z dogmatow tzw. transformacji ustrojowej bylo odrzucenie jakiegokolwiek planowania – bo to przeciez „relikt socjalizmu/komunizmu”. Zamiast tego od 1989 roku w Polsce mamy gospodarke wedlug wzoru drobnego pijaczka-cwaniaczka: dzis cos sprzedac, jutro kupic pol litra, a pojutrze „sie zobaczy”. No i widac – dno butelki.
      Pozdrawiam.

      Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy