I dzieci nam nie gorszyć

Z gadziej perspektywy

Normalne społeczeństwo zatrzęsło się z oburzenia, kiedy posłanka Joanna Sosnowska zapowiedziała prezentację ustawy o związkach partnerskich. Dla par hetero- i homoseksualnych.
Normalne społeczeństwo w naszym przeraźliwie normalnym kraju już nie podziela nierzadko spotykanych wśród katolickich radykałów opinii, iż wszystkich tych zboczeńców, pedałów i „lizbijki” należy z normalnego, zdrowego narodu wyeliminować i wysłać w kierunku Oświęcimia.
Normalne społeczeństwo czasami wie, że geje i lesbijski taki oświęcimski etap już mieli za czasów wielkich porządków w III Rzeszy Niemieckiej. Wysyłano ich z innymi niezdrowymi tkankami na ciele ówczesnego normalnego społeczeństwa: opozycyjnymi intelektualistami, Żydami, Cyganami, komunistami i liberałami.
Normalne społeczeństwo niczego przeciwko tym „kochającym inaczej” nie ma. Niech sobie żyją. Podobnie jak pary damsko-męskie żyjące w konkubinacie, na „kocią łapkę”. Niech sobie żyją, tylko niech o tym nie mówią, nie obnoszą się z tym. Bo to zły przykład dla dzieci.
Normalne społeczeństwo przystąpiło też do kontrataku. „Ludzie w naszym województwie nie mają co do garnka włożyć, a ona tam w Warszawie zajmuje się pedałami. Jeszcze za to dostaje 10 tys. zł miesięcznie. To się przecież w głowie nie mieści. Niech pedały i lesbijki płacą jej pensję, a nie my, podatnicy”, pisze to, co słyszy normalny redaktor, Mariusz Korzus, i w „Super Expressie” gromi posłankę Sosnowską, że nie zajmuje się ona bezrobotnymi. Tych w jej okręgu wyborczym na Warmii i Mazurach jest więcej niż gejów i lesbijek. Dlaczego trwoni posłanka czas i siły na jakiś tam zboczków, a nie na matki, żony, sieroty? Czy tego chcą podatnicy?
Reprezentujący normalne społeczeństwo normals Korzus nie przyjmuje do wiadomości, że te zboczki, pedały i lesbijki także są podatnikami. Nie wiadomo jeszcze, ilu wśród nich jest bezrobotnych, ale oni również zrzucają się na utrzymanie posłanki po te 12-13 zł rocznie. Bo tyle kosztuje podatników utrzymanie sanktuarium demokracji na Wiejskiej. Jako normalni podatnicy geje i lesbijki mają prawo nie tylko do miłości, ale i do jej publicznego okazywania. Powinni zatem mieć takie same prawa spadkowe, podatkowe i socjalne jak pary złączone heterowęzłami małżeńskimi.
Proponowane przez grupę posłów SLD „związki partnerskie” wzorowane na francuskich paktach solidarnościowych to tylko legalizacja istniejących związków homoseksualnych oraz heteroseksualnych konkubinatów. Tych bez czarnej perspektywy komplikacji rozwodowych. W Polsce wiele par nie zawiera małżeństwa, nawet cywilnego, bo boi się ewentualnego horroru rozwodowego. Długotrwałych, upokarzających spraw sądowych, rujnujących też majątkowo. O dziwo wśród głośniejszych krytyków tej propozycji brzmią tenory liderów Platformy Obywatelskiej, zwłaszcza bas posłanki Zyty Gilowskiej. Głosy partii prezentującej się jako ugrupowanie racjonalne, liberalne, no i proeuropejskie.
Normalne społeczeństwo nie dostrzega, że wokoło, wśród naszych unioeuropejskich sąsiadów takie i podobne rozwiązania prawne już istnieją. Będą w Czechach. Już teraz obywatele III RP biorą gejowskie śluby z obywatelami Niemiec. Tam są oni żonaci, tu są wolni. Mogą nawet popełnić heteroseksualną bigamię, biorąc konkordatowy ślub z polską panną.
Za czasów NRD gnojono gejów niczym za III Rzeszy. Wtedy niemieccy geje brali fikcyjne śluby z Polkami, by na polskiej ziemi żyć ze swoimi, polskimi partnerami. Bez ślubu. Dzięki normalnemu społeczeństwu i normalsom – takim jak red. Korzus czy posłanka Gilowska – III RP ma szansę być niebawem NRD Unii Europejskiej.

 

Wydanie: 8/2002

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy