Homozoonekropedofilia

Hitem medialnym był dla mnie triumfalnie otrąbiony powrót do dawnych czasów, jaki zafundowała nam pani sędzia Agnieszka Chleboś, w majestacie Sądu Rejonowego w Poznaniu. Pani sędzia, z przepaską Temidy na oczach i wagą w dłoni, zważyła homoseksualizm, nekrofilię, pedofilię, zoofilię i wyszło jej, że to jeden pies. Sędzia Chleboś jest podobno osobą młodą, chyba wykształconą, musiała ukończyć przecież studia, by piastować taki wysoki urząd. Tymczasem ona piastuje go mniej więcej tak, jak pedofil huśta niewinne dziecię na kolanach. Od lat mądrzy pedagodzy biją się o wychowanie seksualne w szkołach, ale jak widać, bezskutecznie.
Ja mam w tym względzie sumienie czyste, bo napisałam „Wychowanie seksualne dla klasy wyższej, średniej i niższej”, które zilustrował odpowiedzialnie Andrzej Czeczot. Na jego ilustracji góral ściska jedną owieczkę, podczas gdy druga, zdradzona, rzuca się w przepaść jak, nie przymierzając, jakaś Halka. Mamy tu więc przykład zoofilii. Na innym rysunku znajdujemy gołego grubasa w łóżku, wabiącego dziewczyneczkę w mundurku zwrotem z lektur: „Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę”. Na jeszcze innym dziewczynka pyta: „Pójdzie pan ze mną na grzyby?”, komentarz Czeczota: „Jakże niewielu z nas potrafi się oprzeć prośbie dziecka. Zwłaszcza gdy przypadkiem mamy w teczce narzędzia ogrodnicze”.
Tak widzi pedofilię artysta. Zresztą co ja będę opisywała rysunki! Kto chce, sam może je zobaczyć w książce, w której jednak nie wszystko jest śmieszne. Opisuję tam dramatyczne przypadki, których można było uniknąć, gdyby dzieci wiedziały, że nie należy chodzić z tym miłym panem do lasu, nawet jeśli daje cukierki. Całe miasteczko wiedziało o tym, że przed blokiem pojawia się starszy, nobliwy pan, który zabiera dzieci na spacer. Po jednym. Trwało to tak długo, aż wreszcie któreś znaleziono martwe. Była to pięcioletnia dziewczynka, którą zabił pedofil. Pedofilia to nie homoseksualizm. Nekrofilii nawet sam Czeczot nie zilustrował, ani ja nie opisałam. Nie spotyka się jej na co dzień, lecz może czasami zasiada na ławach sądowych; dlatego właśnie pani sędzia, powinna znać podstawowe rozróżnienia. Chyba poproszę mojego Wydawcę, żeby nie skąpił i przesłał pani sędzi Chleboś jeden egzemplarz „Wychowania seksualnego” ku nauce.
Być może do „salomonowego” wyroku, jaki wydała pani sędzia, przyczyniły się również krzykliwe wypowiedzi polityków stojących przy prawej ścianie, obserwujemy przecież LPRowsko-Kaczo-Rokicie POPiSy w tym względzie. Widać gołym okiem, jaka jest filozofia Kaczora, będącego prezydentem Warszawy. Zakazał Marszu Równości, czyli parady równościowej gejów, lesbijek oraz innych mniejszości, a przecież bliźniaki powinny pamiętać, że także są w mniejszości, a nikt im nie zakazuje publicznego paradowania oraz wydawania kaczych okrzyków podczas objazdowych mityngów, choć przecie niejedne uczucia ludzkie przy tym dotkliwie ranią i obrażają.
Państwo to ja! – woła Kaczor. I nie znaczy to wcale, że zwraca się do nas: Drodzy państwo, to ja, wasz Kaczorek, że się przymila, o nie, on woła: PAŃSTWO TO JA! JA, KACZOR, zastępuję wam państwo i prawo, mogę podejmować dowolne decyzje, stanowić własne prawa, bo PAŃSTWO TO MOJA FERMA. Na razie tylko w mieście stołecznym, ale niech no zdobędziemy władzę, to ho, ho, ho!
Być może wyrok sędzi Chleboś to woda na młyn w Kaczej Fermie, może pani sędzia liczy na tekę ministra sprawiedliwości w nowym rządzie, bo łudzi się, że takie rządy powstaną? Ja wciąż wierzę w rozsądek mieszkańców naszego kraju. W to, że nie dopuszczą do ośmieszenia organów państwa w rządach POPiSu.
Zawsze przypuszczałam, że ci, którzy robią rewolucje, bolszewicy mordujący rodzinę carską, myśleli o tym, by przejąć bogactwo cara i jego władzę, co, jak wiemy, niestety im się częściowo udało. Bolszewia i faszyzm czają się w każdym ustroju, zawsze znajdą się tacy, co chcą nam odebrać wolność, bo przecież wszyscy rozumieją, że nie chodzi tu o gejów i lesbijki, ale o naszą z trudem wywalczoną demokrację.
Pani sędzia jest prawniczką. Lech Kaczyński jest prawnikiem. Dlaczego mają prawo postępować niezgodnie z obowiązującym prawem? Niezgodnie z konstytucją, która gwarantuje wolność zgromadzeń i marszów? Agnieszka Chleboś uważa, że jeśli większość obywateli nie widzi różnicy między homoseksualizmem, nekrofilią, zoofilią, pedofilią, to znaczy, że nazwanie geja nekrofilem nie może go obrazić. Może więc nadeszła znów epoka Trybunałów Ludowych, które będą skutecznie osądzały moralną czystość?
Mało mnie obchodzi, kiedy Wrzodak nazywa Kaczyńskich agentami, bo przecież któryś z bliźniaków niedawno nazwał ruskim agentem Wrzodaka, a więc ten odpłacił mu pięknym za nadobne, czy raczej ohydnym za obrzydliwe. Mało mnie obchodzą walki tych chłopców między sobą. Jeśli wykończą się wzajemnie, to tylko będzie lepiej dla ludności. Z agentów najbardziej lubię Jamesa Bonda, ale on z naszymi agentami krzyczącymi do siebie: Ty agencie! ma tyle wspólnego, ile whisky z denaturatem.
Obchodzi mnie jednak prawo, bo od tego, w jaki sposób działa, zależy, jak będą wyglądały nasza demokracja i nasze życie.
Na szczęście istnieją nie tylko politycy. Były w mediach przykłady zachowania jak z pięknej czytanki, o dobrej, biednej i bezdomnej kobiecie, której los zrzucił harmonię pieniędzy, a ona tę kasę zaniosła na policję! Pani Krystyna z Dworca Centralnego przeżyła bajkową historię, wymyśloną chyba przez bogatego pisarza wydającego w wielkich nakładach swoje powieści, nie podejrzewam o to Głowackiego, myślę, że to raczej Pilch zrzucił jej czterdzieści jeden tysięcy, by obserwować, co będzie się działo. Pani Krystyna o czystych rękach pozostaje do zagospodarowania, ciekawe, czy któraś z partii ją przygarnie?

Wydanie: 24/2005

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy