Jak TONĘŁA lewica

Jak TONĘŁA lewica

Bezmyślne działania liderów lewicy, zajętych walką wewnętrzną, musiały wepchnąć tę formację na skały

– Panie redaktorze, co z tą naszą lewicą? Straszna klęska! Co się stało? – zaczepił mnie sąsiad emeryt. Odpowiedziałem pytaniem: – A głosował pan na nich? Nie głosował. Typowy wyborca lewicy.
O przyczynach klęski Zjednoczonej Lewicy można opowiadać długo. Było ich wiele i na pewno nie zadecydowała o niej telewizyjna debata ośmiu, podczas której tak efektownie wypadł Adrian Zandberg. Bo cóż to za formacja, której los zależy od parominutowego występu w telewizji? Nie żartujmy!

Te przyczyny możemy jednak poukładać, przynajmniej po to, by być mądrzejsi. Zacznijmy więc. Od końca. Od owej nieszczęsnej debaty.

1. Basia i Ewa

Co tu się rozwodzić – podczas debaty Barbara Nowacka wypadła blado, a brylował Adrian Zandberg z Razem. Dlatego obwieszczono, że Zandberg wbił Nowackiej nóż w plecy, że partia Razem zabrała Zjednoczonej Lewicy tę grupę wyborców, która przesądziła o nieprzekroczeniu przez ZL ośmioprocentowego progu.

Czy rzeczywiście tak było? Być może Zandberg zabrał Nowackiej jakichś wyborców i podczas debaty, i później, gdy piała nad nim pełna zachwytu „Gazeta Wyborcza”, ale nie sądzę, by to dywersja Razem zadecydowała o klęsce ZL. Spójrzmy na procenty. Partia Razem zdobyła 3,5% wyborców. Ilu z nich przeszło do tej partii po debacie? I to od Zjednoczonej Lewicy? Pół procent? OK, gdyby zostali, być może ZL przeskoczyłaby próg wyborczy. Miałaby 8% głosów i 30 posłów w Sejmie. I to byłby sukces? O to walczyliśmy?

Nie czarujmy się. W ostatnim tygodniu kampanii lewica straciła kilka procent głosów. Po pierwsze, dlatego że jej kampania siadła, straciła napęd, swoją busolę. Po drugie, wigor odzyskała tymczasem Ewa Kopacz i jej Platforma. I to PO odebrała lewicy głosy. Jeżeli więc mówimy, że Nowacka z kimś przegrała podczas debaty, to nie z Zandbergiem, ale z Ewą Kopacz. Jej właśnie nie potrafiła przekonująco wypunktować. I wyborcy, którzy wahali się, na kogo oddać głos – na PO czy ZL – wybrali to pierwsze ugrupowanie.
Dlaczego? Co im się stało?

2. Wielkie elektoraty
Jeśli spojrzy się na polską scenę polityczną z lotu ptaka, widać na niej dwa wielkie elektoraty. Pierwszy, tradycyjny, konserwatywny, bliski Kościołowi, głosuje na prawicę. Głosował na AWS, potem na PiS. Drugi, otwarty, proeuropejski, głosował różnie. W roku 1993 na SLD i na Unię Demokratyczną. W wyborach 1995 r. – na Aleksandra Kwaśniewskiego, ale w I turze – także na Jacka Kuronia. Można więc powiedzieć, że Kwaśniewski ten elektorat przejął od UD. I traktował go z wielkim szacunkiem, chowając PZPR-owskie korzenie SLD.

Potem, już w latach 2005-2007, elektorat ten podebrał Kwaśniewskiemu Donald Tusk. Były dwa symbole tego przejęcia. Pierwszy – odstrzelenie Cimoszewicza dokonane rękami jego byłej współpracowniczki i byłych funkcjonariuszy UOP. Brudna ubecka robota. W ten sposób wyborcom spalono sztandar. Drugi – debata Tusk-Kwaśniewski w roku 2007, kiedy Tusk najpierw robił wielkie oczy i mówił, że on niewiele się różni od SLD, a potem, na zakończenie, apelował do wyborców lewicy o poparcie. Wtedy symbolicznie przejął ten elektorat i Platforma trzyma go do dziś. Najważniejsze pytanie brzmi zaś: dlaczego lewica nie potrafiła go odebrać?

3. Donald nas ograł

A dlaczego miałaby odebrać?

Od roku 2007 Platforma realizowała swój plan wobec lewicy, ta zaś nie potrafiła na niego odpowiedzieć. Plan był prosty. Polegał na wmówieniu wyborcom lewicy, że SLD (a potem ZL) to coś gorszego, niewartego uwagi.

Pamiętacie to wszystko?

Że najlepsi z lewicy przeszli do PO (Arłukowicz, cha, cha).
Że SLD nie ma programu (tak jakby Platforma go miała).
Że SLD nie jest lewicowy, bo Leszek Miller mówił o podatku liniowym (tak jakby Platforma nie mówiła). I że Sojusz jest cyniczny i bezideowy (bo, jak wiadomo, PO to partia idealistów).
Że SLD to formacja wymierająca, starców (wtedy pokazywano Millera) albo głupiej młodzieży (wtedy widzieliśmy Napieralskiego).
Że SLD zapatrzony jest w historię PRL (i dlatego chce odświeżać pamięć o Edwardzie Gierku) albo że ślepo podąża za nowinkami z Zachodu (Zapatero).
Że SLD stoi w przedpokoju i prosi, by Tusk przyjął go na koalicjanta.
Albo że SLD jest gotów wejść w sojusz z Kaczyńskim!
Zawsze było źle! A liderzy Sojuszu pokornie chylili głowy.

I żeby nie było wątpliwości – nie dziwiła mnie gra PO, bo w polityce takie triki są rzeczą normalną. Dziwiła mnie łatwość, z jaką SLD puszczał płazem te wszystkie gierki. Że ci z Platformy robili, co chcieli, w poczuciu absolutnej bezkarności. A co najgorsze – wyborcy to widzieli.

Strony: 1 2

Wydanie: 45/2015

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. Bronisław Morawski
    Bronisław Morawski 3 listopada, 2015, 13:45

    Ile lewicowości w lewicy

    Powiem nieskromnie, klęski lewicy oczekiwałem od dawna (np. www. bronmor.pl i inne publikacje). Nie jestem więc zaskoczony.
    Żeby zobrazować, dlaczego ZL przegrała, w tym SLD, jako jej główny składnik, a także partia, która jest zasadniczo odpowiedzialna za tę katastrofę, przeprowadziłem analizę, aby zobaczyć, ile pierwiastka lewicowego zawierają czołowe do niedawna partie polityczne na tle PZPR. PZPR stanowi naturalny punkt odniesienia. Partia, która, jak się wydaje, powinna być najbliższa modelowi partii lewicowej.
    W analizie uwzględniłem 21 kryteriów (wartości) definiujących model partii lewicowej. Wartości te były w przeszłości realizowane przez różne partie lewicowe Są to:
    1. Naukowe planowanie rozwoju gospodarczego i społecznego,
    2. Kontrola państwa nad strategicznymi dziedzinami życia i gospodarki,
    3. Równoprawność wszystkich form własności środków produkcji,
    4. Postęp oparty na rozwoju nauki i techniki,
    5. Krzewienie naukowego światopoglądu,
    6. Równość jednostek wobec prawa,
    7. Zasada pełnego zatrudnienia lub renta socjalna,
    8. Humanizacja pracy (dezalienacja pracy),
    9. Redukcja nierówności ekonomicznych i wyzysku,
    10. Redukcja nierówności społecznych (dostęp do informacji, szkolnictwa, kultury, służby zdrowia),
    11. Polityka prorodzinna,
    12. Likwidacja nierówności ze względu na płeć i orientację seksualną,
    13. Likwidacja nierówności politycznych (równe prawa wyborcze),
    14. Uspołecznienie kultury (mecenat państwowy i umasowienie kultury),
    15. Zwalczanie nietolerancji na tle rasowym, religijnym, kulturowym itp.,
    16. Autonomia państwa wobec religii i ideologii (oddzielenie kościołów od państwa),
    17. Zwalczanie szowinizmu,
    18. Antyimperializm,.
    19. Antymilitaryzm,
    20. Wychowanie dla społeczeństwa (krzewienie postaw prospołecznych),
    21. Stosunek do tradycji lewicowej w Polsce.
    Każde z tych kryteriów wyceniłem na skali 0-10 pkt. Jeśli partia, w pełni spełniała w mojej ocenie kryterium otrzymywała 10 pkt, a partia całkowicie niespełniająca kryterium 0 pkt. Każda partia maksymalnie mogła osiągnąć 220 pkt, co stanowiło 100% lewicowości. Stosunek sumy uzyskanych punktów do ilości możliwych do uzyskania punktów mnożony przez 100 daje procent pierwiastka lewicowości w modelu.
    Ocenie poddałem PZPR, SLD, PiS i PO. Wynik jest następujący: PZPR – 79,5%, SLD – 43,3%, PiS- 36,6, PO – 31,0%.
    Jak widać, partia „modelowa” (PZPR) nie spełniała w pełni warunków lewicowości, choć była dość bliska ideału. Natomiast SLD brany za jej kontynuatora lub namiestnika okazuje się być partią bardzo słabo lewicową, niewiele różniącą się od partii uznawanych za prawicowe. Zasadniczo SLD, PiS i PO są podobne. SLD jest tylko nieznacznie bardziej odchylony w lewo.
    Jeśli przyjąć, że istnieje świadomy elektorat lewicowy, to przeprowadzona analiza wyjaśnia przegraną SLD i ZL. Po prostu, nie spełniają oni oczekiwań wyborców. Jeśli PiS dotrzyma słowa i zrealizuje swoje obietnice, to na skali WPL (współczynnik pierwiastka lewicowości) mocno przesunie się na lewo i umocni się na miejscu lidera partii ludzi społecznie i ekonomicznie upośledzonych, a więc tradycyjnego elektoratu lewicowego. Ponieważ elektoraty są zasadniczo bardziej pragmatyczne niż ideologiczne, to taki proces będzie na długo eliminował zapotrzebowanie na istnienie lewicy w sensie ortodoksyjnym.
    SLD niestety od samego początku zabiegał o pozycję partii systemowej i krótko mówiąc, szybko zszedł na przysłowie psy. Do tego obciążany przez prawicę odpowiedzialnością za PRL stawał się coraz bardziej niewiarygodny. Ta partia oraz ów, ze wszech miar nieudany twór, jakim jest Zjednoczona Lewica, straciły zdolność do przewodzenia potencjalnemu elektoratowi raz na zawsze. Tylko partia, która będzie zdolna do ostrego, niezafałszowanego zwrotu w lewo, może mieć szansę w przyszłości. Dziś już nie PRL jest największym, obciążeniem dla lewicy, lecz miraże z różnymi patologicznymi kanapami uzurpującymi lewicowość.
    Tę subiektywną analizę można łatwo zobiektywizować. Metodologiczne szczegóły takiego zabiegu z oczywistych względów pomijam.

    Bronisław Morawski
    http://www.bronmor.pl
    2.11. 2015 r.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. W.. Maliniak
    W.. Maliniak 5 listopada, 2015, 11:26

    Nadzieja na lewicowość tylko w partii RAZEM Zastanawia mnie w ogóle milczenie i brak komentarzy w waszym tygodniku na niewątpliwy sukces tych młodych ludzi.

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Stach Głąbiński
    Stach Głąbiński 7 listopada, 2015, 10:22

    Stan polskiej lewicy tłumaczę zanikiem w jej szeregach demokratyzmu i racjonalizmu, co dokładniej wyjaśniałem w artykule p. t. „Intelektualny regres polskiej lewicy” (http://obserwatorpolityczny.pl/?p=15303) i innych dostępnych z http://stachglabinski.pomorskie.pl. Zarazem jest widoczne, że partia wskazana przez W.. Maliniaka stwarza warunki dla odrodzenia tych wartości.

    Odpowiedz na ten komentarz
  4. Adam
    Adam 8 listopada, 2015, 08:57

    Na początku kadencji PO oglądałem gdzieś wywiady z najlepszymi ludźmi od reklamy. Jeden z nich powiedział że mając do dyspozycji media będzie w stanie zrobić nawet bezdomnego prezydentem. Politycy w to uwierzyli, robili wielkie świństwa przez 8 lat bo wiedzieli że mają za sobą media i ciemny naród nic nie będzie wiedział.
    Nie docenili jednak Polaków. Przecież każdy widzi że sytuacja w naszym kraju pogarsza się. Każdy chce poprawy. Głosowałem na Kukiza, nie dlatego że wierzę w Kukiza że może coś zrobić. Mam cichą nadzieję że nowy rząd, obojętnie jaki, będzie lepszy od starego. Może nauczyli się już, że nie można tak kłamać.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy