Irak i Wietnam

Ameryka przegrała wojnę wietnamską, ponieważ nie odważyła się zaatakować komunistycznych Chin i Sowietów, które wspierały militarnie czerwony Wietnam. Ktoś porównał powstałą tam sytuację do takiej walki, w której pragnąc zwyciężyć, czyli zmusić do poddania, atakujący gryzie przeciwnika tylko w duży paluch bosej nogi. Co się tyczy Iraku, Amerykanie usiłują stłumić powstanie irackie gorejące po przywództwem Al Sadra, lecz powściągają się, ponieważ nie chcą zniszczyć ogniem bomb i czołgów miejsc świętych dla muzułmanów. Podsumowując, można zatem powiedzieć, że w obu tych przypadkach, Wietnamu i Iraku, zostali Amerykanie wplątani w sytuację takiego konfliktu, którego nie można rozwiązać czysto lokalnym uderzeniem militarnym. Konsekwencje uderzenia amerykańskiego w Chiny mogły być równie nieobliczalne jak starcie w proch ośrodków powstańczych w Iraku – sytuacja Stanów Zjednoczonych staje się w podobny sposób w obu przypadkach niełatwa do rozwiązania. Nałożył się na sprawę iracką kryzys, wywołany skandalem wielkich i fatalnych poniżeń więźniów arabskich, którego reperkusje uderzyły już w strukturę dowódczą Pentagonu, wyraziły się w żądaniu dymisji sekretarza Donalda Rumsfelda, a nawet już rozległy się ataki na prezydenta. Bush z kolei ze wszech sił wspiera Rumsfelda, dla którego nie widzi następcy i ta brzemienna niewiadomymi konsekwencjami rzecz toczy się pięć miesięcy przed kolejnymi wyborami prezydenckimi. Jak na razie główny kontrkandydat Kerry niespecjalnie korzysta z osłabienia pozycji Busha, prawdopodobnie dlatego, ponieważ przejęcie całego politycznego dziedzictwa po Bushu zapędzonym w kozi róg nie wydaje się ani trochę atrakcyjne. Trudne będzie ugaszenie kolejnego na Bliskim Wschodzie ogniska zapalnego, ponieważ dzieje się wszystko na oczach całego świata, w zwłaszcza krajów arabskich, w których działalność administracji Busha dolewa oliwy do ognia antyamerykańskich nastrojów. Sprawa ta jest tym bardziej godna pożałowania, że rzuca również cień na nasze, polskie kłopoty, spowodowane politycznym zmaganiami populistów z ich zrozpaczonymi przeciwnikami.

12 maja 2004 r.

Wydanie: 21/2004

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy