Fałszerze hulają i liczą pieniądze

Fałszerze hulają i liczą pieniądze

Nawet na legalny rynek leków wnikały preparaty sfałszowane

Sprawa miała początek rok temu, a finał niedawno, w lipcu. Do Szpitala Specjalistycznego w Brzozowie w województwie rzeszowskim zgłosiła się pacjentka z krwawieniem z dróg rodnych. Lekarze podejrzewali, że to efekt zażycia środka poronnego. Kobieta przyznała się, że kupiła go w internecie. Sprawą zajęli się policjanci z Wydziału do Walki z Cyberprzestępczością z Rzeszowa. Ustalenie osób, które stały za sprzedażą leków w sieci, nie było łatwe, jednak przy udziale policjantów z CBŚP z Poznania udało się.

Sprzedażą zajmowało się troje mieszkańców województwa śląskiego: mężczyzna w wieku 30 lat oraz dwie kobiety, 26-letnia i 49-letnia. Sprzedali oni co najmniej kilkanaście tysięcy tabletek poronnych (!). Sami nie zajmowali się ich wytwarzaniem, ale sprowadzali je z zagranicy. Wśród leków sprzedawanych jako środki poronne były też sfałszowane. W „asortymencie” podejrzani mieli również leki na różne choroby, ale mogące powodować jako skutek uboczny poronienie. Zażywanie tych specyfików bez nadzoru lekarza mogło być groźne nie tylko dla zdrowia, ale i życia.

8 lipca br. podejrzani zostali zatrzymani i aresztowani na trzy miesiące. Policja zabezpieczyła telefony komórkowe, komputery, twarde dyski, nośniki danych oraz dwa luksusowe samochody. Prokurator zarzuca tej trójce m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i odpłatne dostarczanie sfałszowanych produktów leczniczych. Grozi im do 15 lat pozbawienia wolności.

Rzecznik prasowy CBŚP komisarz Iwona Jurkiewicz stwierdza, że nie może podawać informacji o sprawach dotyczących fałszowania leków, które obecnie CBŚP operacyjnie prowadzi. Co dowodzi, że takie sprawy są prowadzone. Drżyjcie, fałszerze.

Dwa opakowania sprzedam

Od czerwca trwa zapaść na rynku leków. Braki dotyczyły m.in. lekarstw na nadciśnienie, choroby tarczycy, cukrzycę i zapalenie płuc. W najdramatyczniejszym momencie brakowało w aptekach nawet ich zamienników. W sierpniu sytuacja nie została opanowana – aptekarze oceniają, że wprawdzie się nie pogarsza, ale problem się utrzymuje. Minister zdrowia poinformował na początku sierpnia, że od początku lipca do aptek trafiło 770 tys. opakowań leku Euthyrox, stosowanego w chorobach tarczycy, czyli tyle samo co rok wcześniej. Co miałoby świadczyć, że kryzys został zażegnany. Ale farmaceuci twierdzą, że niektórych leków nadal nie ma w hurtowniach, a jeśli się pojawiają, trafiają do aptek sieciowych, brakuje ich zaś dla aptek w małych miejscowościach.

W internecie pojawiają się anonse dotyczące sprzedaży leków, z którymi jest kłopot na rynku. Czy jednak nie są to leki sfałszowane? Sprzedaż w internecie jedynie w pewnym stopniu jest legalna – tylko niektóre apteki internetowe mają pozwolenie. A sprzedaż poza dystrybucją legalną trudno oszacować. – W legalnym kanale dystrybucji jest mało prawdopodobne, żeby pojawiały się leki sfałszowane – uważa prof. Marcin Czech, były wiceminister zdrowia odpowiedzialny za politykę lekową i farmację. – Od kiedy obowiązuje „dyrektywa antyfałszywkowa”, leki mają specjalne kody, a cały system nadzoruje organizacja Kowal w ramach projektu europejskiego. Zastanawiam się, czy związana z tym procesem serializacja, którą wprowadziła dyrektywa, nie może być jednym z czynników częściowych niedoborów na rynku leków. Niektóre firmy mogły nie zdążyć na czas lub kodowanie zawierało błędy. To normalne zjawisko, towarzyszące wdrażaniu zmian na taką skalę.

Prof. Zbigniew Fijałek, kierownik Zakładu Prawa Farmaceutycznego i Farmakoekonomiki na Wydziale Farmaceutycznym z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz prezes zarządu Stowarzyszenia Stop Nielegalnym Farmaceutykom, zastanawia się, czy producenci sfałszowanych leków mogą tak szybko zareagować na braki rynkowe. Ocenia, że przygotowanie do produkcji musiałoby trwać od trzech do pięciu tygodni, bo trzeba przygotować stempel dolny i górny w kształcie tabletki. W Chinach taki stempel kosztuje ok. 100 dol. – Przestępcy farmaceutyczni raczej zajmują się preparatami, które można tanio wyprodukować, a drogo sprzedać – uważa prof. Fijałek. – Coraz częściej grupy przestępcze fałszują leki onkologiczne, bo za jedno opakowanie można dostać nawet 20 tys. euro. Fałszowaniu podlegają też leki niedrogie, ale powszechne, takie jak aspiryna. We Francji w 2013 r. celnicy zatrzymali w porcie 1,2 mln opakowań podrobionej aspiryny z Chin. Fałszowanie leków to przestępstwo, ale w Polsce przez lata nie przywiązywano do tego odpowiedniej wagi. Rocznie prokuratorzy występowali z aktami oskarżenia wobec zaledwie kilku osób, z czego można by wnosić, że problemu nie ma. A to nieprawda.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 33/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. CBŚP

Wydanie: 33/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy