Polityka mała i duża

„International Herald Tribune” opublikował obszerny artykuł o Polsce. Podług autorów, sytuacja polityczna w Europie uległa zwrotowi o sto osiemdziesiąt stopni. Niemiecko-francuska czołówka, która uprzednio tworzyła podstawę Unii Europejskiej, oraz Europa Wschodnia, na czele z Polską, wyrażająca nieufność wobec Unii, obecnie zamieniły się rolami. Francja, cierpiąca pod biurokratycznym centralizmem, ujawniła społeczną niechęć do Unii, gdy wraz z Holendrami radośnie zagłosowała przeciwko nowej konstytucji UE. Niemal równocześnie odwróciły się nastroje w Polsce. Siedemdziesiąt procent społeczeństwa polskiego ceni sobie obecność w Unii i widzi w niej swoją przyszłość.
To wszakże, co obserwujemy w niejako pomniejszonej skali w Europie, zachodzi również globalnie. Nasilają się objawy zwątpienia w politykę amerykańską pod władzą G. Busha. Prezydenturę jego popiera obecnie mniej aniżeli czterdzieści procent wyborców. Zarzuca mu się wyrzucenie stu dwudziestu miliardów dolarów, poprzez wpakowanie ich w projekt tak zwanych gwiezdnych wojen – gremium złożone z uczonych i dowódców armii uznało cały program Busha za czystą fantazję. Nie może być mowy o skutecznym przechwytywaniu wrogich rakiet aktualnymi środkami obrony antyrakietowej, nawet przy pomocy satelitarnego systemu łączności. Szkodliwe jest również uporczywe torpedowanie przez prezydenta prób poszerzenia prac nad komórkami macierzystymi. Pod wpływem nacisków rządowych sfałszowano także dane na temat światowego ocieplenia.
Prawdę mówiąc, chyba już nie ma takiej dziedziny, na którą polityka administracji Busha nie wywierałaby toksycznego wpływu. Nie przebierając w słowach, tamtejsza prasa otwarcie nazywa kłamstwami twierdzenia wiceprezydenta o rzekomo słabnących samobójczych akcjach rebeliantów w Iraku. Groźne jest również zamierzone przez obecną administrację naruszenie statusu parków narodowych na Alasce, dla pozyskania tam nowych źródeł ropy naftowej. W świetle tych uzasadnionych zarzutów instruktywne jest porównanie zwolenników amerykańskiej polityki w Polsce względem jej przeciwników w Niemczech. Za Bushem stoi zaledwie sześć procent Niemców, a Polaków sześćdziesiąt procent, czyli dziesięciokrotnie więcej.

28 czerwca 2005 r.

Wydanie: 27/2005

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy