Filary polskich plag

Filary polskich plag

Bez żalu większość Polaków pożegnała stary rok i stare stulecie. Pytani przez ankieterów mówili, że był to dla nich rok niedobry i przyniósł im więcej smutku niż radości i więcej kłopotów niż satysfakcji. Tak kiepskie nastroje są zmorą badaczy zajmujących się interpretacją zachowań społecznych. Socjolodzy, psycholodzy społeczni i politolodzy mają wiele kłopotów z wyjaśnieniem przyczyn tak dużego pesymizmu Polaków. Żyjemy przecież w kraju wolnym, o największym w całym stuleciu poziomie suwerenności. Okazuje się jednak, że ludziom to już nie wystarcza.
Przy składaniu życzeń noworocznych mówiono głównie o sprawach materialnych, o pracy i zarobkach. Takie życzenia są odbiciem sytuacji gospodarczej kraju, widzianej z perspektywy małych i średnich przedsiębiorstw oraz spółek. Większość tych firm jest już dziś na granicy płynności finansowej albo poniżej niej. Ledwo już dysząc, płacą wysokie podatki pośrednie. A drogie kredyty zamykają im praktycznie drogę do sensownych inwestycji. Każdy, kto prowadzi jakąś działalność gospodarczą, może tę ocenę rozwinąć.

Od początku stycznia droższy jest też “Przegląd”. Wprowadzony, mimo dramatycznych protestów ludzi kultury i dziennikarzy, 7-procentowy podatek VAT na gazety i czasopisma jest dowodem niczym nie ograniczonej głupoty i krótkowzroczności autorów tej decyzji. Dzieje się tak w sytuacji dramatycznego spadku czytelnictwa. Gdy kupowanie i czytanie książek oraz czasopism staje się pomału fanaberią coraz mniejszych grup ludzi.
Takich i podobnych decyzji doświadczyły w ostatnich latach prawie wszystkie grupy zawodowe. Efekty tej polityki widać gołym okiem. Któż może się dobrze czuć w takiej sytuacji? Duża grupa nowych właścicieli III RP to ci, którzy ulokowali się na styku między pieniędzmi państwowymi i decyzjami politycznymi, to oni dostają zamówienia, koncesje i dotacje. To również ci, którzy pojawili się jako pośrednicy w międzynarodowych transakcjach, między państwowymi firmami kupującymi i sprzedającymi ropę, gaz, energię, artykuły rolne itp. To także niemała armia radnych i urzędników samorządowych wszystkich szczebli, którzy wykorzystują swoje funkcje i stanowiska głównie do załatwiania własnych interesów i interesów swoich znajomych. To są główne filary największych polskich plag. Korupcji, przestępczości i biurokracji. Butni i najczęściej bezkarni.
Polacy głośno mówią o patologiach w gospodarce, o nieudolności i korupcji władzy, o błyskawicznych fortunach, poczuciu bezkarności.
Mówią i nic z tego nie wynika.
Reguły gry stanowione przez rządzących sprzyjają postawom oportunistycznym i kunktatorskim, sprzyjają społecznemu egoizmowi.
A jednak na przekór tym regułom i bardzo trudnym realiom życia Polacy potrafią zachowywać się solidarnie. Ponad dwa miliony naszych rodaków działa w około 30 tysiącach organizacji pozarządowych. To oni są współczesnymi Judymami i Siłaczkami. To w nich jest nadzieja na odbudowę społecznego optymizmu. Przywracają nam wiarę w świat wartości, w podmiotowość i godność człowieka.
U progu nowego stulecia znowu wracamy do tych najprostszych i najoczywistszych praw człowieka.

Wydanie: 1/2001

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy