Pamiętnik IV Rzepy

16.07 Jestem na Mazurach, gdzie zamiast odpoczywać latam ze ścierami i sprzątam po zimie, pewnie kiedy skończę sprzątać, to i skończą się wakacje. A w Lidze Polskich Rodzin i Samoobronie już pozamiatano własne przekonania pod dywan i powstała z tego partia, jak powiedział Andrzej L., „Silna jak lew i sprytna jak lis”. Jeżeli już, to raczej chytra jak lis, bo sprytnym w tym towarzystwie jak zwykle okaże się na koniec Jarosław Kaczyński. Tak czy inaczej zamiast oczekiwanego przez wszystkich dwa lata temu POPiS-u mamy teraz PiSLiS.
Z tą nową formacją wygląda na to, że wszyscy będą mieli kłopot, łącznie z założycielami, i to tylko za to, że ją założyli. Nie ma problemów tylko pan poseł Łyżwiński, który spokojnie chodzi po mieście i opowiada wszystkim na lewo i prawo, że wszyscy mogą mu skoczyć na immunitet. Natomiast najlepszym chyba komentarzem do zaistniałej obecnie sytuacji jest takie oto zdanie znalezione w wypracowaniu szkolnym. „KUKUŁKA TO JEST PTAK, KTÓRY ZNOSI JAJO INNEGO PTAKA W JEGO WŁASNYM GNIEŹDZIE I VICEVERSA”.
17.07 Dzisiaj, jak podały wścibskie media, jeden z chytrusków przesiedział pół dnia na Jasnej Górze, żeby wytłumaczyć ojcu dyrektorowi, zamieszkałemu na co dzień w Toruniu, że Polska jest jedynym na świecie krajem, gdzie to kaczki polują na ludzi, i prosić, żeby pan ojciec wybaczył koledze Romanowi, że jakiś czas temu się zapomniał, mówiąc, że jest największy, bo teraz już przejrzał na oczy i na razie wie, że jest tylko najwyższy, i to nie wszędzie. W międzyczasie tatuś pana ministra od „Naszej szkapy” Henryka Sienkiewicza, który też jest z Kurnika, opowiedział Europie, że pani Angela Merkel, kanclerz Niemiec, przypomina mu Adolfa Hitlera, tylko o wiele bardziej cwanego. I w związku z tym nasz pan prezydent będzie musiał poprosić Amerykanów, żeby ustawili te swoje antyrakiety po obu stronach granic, oczywiście do momentu kiedy czymś nie wkurzymy i Czechów.
18.07 LiS podobno kombinuje, żeby stworzyć jeszcze całkiem nową partię, dołączając do siebie PSL i Marka Jurka, piszę Marka Jurka, ponieważ nie jestem w stanie zapamiętać nazwy tej partii. Formacja ta mogłaby się nazywać LLiSSMJ, czyli Ludowa Liga i Samoobrona Stronnictwa Marka Jurka. Brzmi to bardzo pięknie, a ze względu na środkowy człon tej nazwy spodobałaby się i tatusiowi pana wicepremiera.
19.07 Ktoś do wczorajszego „Szkła kontaktowego” przysłał kolejne tłumaczenie skrótu partii, brzmi ono Lewizna i Stołki. Ale dojdź z tym pomysłem do któregoś z członków tej partii i powiedz im to w oczy, to ależ skąd!!!! Jak tak można mówić?! To obraza, którą trzeba zmazać sądem!!! LiS to Ojczyzna, Ojczyzna i jeszcze raz Ojczyzna! I jej dobro, i tylko jej dobro i zawsze, i wyłącznie jej dobro. Jak to słyszę, to odnoszę wrażenie, że Ojczyzną dla polityków jest taka guma balonowa, którą się przeżuwa, a nie przeżywa.
20.07 Mówią, że terroryści mogą pojawić się na mistrzostwach Europy w piłce nożnej. Jednego się nie obawiam, na pewno nie zniszczą nam dróg.

Wydanie: 30/2007

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy