Jak kochać długo i szczęśliwie

Jak kochać długo i szczęśliwie

czyli… naukowy przepis na miłość

W powszechnym mniemaniu miłość – uczucie wyjątkowe, niepowtarzalne – to materiał dla poezji i sztuki, a nie dla naukowych dywagacji, nauka zajmuje się bowiem zjawiskami powtarzalnymi, prawidłowościami. Tymczasem sama powszechność poczucia wyjątkowości sugeruje pewną prawidłowość. Człowiek, nawet nafaszerowany wiedzą, nie może się zawziąć i nie zakochać. Co więcej, psychologia miłości pozwala uniknąć wielu pułapek, które czyhają na zakochanych.

Pułapka pierwsza: namiętność

Psychologowie wyróżniają trzy główne składniki miłości: namiętność, intymność i zaangażowanie. Z badań przeprowadzonych na grupie osób w wieku od 18 do 80 lat jednoznacznie wynika, że namiętność zupełnie nie wiąże się z satysfakcją ze związku. A więc te porywy namiętności, nazywane potocznie miłością, są ulotne i nie dają trwałego szczęścia. Tym, co przekłada się na szczęście w związku, jest intymność – czyli aspekty „przyjaźniowe” miłości, wspieranie się, wzajemne liczenie na swoją pomoc, dbanie o dobro partnera. Tak rozumiana intymność – potocznie nazwalibyśmy ją przyjaźnią – jest nieodzownym składnikiem każdej miłości – do kobiety, do dziecka czy do psa. Bardzo ważne dla podtrzymania gorących uczuć w związku jest robienie razem wielu stymulujących rzeczy. Kiedy ludzie wspólnie przeżywają ekscytację, bardziej się nawzajem pociągają, nawet jeżeli ekscytacja nie jest wywołana przez partnera. To oczywiście mija, co dowodzi, że jedynym sposobem na wspólne życie jest jeżdżenie razem na wakacje, wychodzenie, znalezienie wspólnej pasji. W „normalnym” małżeństwie ludzie zaczynają żyć obok siebie i nudzą się ze sobą.

Pułapka druga: stereotyp mamusi i tatusia

Namiętność, rozumiana jako dążenie do maksymalnego połączenia się z partnerem, jest cechą romantycznych związków osób płci przeciwnej, ale niewątpliwie wszelkie kryteria namiętności spełnia też związek matki i dziecka. Freud, który zauważył owo podobieństwo, myślał, że wykrył seksualizm dziecięcy, lecz współcześnie uważa się, że jest raczej na odwrót – to nie stosunki seksualne łączą matkę i dziecko, ale partnerów seksualnych w dorosłym życiu łączą relacje stanowiące powtórkę więzi z wczesnego okresu naszego życia. Jeśli jednak przyszła teściowa wygląda jak armata, nie trzeba wpadać w rozpacz. Ukochany nie postrzega wybranki jako armaty. Nie jest bowiem tak, że kobiety szukają tatusia, a mężczyźni mamusi. Ludzie w dorosłym życiu szukają takiej samej więzi. Trzeba więc zwracać uwagę na to, jakie stosunki łączą wybranka z naszą przyszłą teściową.

Pułapka trzecia: miłosne mity

Najpowszechniejsze rozróżnienie to miłość przyjacielska i miłość namiętna – najstarszy i najtrwalszy podział. Różne badania wskazują, że po dziesięciu latach związku romantycznego spadek emocji jest już bardzo znaczący, nie mówiąc o momencie pojawienia się dziecka. Różowy bobasek nie jest wcale najlepszym pomysłem na podsycanie przygasłego żaru w związku. Jak wynika z badań w szkole rodzenia, dziecko zdecydowanie przyspiesza spadek namiętności, szczególnie u kobiet.
Miłość przyjacielska jest trwalsza. Romantyczne fazy opiewane w piosenkach trwają na ogół nie dłużej niż trzy lata. Związek partnerski zwykle trwa nawet cztery razy dłużej, a szczęściarze mają go do końca życia.
Wbrew pozorom, miłość od pierwszego wejrzenia ma silną pozycję w psychologii miłości. Mniej więcej połowa badanych przyznaje się, że ich to dotknęło. I wygląda na to, że przynajmniej jeden ze składników – opiewana w piosenkach namiętność – pojawia się od razu w rozwiniętej postaci. Mimo wszelkich wysiłków nie udało się nigdy znaleźć fazy wzrostu namiętności, choć badano ludzi, którzy pozostawali z drugą osobą w związku od miesiąca do 60 lat. Widocznie namiętność pojawia się od razu, a potem… może tylko gasnąć.

Pułapka czwarta: ewolucja

W „Ewolucji pożądania” autorstwa D. Bussa związek to wymiana usług seksualnych kobiet za zasoby materialne mężczyzn. Budzi to grozę, jednak wielu mężczyzn przyznaje po przeczytaniu, że nareszcie zrozumieli, o co w tym wszystkim chodzi. Tym, których gorszy porównywanie miłości do stosunków na rynku nieruchomości, zaleca się lekturę ogłoszeń matrymonialnych. Wystarczy porównać to, co oferują „młode, wysokie, zgrabne, radosne”, z tym, co oferują „samodzielni, przedsiębiorczy, niezależni finansowo”.
Każda płeć kocha inaczej. Upodobania są hamowane poprzez preferencje drugiej strony, ale wystarczy się przyjrzeć marzeniom seksualnym kobiet i mężczyzn – tu zawsze rycerz na białym koniu, tam dzikie ekscesy erotyczne ze zmieniającymi się partnerkami.
Mężczyźni mają ponadto skłonność do przeceniania seksualnego zainteresowania kobiet swoją osobą. Kobieta zachowująca się w swoim odczuciu jedynie życzliwie może zostać odebrana jako wysyłająca sygnały seksualne. Kobiety z kolei nie doceniają emocjonalnego zaangażowania mężczyzn. Wszystko to ma wytłumaczenie ewolucjonistyczne: ci prehistoryczni mężczyźni, którzy się „mylili na swoją korzyść”, mieli większe szanse na reprodukcję niż ci skromni. A kobiety, które nie doceniały zaangażowania partnera, wychodziły na tym lepiej niż te, które to zaangażowanie przeceniały i zostawały na lodzie. Tak więc mężczyźni – bądźcie pewni swego! Kobiety – nie wierzcie mężczyznom!

Pułapka piąta: tradycja

Jeśli nowoczesny ukochany nie przynosi pierścionka, a ukochana daje kosza – nie przejmujmy się, tylko spójrzmy na innych. W Indiach mówi się, że lepiej pokochać kogoś, kogo się poślubiło, niż poślubić kogoś, kogo się pokochało. Co więcej, nawet w naszej rodzimej kulturze kiedyś tak było. W większości kultur małżeństwo jest sprawą rodzinnego aliansu. W wielu kulturach – jak właśnie w hinduskiej czy, żeby nie szukać zbyt daleko, w Turcji, gdzie naród południowy i kochliwy – nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby się żenić lub wychodzić za mąż z miłości.

Naukowe spostrzeżenia o miłości profesora Bogdana Wojciszke, autora książki „Psychologia miłości”, zanotowała Karolina Monkiewicz

 

Wydanie: 6/2002

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy