Dwie Polski

ZAPISKI POLITYCZNE

Państwo nasze pogrąża się w coraz większym chaosie. Rządzące ekipy polityczne już nad nim nie panują. Przygnębiająca jest wiadomość z dzisiejszego ranka o zastrzeleniu w nocy, na ulicy, w pobliżu mostu Poniatowskiego, byłego ministra sportu, Jacka Dębskiego. Odszedł z rządu po udzieleniu wywiadu, iż ktoś ważny z prawicy żądał od niego “kwitów” na Kwaśniewskiego, mających w trakcie wyborów skompromitować prezydenta RP za działania, w czasie gdy też był on ministrem sportu. Dębski ponoć odmówił, za co grożono mu przykrymi konsekwencjami. Gdy to ujawnił, premier Buzek zdymisjonował go natychmiast. Teraz został zabity – skrytobójczo, nocą. Trudno nie pomyśleć w takiej chwili o tych dawnych pogróżkach i o nagłej dymisji. Jaki jest związek pomiędzy tymi wydarzeniami? Zapewne nie ma żadnego, ale niejeden pomyśli inaczej. Powie: Jednak zemścili się. Kto? No właśnie, kto?
Czy policja znajdzie winnych tej zbrodni? Wątpię. Nie mogą sobie poradzić z wykryciem zabójcy szefa policji, generała Papały, choć to powinno ich bardziej zmobilizować niż inne tragedie tego typu.
Nowy skandal to uwolnienie spółki Orlen, a raczej podarowanie jej 800 milionów złotych za osiągnięcia ekologiczne, przez ministra finansów. Ta decyzja wywołała zdumienie. Na wszystko, co ważne, brakuje pieniędzy w skarbie państwa, aż tu nagle taka hojność. W głębi świadomości kryją się informacje czy posądzenia o finansowanie przez tenże Orlen kampanii prezydenckiej Krzaklewskiego. Nawet suma, dosyć pokaźna, bywa wymieniana.
Ploty, pomówienia i rzeczywista niechęć ludzi władzy do ujawniania kłopotliwych prawd są tak splątane, że trudno nawet przybliżyć się do prawdy. Rośnie więc totalna nieufność do wszelkiej władzy. Jedna z gazet, niezbyt wedle mnie wiarygodna, opublikowała nawet gotową listę mających wkrótce wybuchnąć konfliktów – wobec biedy i braku nadziei na pracę, jakie w tych miejscach panują. Nie jest to jeden groźny region. Mapa przyszłych, ewentualnych wydarzeń obejmuje spory szmat naszego kraju.
W polityce też wielkie poruszenie. Mnożą się nowe ugrupowania, traktowane przez wielu jako miejsca ucieczki od odpowiedzialności polityków wiedzących, że w nadchodzących wyborach zostaną uznani za mało wiarygodnych, gdyż winni są przeróżnych nieszczęść, jakie ostatnimi laty spadły na kraj. Najbardziej zapobiegliwi, czyli ludzie z Platformy, zaatakowali antykorupcyjny pomysł, dający partiom prawo do dotacji z budżetu państwa w zamian za rezygnację z prowadzenia działań gospodarczych, zbierania dotacji od firm prywatnych, sprzedawania cegiełek wyborczych i wszystkiego, co mogłoby pachnieć jakąś formą korupcji. Tyle że społeczeństwo na wiadomość o tym, iż klasa polityczna miałaby czerpać dochody z budżetu, zawyło, jak powiedziałby Wałęsa. Platforma postanowiła to zawycie wykorzystać i zebrała podpisy przeciw takiemu rozwiązaniu, schlebiając tym samym swoim nowym zwolennikom. Prawda jest, niestety, inna. Akcja sprzeciwu wobec dotacji z budżetu dla polityków miała dobrze skalkulowane zaplecze ekonomiczne. Stary system dotowania polityki przez chętnych i zamożnych mógłby przynosić znacznie większe korzyści, niż dadzą dotacje z budżetu, pozostające pod kontrolą władz skarbowych. Zręcznie wykorzystano więc ogólną niechęć do polityków, piekąc przy okazji smaczną i pożywną pieczeń w postaci nie kontrolowanych dochodów klasy politycznej, czego dowody mogliśmy oglądać na tysiącach potwornie drogich billboardów przy wszystkich drogach i ulicach w trakcie poprzednich wyborów. Działacze Platformy udowodnili, że potrafią dobrze liczyć, a ich zwolennicy dali się nabrać już na wejściu. Na szczęście, Sejm przekreślił rachuby Platformy i uchylił poprawki Senatu.
Sondażowe powodzenie Platformy Obywatelskiej świadczy jednoznacznie o stanie ducha naszych rodaków. Łatwo ulegają magii nowości. Wyzbyci z zaufania do polityków już działających wierzą naiwnie, że nowe siły sprawią cud i życie w kraju potoczy się od chwili zwycięstwa nowych gładko i bezpiecznie. Zniknie bezrobocie i wszelkie inne zagrożenia. Pojawi się dobrze płatna praca dla wszystkich i w ogóle zacznie się wymarzony raj, zapowiadany przez “Solidarność” po wypędzeniu precz komuny.
Prawda jest, niestety, inna. Dostaliśmy się pod władanie systemu wczesnego kapitalizmu, opartego na masowym bezrobociu i na taniej sile roboczej, zmodyfikowane na dodatek uczynieniem z Polski swoistej neokolonii bogatych krajów Zachodu, czerpiących z polskiej biedy całkiem spore zyski. Ludzie wyniesieni do władzy w ostatnich 11 latach mieli, mimo tytułów naukowych, arcynikłe pojęcie o nowoczesnej gospodarce i łatwo uwierzyli w liberalne koncepcje ekonomiczne. Miliony ludzi poszły na bruk. Stare, nieraz dobrze prosperujące zakłady przemysłowe straszą pustymi halami z powybijanymi szybami, banki trafiły w obce ręce, a nowoczesne w zamierzeniu instytucje władzy lokalnej dostały się pod przemożne wpływy skorumpowanych klik rodzinno-partyjnych, czerpiących z naiwnego uwielbienia starych profesorów dla idei samorządności pokaźne korzyści. Polska stała się wyrodną ojczyzną rozgoryczonych pariasów, szykujących się do buntu i nadal wierzących, że wreszcie pojawią się u władzy nowi ludzie, którzy spełnią radosne oczekiwania biedaków. W tym bezmiarze rozpaczy i zawiedzenia jak pączki w smalcu pławią się i puchną z dobrobytu chytre jednostki, których na ogół nikt nigdy nie spytał, jakimi drogami doszły do swoich widocznych i z dumą prezentowanych fortec dobrobytu, otoczonych warownymi murami-płotami, spoza których wystają, możliwie wysoko, pretensjonalne wieże – symbol nowobogactwa.
Nie chciałbym, aby czytelnik tego felietonu nabrał przekonania, że nie dostrzegam istnienia innej Polski, rozwijającej się, kształcącej, otwartej na płynące z szerokiego świata impulsy odradzające życie w naszym jeszcze zacofanym, ale szybko zmieniającym się kraju. Napisałem tutaj raczej o tym, co nam zagraża, jako wynik trwania Polski ze złego snu, podatnej na pesymizm i rozpacz z powodu marnej egzystencji. Obie te Polski istnieją obok siebie i obie są równie realne. Zwycięży zapewne ta lepsza Polska, ale to długo potrwa i przyniesie jeszcze wiele goryczy.
12 kwietnia 2001 r.

Wydanie: 16/2001

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy