Integracja po litewsku

Z BLOGOSFERY

O integracji mniejszości narodowych mówi się od zarania niepodległej Litwy. Ostatnio litewski filozof i europoseł Leonidas Donskis apelował o przejęcie przez litewskich Polaków szwedzkiego modelu tożsamości mniejszości narodowej i integracji: „To model, do którego powinniśmy dążyć. Nie jest bowiem normalna obecna sytuacja, gdy w państwie należącym do UE historyczna mniejszość polska, którą bardzo szanuję i której historyczność i głębokie zakorzenienie w litewskiej historii jest mi znane, siebie traktuje prawie jak obcokrajowców mieszkających na Litwie. Mniejszość nie oznacza, że mogą stworzyć jakieś getto i nie mieć nic wspólnego z państwem, jego narodem „tytularnym” i kulturą. Mimo wszystko istnieje wspólna przestrzeń publiczna i język państwowy, którego znajomość nie powinna być dyskutowana. Dziwne, że próbuje się tworzyć jakiś obóz osób, które nie czują głębszej więzi z Litwą”. Donskis pije oczywiście do Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, ale zapomina swój apel skierować jednocześnie do Litwinów. (…)
Dotychczas wszystkie programy integracyjne były jedynie tworzone i wykonywane na papierze albo wcale. Najlepszym przykładem jest ujednolicona matura z języka litewskiego. O potrzebie ujednolicenia matury mówiono również od zarania litewskiej niepodległości. Ostatecznie prawem kaduka egzamin ujednolicono w marcu 2011 r. Jednak zapomniano o okresie przejściowym, żeby uczniowie ze szkół mniejszości narodowych mogli wyrównać różnice programowe sięgające nawet 800 godzin. Zwolennicy znowelizowanej ustawy o oświacie twierdzą, że i tak ujednolicenie egzaminu zbyt długo odkładano, że należało to uczynić jeszcze w latach 90. Być może, chociaż jak pamiętam poziom znajomości litewskiego wśród moich rówieśników na początku lat 90., to pewnie takiego ujednoliconego egzaminu nie zdałoby nie 10% maturzystów ze szkół polskich (jak w tym roku), tylko 90%. Trzeba bowiem pamiętać, że nauczanie języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych przed odzyskaniem niepodległości było całkowicie formalne, w Wilnie większość mieszkańców stanowili nie-Litwini, a do studiowania na byle jakiej uczelni w ZSSR wystarczyła znajomość języka rosyjskiego. Nie zmienia to jednak faktu, że niezależnie od tego, czy egzamin byłby ujednolicony w roku 1991, 2001 czy 2011, okres przejściowy jest warunkiem sine qua non wprowadzenia w życie tej decyzji. Niestety dzieje się inaczej. Wszelkie decyzje dotyczące mniejszości narodowych są zazwyczaj wprowadzane bez dyskusji z nimi, odgórnie i promując model integracji, który bardziej przypomina asymilację. Niewątpliwie w ten sposób tworzy się wdzięczną glebę do wzrostu nastrojów izolacjonistycznych i nacjonalistycznych w środowiskach mniejszościowych, a więc i do wzrostu popularności AWPL. I żadna polityczna alternatywa wobec AWPL tego nie zmieni.
Fragment z blogu
Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Wydanie: 32/2013

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy