Górą bzdety

W środę, oglądając wiadomości w jednej ze stacji telewizyjnych, już nawet nie pamiętam której – czy państwowej, czy niepublicznej, a oglądam kilka, ponieważ zaczynam się zachowywać jak w latach 80., kiedy to po wysłuchaniu „Dziennika” włączało się natychmiast Wolną Europę, żeby posłuchać, co się dzieje naprawdę, otóż w środę zauważyłem w jakiejś migawce z Sejmu Andrzeja Leppera z ręką na temblaku.
Przez chwilę myślałem, że to rana, jaką otrzymał podczas bitwy tuż przed kapitulacją, bezwarunkową kapitulacją swojej rzeszy, ale podzwoniłem po kolegach dziennikarzach i odpowiedzieli wszyscy jak na komendę, jakby się zmówili, że bardzo im przykro, ale to jest materiał archiwalny, i że pan marszałek, będąc w zdrowiu, udał się do Watykanu spotkać się z papieżem Benedyktem XVI, żeby mu podziękować za tak szczęśliwie podpisany pakt stabilizacyjny i żeby w dowód wdzięczności wręczyć mu najświętszą relikwię Samoobrony, czyli zdjęcie posłów klubu z panem przewodniczącym na czele.
Drugim, równie wygranym w tej poniedziałkowej potyczce okazał się Roman Giertych, o którym jeden z dziennikarzy powiedział, że dla Ligi Polskich Rodzin nie oznacza to nic, ponieważ pan Roman, nawet klęcząc, jest wyższy od braci Kaczyńskich.
W każdym razie teraz, już po podpisaniu cyrografu, będzie można rządzić długo, mądrze i szczęśliwie.
A jaki to będzie styl?
Za rządów Mariana Krzaklewskiego, który był bratem bliźniakiem premiera Buzka, wszystko szło pod siebie, za rządów Leszka Millera, chyba jedynaka, wszystkie łupy dzieliły i rozdawały służby mniej lub bardziej tajne, a i teraz nie sądzę, żeby PiS wymyśliło grabie, które nareszcie zaczną grabić od siebie.
W każdym razie wiadomo już, że została zdymisjonowana wiceminister Janina Okularczyk za wypowiedzi do „Gazety Krakowskiej”, w której oświadczyła, że „w kampanii wyborczej obiecywaliśmy różne bzdety i złote góry”, „a w ministerstwie dominuje lobbing i grupy interesów”, czyli wyleciała z roboty za mówienie prawdy, a więc zgodnie z tradycją, pozostał natomiast w resorcie pan wiceminister, który chce budować statki za opłaty parkingowe, nie dając odpowiedzi na to, za jakie pieniądze będą budowane parkingi.
Ponieważ jednak bzdet z pomysłem odbudowy naszej floty bardzo mi się spodobał, podsuwam następny projekt. Za prezerwatywy sprzedawane w automatach można zbudować stadion narodowy… oczywiście kryty. Jak i pan wiceminister.

Wydanie: 8/2006

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy