Dymy ze skarbca prawicowej kloaki

Dymy ze skarbca prawicowej kloaki

Nie jestem archeologiem, ale nie trzeba nim być, żeby wiedzieć, jakim bezcennym źródłem wiedzy o ludziach i ich obyczajach, codzienności i pracy są dawne wysypiska śmieci. Ujawniają one, w jakich warunkach żyli, jak i co jedli, na co chorowali, jak się bawili, odpoczywali, jak umierali.

I tylko z tego powodu, żeby zostawić na lata, dla innych, postanowiłem poczynić ten zapis dokumentalny, obdarzyć zbędnym dalszym ciągiem potok słów, które wydali/ły z siebie przedstawiciele i przedstawicielki współczesnej polskiej prawicy: politycznej, medialnej, rządzącej i rząd wspierającej, w dniu, w którym płonęła katedra Notre-Dame w Paryżu. Na pamiątkę, dla wiedzy płynącej ze śmietnika.

Wypisy z odjazdu religijno-polityczno-mesjanistycznego:

Janusz Korwin-Mikke: „Tragiczny pożar paryskiej katedry Notre-Dame – rezultat »ubogacania« Francji śmieciem ludzkim z Bliskiego Wschodu. A przecież tyle razy ostrzegaliśmy”.

Adam Andruszkiewicz: „Trudno o bardziej wymowny symbol upadku Chrześcijaństwa na Zachodzie…”.

Jacek Saryusz-Wolski: „Katedra Notre-Dame w Paryżu płonie, jest w niej polska kaplica z kopią obrazu Matki Bożej Częstochowskiej”.

Tomasz Terlikowski: „Znaki są do tego, żeby je odczytywać. Płonie katedra Notre-Dame w Paryżu. Płonie Kościół, płonie Europa. Czas zmierzchu. Jeśli się nie nawrócimy, spłoniemy wszyscy”.

Stanisław Dziwisz: „Ta płonąca katedra to symbol płonącej Europy!”.

Magdalena Ogórek: „Pod posadzką korona cierniowa Chrystusa. Za cztery dni Wielki Piątek. Woda już na pewno zalała skarbiec, gdzie spoczywa relikwia. Za to za rok w okolicy na pewno przybędzie nowy meczet. Siedzę przed tv zdruzgotana”.

Krystyna Pawłowicz: „Diabelstwo… Ginie 800-letnia gotycka Katedra Notre-Dame w Paryżu trawioną potężnym ogniem… We Francji, już niemal codzień albo burzą kolejne stare katolickie kościoły, albo przekazują je muzułmanom lub na galerie handlowe… Nasza europejska cywilizacja bezpowrotnie ginie ..” (pisownia oryginalna).

Agaton Koziński: „Dla Europy to taki sam wstrząs jak 11/9 dla USA”.

Rafał Ziemkiewicz: „Ta tragedia ma wymiar metafizyczny. Nie wierzę, by francuskie państwo w obecnym stanie mogło zagwarantować uczciwe śledztwo co do przyczyn pożaru. Zamykam się”.

Ryszard Czarnecki: „Francuzi prywatnie mówią, że za tym mogą stać muzułmanie. To może mieć wpływ na wynik eurowyborów”.

Nie chodzi mi o wyrazy oburzenia, a tym bardziej fałszywego zatroskania stanem umysłów powyższych osób, które intensywnie są obecne w polskiej polityce i sferze publicznej, a które w sporej części są utrzymywane z pieniędzy polskiego podatnika (i minister, i kardynał, i ludzie z TVP, z uczelni). Wydaje mi się ważne, choć przykre, odstręczające, „zatrzymanie w kadrze” tych słów. Są jeszcze kolejne liczne analizy domorosłych strażaków, specjalistów od gaszenia wiekowych obiektów sakralnych; ci występują tu w towarzystwie podobnego sobie speca Donalda Trumpa, zalecającego użycie samolotów cystern.

Niektóre z tych wypowiedzi są czysto rasistowskie i powinny zostać zauważone przez prokuraturę, ale nie zostaną. Inne wołają o społeczny ostracyzm – nie zostaną usłyszane. Internet wszystko zniesie, wszystko czyni bezkarnym albo niepodlegającym konsekwencjom. Oglądamy jakiś niesłychany pejzaż aintelektualnej dezynwoltury, która nie niesie żadnych konsekwencji. To jedna z miar tekturowości i niedziałania państwa, bezradnego wobec słów nienawistnych, pełnych rasizmu, szczucia na całe grupy ludzi w poczuciu całkowitej bezkarności (nie chodzi o więzienie, chodzi o nienadawanie rozgłosu i samowykluczenie z przestrzeni odpowiedzialnej publicznie debaty). Wszak szczujący należą dzisiaj do szeroko identyfikowanego obozu władzy, który funkcjonalnie i realnie podporządkował sobie prokuraturę i de facto wszystkich prokuratorów, więc nie wychyli się żaden. Ważność istnienia takiej budowli jak kilkusetletnia katedra Notre-Dame symbolizująca wartości Europy określa zatem również przestrzeń rozmawiania o czymś, interpretowania czegoś, co jest katastrofą budowlaną. Zacytowane wypowiedzi z takiej przestrzeni same się wykluczają. Prawdę mówiąc, to ten dehumanizujący, dewastujący poziom komentarzy, akceptowalny dzisiaj w Polsce, jest dużo większą katastrofą niż spalona 800-letnia dębowa więźba i zwalona iglica (mimo że „w kogucie na jej czubku umieszczono jeden z 70 cierni korony, a także relikwie św. Dionizosa, pierwszego biskupa Paryża, oraz św. Genowefy, patronki stolicy.

Polacy, naród strażaków, muzealników, historyków średniowiecznej sztuki budowlanej, teologowie i mistycy, mogą mówić, co chcą, na wieczny wstyd. Więc mówią.

Wydanie: 17-18/2019

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy