Fałszywy rachunek sumienia

Fałszywy rachunek sumienia

Stało się. Stało się to, co było nieuchronne. To, na co pracował dominujący w Polsce blok postsolidarnościowy. Jedni i drudzy byli bezczynni wobec rozlewającego się ścieku anonimowej nienawiści w internecie. Jedni i drudzy mają w swoich szeregach hejterów wygłaszających rozmaite obrzydlistwa z trybuny sejmowej albo w zaprzyjaźnionych mediach. Też podzielonych. Między PiS a PO. Oczywiście nie ma tu mowy o symetrii. Bo nie mam słów, którymi mógłbym opisać telewizję Kurskiego, Polskie Radio, z rozpędu nazywane publicznym, i PAP bez zarzutu, że sam uprawiam mowę nienawiści.

Reakcja polityków i mediów na śmierć Pawła Adamowicza jest obłudna. Wystarczy sprawdzić, co mówili o nim pół roku wcześniej.

Obóz postsolidarnościowy ciągle walczy między sobą o władzę w Polsce. Pusty ideowo, bezprogramowy, widzący swoje cele strategiczne jako kalkę Unii Europejskiej (PO) albo USA (PiS). A jako ważny argument mający potwierdzić ich prawa do rządzenia obie strony podają minione zasługi. Czyli to, że kiedyś rzucali kamieniami w milicję i organizowali strajki pod koniec lat 80. Strajki mające śladowe poparcie. Czy po 40 latach ktoś poważny może się odwoływać do takich argumentów? Zwłaszcza że są to ludzie, którzy przeszli przez wszystkie mutacje partii prawicowych. I to, że dziś są w PiS czy w PO, jest często przypadkiem. Zbiegiem okoliczności towarzyskich. Są ze sobą tak powiązani interesami, że trudno mówić o wiarygodności tego obozu. Większość tych kadr nie ma pojęcia o profesjonalnym rządzeniu. Mimo wielu funkcji pełnionych w różnych rządach niewiele zdążyli się nauczyć. Niestety, rachunek za ich eksperymenty, nieudolność i kumoterskie układy, które świetnie potrafią budować, płaci społeczeństwo. Coraz bardziej wkurzone. Niewierzące już nikomu. Nawet tym, którzy na zaufanie zasługują.

To, co się stało w Gdańsku, jest mordem politycznym. Efektem politycznego przyzwolenia na coraz bardziej agresywne działania wymierzone w przeciwników PiS. Dopiero po tej zbrodni policja i prokuratura zaczęły robić to, co trzeba.

Walka z tą patologią nie przekracza możliwości organizacyjnych państwa. Dziś opresyjnego wobec protestujących kobiet i niezwykle pobłażliwego wobec prawicowych bojówek. Jeśli dalej hejterzy i bojówkarze będą bezkarni, to od wirtualnego hejtu i marszów przejdą do agresji fizycznej. Listę wrogów już mają.

Wydanie: 4/2019

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy