Zapomniana encyklika

Prawo i obyczaje

111 lat minęło w dniu 15 maja br. od wydania przez papieża Leona XIII encykliki „Rerum novarum” poświęconej sprawie robotniczej. Dokument ten odegrał ogromną rolę w dziejach katolickiej myśli społecznej, będąc protestem przeciw niesprawiedliwości XIX-wiecznych stosunków między pracą a kapitałem. Do myśli zwartych w tej encyklice nawiązywali późniejsi papieże. Według Piusa XI, słynna encyklika zasłużyła na miano wielkiej karty (Magna Charta) chrześcijańskiego ustroju pracy. Jan Paweł II wydał w 1981 r. z okazji jej 90. rocznicy encyklikę „Laborem exercens”, w której zwrócił uwagę na ciągłą aktualność problemów poruszonych przez Leona XIII.
Istotnie, położenie współczesnego proletariatu w Polsce staje się równie przerażające, jak w epoce, w której szerzył się wyzysk ludzi pracy w warunkach kapitalizmu wolnokonkurencyjnego. Jest więc rzeczą wprost zdumiewającą, że w naszym kraju, ciężko doświadczanym przez wynaturzenia gospodarki rynkowej, encyklika „Rerum novarum” poszła w zapomnienie, a może nawet jest świadomie przemilczana pod wpływem nachalnej propagandy skrajnego liberalizmu, której ulegają niektórzy publicyści „Tygodnika Powszechnego”. To dziwne, że pismo powołane specjalnie do publikowanego na swych łamach artykułów nawiązujących m.in. do encyklik papieskich i dokumentów Magisterium Kościoła, zbyło rocznicę powyższej encykliki kompletnym milczeniem.
Czas dzisiejszy jest szczególnie powołany do szukania odpowiedzi na pytania, które nurtowały Wielkiego Papieża (Leon XIII) już u schyłku XIX stulecia. Jego encyklika powstała wprawdzie w innym okresie historycznym, ale poruszony w niej podstawowy problem: sprzeczności między pracą i kapitałem okazuje się równie palący, jak przed stu laty. Konieczna jest więc dyskusja nad kwestią, które z tez tego dokumentu są w obecnych warunkach ustrojowych nadal żywe, a które mają znaczenie już tylko historyczne.
Do wartości nadal istotnych stanowiących punkt wyjścia encykliki „Rerum novarum” zaliczano jeszcze przed kilkunastu laty personalizm, czyli poszanowanie godności człowieka pracy oraz zasady wolności, dobra wspólnego i sprawiedliwości (Cz. Strzeszewski „Katolicka nauka społeczna”, Warszawa 1985, s. 259). Dzisiejsza publicystyka katolicka opowiada się oczywiście za personalizmem, natomiast część jej przejawia sceptycyzm wobec idei sprawiedliwości społecznej i skłania się do liberalnej koncepcji wolności zredukowanej do tzw. wolności negatywnej, czyli sfery wolnej od przymusu zewnętrznego. Niektórzy odrzucają pojęcie wolności pozytywnej (wolności do czegoś). Ks. prof. J. Tischner został na łamach „Tygodnika Powszechnego” wręcz skrytykowany za pomijanie anglosaskich klasyków liberalizmu i „sięganie do Hegla i Marksa” („TP” z 26.05.br.). Publicyści tego tygodnika są na ogół bliżsi dogmatom neoliberalizmu niż myśli Leona XIII. Dotyczy to zwłaszcza autorów nadmiernie krytycznych wobec świadczeń socjalnych. Z nauką Leona XIII na pewno nie da się pogodzić np. ultraliberalnych pomysłów J.A. Majcherka. Powstaje jednak pytanie, czy obserwowany dziś kryzys państwa opiekuńczego nie podważa w pewnym przynajmniej stopniu postaw filozofii społecznej będącej podstawą encykliki „Rerum novarum”?
We współczesnej publicystyce katolickiej nie ma poparcia zasada niezbędnej interwencji państwa w życie społeczno-gospodarcze, za którą opowiadał się Leon XIII. Kategorycznie przeciw tej idei wystąpił wspomniany wyżej propagator skrajnie liberalnej gospodarki rynkowej. W komentarzu pt. „Ryzykowna decyzja” nader krytycznie odniósł się do decyzji rządu o przejęciu przez państwo udziałów kontrolowanych w Stocznie Szczecińskiej („TP” z 25.05.br.).
Wśród praw społecznych Leon XIII wymienił prawo do słusznej i sprawiedliwej płacy. Twierdził, że prawo do otrzymywania płacy nie może opierać się na formalnie wolnych umowach o pracę. Wynagrodzenie określane na zasadzie wolności umów w kapitalizmie i gry sił rynkowych nie gwarantuje wolnym najmitom słusznej i sprawiedliwej odpłaty za świadczoną pracę, gdyż są oni de facto zmuszani do przyjmowania warunków dyktowanych przez pracodawców na targowisku pracy. Ponad umową stoi jeszcze norma moralna, wywodził papież w swej encyklice. Ten fragment papieskiego przesłania z końca XIX w. jest dzisiaj szczególnie aktualny. Niestety, w katolickiej publicystyce doby współczesnej w Polsce nie jest obecny. A przecież już św. Paweł mówił: Dingus est operarius mercede sua (Pracownik godzien jest zapłaty za pracę). Dziś na porządku dziennym jest niedostateczne wynagradzanie pracowników, a nawet wstrzymywanie ludziom wypłaty wynagrodzenia za pracę wykonaną. Paweł Apostoł piętnował najostrzej tę postać wyzysku, widząc w nim grzech wołający o pomstę do nieba.
Dzisiejszy Kościół katolicki w Polsce nie udziela już związkom zawodowym tak mocnego poparcia, jak to czynił w okresie, gdy „Solidarność” wspierała go w sporze z ideologią komunistyczną. Leon XIII kładł mocny nacisk na rolę związków zawodowych w kapitalizmie. Od tej myśli katolicka nauka społeczna nie powinna się odwracać, gdyż prawo zrzeszania się ludzi w związkach zawodowych było uznawane przez Kościół za przyrodzone prawo człowieka, a więc niezależne od rodzaju ustroju politycznego. Mówił o tym m.in. Jan Paweł II w homilii wygłoszonej w Katowicach w dniu 20.06.1983 r.
Społeczny ustrój pracy pogrąża się obecnie w naszym kraju w coraz większym kryzysie, głównie z powodu wzrastającego bezrobocia. Kolejna rocznica ogłoszenia encykliki „Rerum novarum” powinna zaowocować szerszą dyskusją nad rolą tego dokumentu w rozwiązywaniu tarć między nową klasą właścicieli środków produkcji i pracownikami. Warto zastanowić się przede wszystkim, czy przesłanki wydania tej encykliki są dziś równie istotne, co przez 110 laty. Leon XIII uzasadnił potrzebę stworzenia tego aktu m.in. zmianami techniki gospodarowania polegającej na koncentracji produkcji w przemyśle fabrycznym. W obecnym modelu gospodarczym ten argument nie ma już tego znaczenia, co w tamtym czasie. Natomiast nie budzi wątpliwości aktualność encykliki „Rerum novarum” jako aktu dotyczącego problemów pracy najemnej w kapitalizmie oraz dysproporcji między ludźmi gromadzącymi wielkie fortuny a wyzyskiwanym przez nich proletariatem pracowniczym. Słowa Leona XIII o klasie pracującej znajdującej się „w stanie niezasłużonej a okropnej niedoli” mają dziś równie mocną wymowę.
Przed katolicką nauką społeczną stoi wielkie zadanie skonfrontowania tez słynnej encykliki z założeniami ustroju pracy w nadchodzącej erze globalizmu. Czy milczący dotychczas intelektualiści katoliccy będą skłonni podjąć to wyzwanie?

 

Wydanie: 25/2002

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy