Jak powstrzymać Kaczmarka

Jak powstrzymać Kaczmarka

Debata nad wnioskiem o odwołanie ministra skarbu miała swoje drugie dno

To wszystko rozgrywa się w tym samym czasie. Minister skarbu, Wiesław Kaczmarek, krok po kroku wymienia zarządy spółek skarbu państwa. Jednocześnie prokuratura coraz śmielej wysuwa oskarżenia wobec byłych szefów państwowych spółek. Z kolei opozycja, ta jej część, która wywodzi się z dawnej koalicji, z AWS i Unii Wolności, wysuwa wniosek o wotum nieufności wobec Kaczmarka. Związek między tymi sprawami narzuca się sam.
Zacznijmy od zarzutów prokuratury. Są one poważne, dobrze udokumentowane i dotyczą w zasadzie jednego – dziwnych, niekorzystnych kontraktów, które podpisywali prezesi oraz transferów finansowych. Spółki, mimo iż same miały kłopoty finansowe, były nadzwyczaj hojne dla prawicowych partii i przedsięwzięć przez nie firmowanych. Tam kierowane były państwowe pieniądze.
Przekręty wychodzą na światło dzienne w tempie mniej więcej takim, w jakim dawne zarządy tracą kontrolę nad dokumentami swoich firm. W ostatnich dniach prokuratura oskarżyła byłego prezesa i jego zastępcę w KGHM Polska Miedź, byłego rzecznika ministra spraw wewnętrznych, którego firma wyprowadzała pieniądze z państwowej spółki PZU-Życie (jej były szef, Grzegorz Wieczerzak, od miesięcy jest w areszcie), byłego szefa PZU. Coraz energicznej toczy się sprawa nielegalnego finansowania kampanii prezydenckiej Mariana Krzaklewskiego. A w kolejce – jeśli wierzyć kuluarowym spekulacjom – czekają sprawy następne.
W tej atmosferze Sejm debatował nad wnioskiem o wotum nieufności wobec ministra Wiesława Kaczmarka. Debatował i głosował. Kaczmarek został na swoim stanowisku. To zresztą było oczywiste – bo rządząca koalicja SLD-UP-PSL ma się dobrze. Po co więc wniosek był składany?
Próbował to tłumaczyć, w imieniu klubów atakujących Kaczmarka – Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości – Jan Maria Rokita. Swój akt oskarżenia sformułował w pięciu punktach. Cztery dotyczyły spraw gazowych, jeden polityki kadrowej, którą prowadzi minister w spółkach skarbu państwa. Zostawmy sprawy gazowe na boku – debata nad wotum nieufności wobec Kaczmarka pokazała, że były one pretekstem. Rokita, który w tej sprawie atakował ministra skarbu, mylił daty, mylił osoby, mylił najprostsze przepisy.
Punktem głównym ataku na Kaczmarka były jednak sprawy zmian kadrowych, które przeprowadza w spółkach skarbu państwa, zwłaszcza w tych największych, demontując tym samym gospodarcze imperium prawicy. O tym demontażu Kaczmarek nie omieszkał powiedzieć paru słów podczas sejmowej debaty, przytaczając kilka przykładów skandalicznych i w zasadzie złodziejskich zachowań „husarii” Mariana Krzaklewskiego. Te fragmenty, kiedy mówił o tym, jak prezesi spółki podpisywali umowę o ochronę swoich dzieci… ze swoimi żonami, słuchane były – i na sali sejmowej, i przed telewizorami – z zapartym tchem.
Tak samo jak dane o stratach, które spółki zaczęły ponosić, gdy za ich kierowanie wzięli się fachowcy z nominacji przewodniczącego „Solidarności”.
Jest jeszcze jeden wątek, który istotnie zaważył na temperaturze dyskusji. Otóż szefowie państwowych spółek aktywnie „grali” z firmami prywatnymi. Wymieniając zarządy spółek, Kaczmarek przeciął masę atrakcyjnych układów. Podczas debaty w Sejmie wspominał o tym mimochodem, odpowiadając Jarosławowi Kaczyńskiemu: „Jakoś mało jesteśmy odważni, jeśli chodzi o tzw. oligarchów polskich. Jeżeli pan poseł Kaczyński jest odważny, to niech będzie odważny również w ocenie tego, co się dzieje na polskim rynku biznesu, bo na tym rynku też dzieje się dziwnie”.
Ten wątek nie był już dalej rozwinięty, debata siadała, Kaczmarek zbił kolejne punkty ataku, wynik głosowania był oczywisty.
Czy mógł być inny? Wiadomo, że nie. Dlaczego więc opozycja zaatakowała? Czy tylko po to, by znaleźć się w telewizji? W sejmowych kuluarach posłowie twierdzili, że debata miała osłabić ministra skarbu, odebrać mu pewność siebie i inicjatywę. Tak, żeby zatrzymać zmiany, których dokonuje. Bo naruszają one interesy wielu grup: husarii Krzaklewskiego, która będzie musiała szukać nowych miejsc pracy, prawicowych partii, które były przez państwowe spółki sponsorowane, wreszcie rodzimych oligarchów, o których tak oszczędnie mówiono.
To boli.


Kto podpisał umowę z Gazpromem?

(wybrane ze stenogramu posiedzenia Sejmu z 10.01.2002 r.)
Jan Maria Rokita: W roku 1993, 25 sierpnia, Polska zawarła porozumienie z Rosją w sprawie wieloletnich dostaw gazu. Kontrakt był podpisywany w ostatniej fazie działalności rządu pani premier Hanny Suchockiej. Kontrakt ten był pod jednym względem bardzo charakterystyczny w kwestii, która nas dzisiaj interesuje. Mianowicie przewidywał on, że handel gazem między Polską a Rosją prowadzić będą dwa kontrolowane przez rząd polski i rosyjski przedsiębiorstwa. Po polskiej stronie taką firmą miał być państwowy koncern PGNiG, po stronie rosyjskiej rosyjski koncern Gazprom. Nie miało być żadnych innych partnerów prywatnych w tym handlu. Umowa ta nigdy nie została wykonana; wkrótce potem do tego kontraktu wprowadzona została trzecia strona, wprowadzeni zostali prywatni przedsiębiorcy i prywatne firmy. Zmianę tę usankcjonował później rząd koalicji SLD-PSL, rząd, którego członkiem był pan minister Wiesław Kaczmarek.
Odpowiada Wiesław Kaczmarek: (…) Sprawa EuRoPol Gazu. Otóż decyzję, panie pośle Rokita, w tej sprawie podjął rząd, którego pan był członkiem i chyba szefem Urzędu Rady Ministrów. To nie minister Pol, to nie minister Kaczmarek wstawił Gas Trading do przedsięwzięcia EuRoPol Gaz, to pański rząd. I ja bardzo proszę, żeby pan w końcu przestał w tej sprawie kłamać. Niech pan mówi prawdę, ponieważ sprawdziłem to i mogę pana jeszcze o jednym zapewnić, jeżeli pan nie pamięta: pana zdania odrębnego nie było w protokole z posiedzenia Rady Ministrów.
Więc to jest pierwsza sprawa, ponieważ pan poseł Rokita sobie pozwala wielokrotnie w tej sprawie dworować, udając, jaki on jest święty i niewinny.


Tak rządziła husaria Krzaklewskiego

(wybrane ze stenogramu posiedzenia Sejmu z 10.01.2002 r.)
Leszek Miller: Pan minister Kaczmarek przekazywał tu pewne informacje, np. firma Ruch, która w latach 1998-2001 straciła ok. 8% udziału rynku: zysk netto spadł w ostatnich dwóch latach z ok. 22 mln do ok. 4 mln, spadła rentowność, płynność finansowa, wzrosło zadłużenie wewnętrzne i zewnętrzne. Za to jeśli chodzi o kwoty na darowizny i sponsoring, tylko 20% wydano na cele charytatywne, a aż 60% na sponsoring polityczny.
KGHM Polska Miedź S.A.: zadłużenie osiągnęło najwyższy poziom w historii tej spółki. Przez ostatnie lata nie zrobiono nic, aby obniżyć koszty produkcji. Lecą w dół wyniki finansowe. Za 10 miesięcy 2001 r. wynik finansowy netto uległ pogorszeniu o 125 mln zł.
Polskie Sieci Elektroenergetyczne: brak właściwego nadzoru, usystematyzowanych procedur i norm ostrożnościowych spowodował narażenie spółki na potencjalną stratę w wysokości 400 mln zł. Obecnie trwa postępowanie wyjaśniające, prowadzone przez Centralne Biuro Śledcze. Brak rzeczywistych oszczędności, wdrażania programów restrukturyzacyjnych doprowadził do sytuacji, że na koniec 2001 r. wskaźnik dług-aktywa przekroczył 50%.
Co łączy te spółki, które wymieniłem? Łączy to, że szefami tych spółek, członkami zarządów byli przedstawiciele znanego zaciągu Mariana Krzaklewskiego, tej husarii Mariana Krzaklewskiego, która najpierw miała pomóc wygrać wybory prezydenckie, a potem zapewnić zwycięstwo wyborcze, ale w tym czasie doprowadziła do takiego opłakanego stanu wiele spółek skarbu państwa.


Prezes zatrudnia żonę

(wybrane ze stenogramu posiedzenia Sejmu z 10.01.2002 r.)

Wiesław Kaczmarek: Konieczne jest wzmocnienie nadzoru właścicielskiego nad majątkiem skarbu państwa. Żenujących i kryminogennych przykładów dysponowania nim w ostatnich czterech latach jest wiele. Ten stan rzeczy musi ulec zasadniczej zmianie. (…)
Zapraszam na indywidualne konsultacje w sprawie, na czym polegała polityka personalna ludzi mianowanych przez pana poprzednią ekipę i jakie były jej skutki. (…) Nie wiem, czy gdyby pan poseł był szefem spółki publicznej, to poszedłby, przepraszam za ten kolokwializm, na taki numer, żeby sobie zwiększyć dochody, czy jako prezes spółki podpisałby pan na przykład umowę dotyczącą ochrony dzieci członków zarządu, którą podpisuje spółka z jednej strony, a z drugiej – wie pan kto? – żony członków zarządu. (…)
My mówimy na przykład o awanturze wokół PGNiG. Rozumiem, że pana nie rusza to, że w roku 2000 strata wynosiła 415 mln zł.
Pana nie rusza to, że ruszyliśmy z euroobligacjami na poziomie
850 mln zł, bo trzeba było restrukturyzować Ruch, żeby ratować spółkę. I to jest w porządku. Zarząd, pana zdaniem, był zarządem profesjonalnym, bo doprowadził do takiego stanu rzeczy.
Obiecuję panu jeszcze jedno, że w sponsoringu politycznym, który był uprawiany, nie będzie tak jak do tej pory w jednej ze spółek, w przypadku której okazało się, kiedy została dokonana analiza dotycząca tego, na co wydano pieniądze, że 60% stanowił sponsoring polityczny. Rozumiem, że sponsoruje się działalność kulturalną, charytatywną, a nie organizacje. 60% środków poszło na tzw. politykę, bez żenady.
Poseł Mariusz Kamiński: W Bartimpeksie.
Wiesław Kaczmarek: Nie w Bartimpeksie, proszę pana, w Ruchu, jeżeli pan chce wiedzieć. Pana organizacja też chyba brała kasę, co? Czy nie? (…)
W jednej ze spółek wprowadzono następującą praktykę. Zarząd zawarł na przykład z prominentnymi pracownikami tej spółki umowę o pracę na cztery lata oraz umowę ochrony przed konkurencją do 2008 r., na wypadek gdyby kogoś zwolniono. Spółka do 2008 r. musi płacić tym ludziom odszkodowanie.

Wydanie: 2/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy