Lubię nietoperze

TELEDELIRKA

Już za chwilę jak co roku o tej porze w ubogiej stajence, z Matki pochodzącej z Częstochowy (jak wykazują badania, wcale nie mała część naszego narodu uważa, że taka jest prawda) narodzi się mały żydowski chłopczyk, i z tego oto powodu Ojciec Rydzyk będzie składał życzenia milionom swoich wiernych słuchaczek i kilku słuchaczom. Nie mogę doczekać się uruchomienia telewizji charyzmatycznego Ojca, by oglądać go na ekranie. Nareszcie będzie prawdziwa przeciwwaga dla wszystkich telewizyjnych stacji razem wziętych, publicznej i prywatnych.
Zanim jednak ten nadzwyczajny fakt będzie miał miejsce, myślę o narodzinach Dzieciątka Jezus, bo na ukochane dzieciątko w postaci kablówki, którego poczęcie zostało przez Ojca Redemptorystę niedawno objawione, przyjdzie nam jeszcze poczekać, czuję się w obowiązku zabrać głos na temat nietoperza, jaki pojawił się w okresie adwentu w Sejmie. Został sfotografowany na tle patriotycznych atrybutów, potraktowano więc go jako znak, zapowiedź wydarzeń, jakie będą nas czekały.
Czy po ostatnich rewelacjach na temat egzotycznych kontaktów z dyplomatami i nie tylko Lepper nie powinien wziąć pod uwagę hasła: LEPPER MUSI ODEJŚĆ, które już malują na transparentach koledzy z jego partii? Jeśli on nie odejdzie, oni odejdą. Dla wodza Samoobrony nietoperz może być złowieszczym znakiem przesłanym przez te same źródła, które wylądowały kiedyś w Klewkach.
Nie myślcie, Drodzy Czytelnicy, że wymądrzam się bez powodu na temat nietoperzy, ale wraz z Grzegorzem Warchołem napisałam scenariusz do filmu „Lubię nietoperze”. Ten film w kinach obejrzało 800 tys. widzów! Plus kilka emisji telewizyjnych, co już daje liczbę wyznawczyń o. Rydzyka.
A więc jako ekspert od nietoperzy nie mogę zgodzić się ze zdaniem posłów uznających lot pod kopułą za wyjątkowo szczęśliwy znak. Byłoby tak, gdyby Wałęsie udała się zamiana naszego ukochanego kraju w drugą Japonię, bo właśnie tam nietoperz przynosi błogosławieństwo niebios – choć od całkiem innego Boga. Daje nadzieję na długowieczność, a nawet nieśmiertelność.
Jeśli wsiądziemy do pociągu historii, nie myląc go z radio taxi, że przytoczę udaną metaforę premiera, gdy więc wejdziemy do Europy, to nic nie zmieni, bo i tam nietoperz oznacza w sensie symboliki to samo. Nietoperz lata nocą, a śpi głową w dół, czyli symbolizuje ucieczkę od światła i naturalnego porządku rzeczy. Oznacza także pychę, obłęd, drapieżność. Zważywszy na miejsce, w jakim się pojawił, i głowy, nad którymi przeleciał, nie można odczytać jego tańca inaczej niż jako pierwsze poważne ostrzeżenia dla posłów: pysznych aż do głupoty, zarażonych obłędem, pazernych na stołki tak bardzo, że byliby pewnie w stanie zabić, gdyby mogli.
Ta mała metafizyczna istota to jedyny ssak latający, a także jedyne zwierzę lądowe mające uszy odbierające ultradźwięki. Na 4 tys. wszystkich żyjących na ziemi gatunków ssaków około 900 stanowią nietoperze. Są wśród nich pijące krowią krew wampiry i takie, które żywią się owadami, zwierzątkami, kwiatami, owocami…
Tego wszystkiego możemy się dowiedzieć, jeżeli czytamy książki, a konkretnie słowniki. Ponieważ do Świąt jest jeszcze trochę czasu, proponuję kupić w prezencie któremuś z domowników „Słownik symboli” Władysława Kopalińskiego. To trochę cynicznie darować coś z myślą o tym, że będzie się z tego samego korzystało, ale obyśmy tylko w takim stopniu byli cynikami.
A teraz trochę światła. W stajence na sianku leży małe, poczęte niepokalanie dziecko, symbol pojednania wszystkich ze wszystkimi. Posłowie i senatorowie będą łamali się opłatkiem i robili niedźwiedzia dawnego radzieckiego czy nowego amerykańskiego, a może będą sobie po europejsku tylko ściskali dłonie. Życzymy im, żeby doznali objawienia prostej prawdy, że można za pomocą ustaw zrobić wiele dobrego.
Bo jak nie, to do jasnej cholery, my, wyborcy, zamienimy się w drapieżne boginie zemsty, erynie ze skrzydłami nietoperzy i przepędzimy tych facetów, którzy spowodowali, że Polska jest krajem, w którym zygota ma większe prawa niż dziecko, bo jak wytłumaczyć fakt, że liczba miejsc w przedszkolach wynosi u nas 30%, co oznacza, że na wsi uczęszcza na zajęcia tylko 14, we Francji 100% dzieci w wieku 3-5 lat chodzi do przedszkoli, na Węgrzech i w Czechach 90%.
To są kraje mało katolickie, Czesi są zlaicyzowani, Węgrzy też, a Francuzi nawet nie chcą przyjąć preambuły. Czy to przypadek, że tam, gdzie mniejszy wpływ katolików, tam lepsze warunki rozwoju ciamkaczy? Posmarowane miodem usteczka Ligi i PiS-u, gadające o wartościach, nie zajmują się w żadnym stopniu taką istotną sprawą. Oczywiście, można ich tłumaczyć ideologią w stylu trzech K, po naszemu, baby do kuchni i pieluch. Można, ale niewygodnie, ponieważ wszystkie badania wskazują, że dzieci niemające zajęć przedszkolnych mają gorszy start, gorzej się uczą, no i zamieszkają w przyszłości na Wyspach Dziecięcej Biedy. A jak w tej sprawie produkcji głupoli zamierza tłumaczyć się lewica?
Tyle o dzieciach, i tu posłużę się poetyką szmoncesu: „Z powodu mały żydowski chłopczyk leżący w stajence”.
Co się tyczy nietoperza, to przyszedł strażnik, nakrył go czapką i wyniósł, co mogłoby oznaczać, że ciemne siły zostaną rozpędzone i zapanuje światły porządek myślących ludzi, czego Moim Drogim Czytelnikom serdecznie życzę. Dziękuję za listy, materiały i maile, także te wspierające mnie podczas choroby, niestety, nie byłam w stanie na wszystkie odpowiedzieć.

 

Wydanie: 50-51/2002

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy