Dziękuję, nie będę

Będąc kilka dni temu u znajomych, obejrzałem ich album rodzinny. Na pierwszej stronie zdjęcie zbiorowe z 1930 r., na którym stoi kilkunastu posiwiałych mężczyzn ubranych w mundury obwieszone medalami i najwybitniejszymi odznaczeniami otrzymanymi za powstanie styczniowe i walki o niepodległość kraju. Gospodarz oprowadzający po albumie tłumaczył mi, czym później zajmowali się w życiu. Budowali szkoły, wykładali na wyższych uczelniach, tworzyli urzędy i prawo, szukali najlepszych rozwiązań, żeby choć trochę pchnąć kraj do przodu. Żaden z nich niczego się nie dorobił, bo wszyscy żyli odbudowywaniem państwowości, niewiele myśląc o sobie. Taki był wtedy sznyt, mówiąc współczesnym językiem.
Po II wojnie światowej tacy idealiści również byli w narodzie, może z innych pobudek, może na czym innym zależało, może za bardzo zawierzyli pustosłowiu, jakie nas zalewało, czego dowodem jest sekretarz propagandy komitetu powiatowego w Szczytnie, który przyszedł na otwarcie wystawy filatelistycznej żyjącej pod hasłem ZNACZEK UCZY, BAWI, WYCHOWUJE, obejrzał ją bardzo dokładnie, potem podszedł do zebranych i powiedział: – Wiecie, towarzysze, obejrzałem uważnie wszystkie znaczki i muszę przyznać, że mi się podobają, a szczególnie te radzieckie, bo są wyjątkowo kolorowe, ale wydaje mi się, że hasło wystawy jest niepełne. Ja bym je rozszerzył i napisał tak: ZNACZEK UCZY, BAWI, WYCHOWUJE I POSIADA WALORY KSZTAŁCĄCE.
Może zawierzyli, ale kilku z nich spotykam na ulicach do dzisiaj i nie widać, żeby mieli cokolwiek lepiej od pozostałych emerytów.
I jak patrzę teraz na tych wszystkich wypasionych facetów w krawatach po sto dolarów za sztukę, łżących w żywe oczy o własnej uczciwości, którzy mówią, że moim patriotycznym obowiązkiem jako Polaka jest głosować za wstąpieniem do Unii, że moim patriotycznym obowiązkiem jest znieść z pokorą dodatkowe obciążenia fiskalne, bo tego wymaga dobro Ojczyzny, a czytam, że płacimy podatki większe niż bogaci Francuzi, Niemcy, Anglicy i Amerykanie… to nóż mi się otwiera. Jedyne, o co proszę, to odwalcie się ode mnie z tym patriotyzmem! Ja byłem patriotą, kiedy śpiewałem w Opolu „I to jest mój kraj”, kiedy zadedykowałem KW PZPR w Nowym Sączu piosenkę \”Zadupie\”, bo partia zniszczyła moich przyjaciół w tym mieście, byłem nim, kiedy za rządów Mazowieckiego sprzedawałem po północy na balach sylwestrowych z moimi nieletnimi dziećmi złotówki, które miały nam wszystkim pomóc, i kiedy robiłem jeszcze parę innych, równie zabawnych rzeczy, które okazały się tylko pustymi gestami.
Dzisiaj jeżeli będę głosować za Unią, a będę, to tylko dlatego, że może ktoś z zewnątrz dopadnie to nasze oszołomstwo i sprowadzi je do parteru.
Na razie budujemy dwa całkiem inne światy. Z tym że mój nie kręci się tylko wokół własnych kieszeni.

Wydanie: 16/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy