Jałowe ruchy na prawicy

Jałowe ruchy na prawicy

Polityk, jeśli chce nim być na dłużej, niż trwa jedna kadencja, musi być niezwykle czujny. Jak ważka. Musi też być przewidujący i wiedzieć, skąd wieje wiatr, czyli musi umieć odczytywać nastroje społeczne. Tak postępują i ci, którzy dopiero marzą o politycznej karierze, i ci, którzy chcieliby ją kontynuować. Możliwie bez końca. A że wyborcom taki poziom szczerości z pewnością by się nie spodobał, to mamy całe zastępy przebierańców w strojach traktowanych jak sezonowy kamuflaż. W wyborach samorządowych było tak, że im kandydat był bliżej ludzi, czyli w gminie, miasteczku albo na wsi, tym mniej chętnie startował pod szyldem partii. Rozmnożyły się za to rozmaite komitety wyborcze i obywatelskie, koalicje ponad podziałami, ruchy zmian i odnowy.
Ta niechęć do identyfikacji z partiami potwierdza, że obecna scena polityczna w Polsce wcale nie jest tak zabetonowana, jak głoszą politycy PO. I że spodziewać się trzeba zarówno ruchów odśrodkowych w partiach, które mają już swoją pozycję, jak i nowych inicjatyw. Tyle że te nowe będą unikały terminu partia, a będą nas wabić jako ruch (Palikota) czy stowarzyszenie (Polska jest najważniejsza). Jałowe to programowo i z góry nastawione na grę kamuflażem. Smutne, bo zamiast oczekiwanej zmiany jakościowej mamy tylko przestawianie tych samych figur na szachownicy. A z tego nic sensownego nie może się urodzić.
W trakcie kampanii wyborczej do samorządów, wydarzenia niezwykle ważnego dla przyszłości Polski, większość mediów zajmowała się marginalną burzą kadrową w PiS. Grupką polityków, którzy postanowili robić to samo PiS, co dotąd, tylko z lepszym makijażem. To zabawne, że twórcy kampanii prezydenckiej, którzy z głęboką wiarą, determinacją i samozaparciem o mało nie wmówili Polakom, jak wielkim dobrodziejstwem byłby wybór Jarosława Kaczyńskiego, dziś – choć dalej uważają go za predestynowanego do najważniejszych ról w państwie – próbują zakładać własną partię. Kiedy byli autentyczni? Wówczas, gdy z uśmiechami na ustach wpychali nam prezesa w formie spreparowanej na użytek wyborów? Czy dziś, gdy mówią, że PiS jest dobrym projektem, tylko trzeba go nowocześniej opakować? Po pierwszych tygodniach aktywności secesjonistów widać, że będzie to głównie PR i obecność w mediach, które sympatyzują z PO i wiele zrobią, by osłabić PiS.
Podziały na prawicy nigdy mnie nie martwiły, ale dmuchanie tego najnowszego balonu uważam za mało skuteczne. Są tam bowiem ludzie, z których nie da się zrobić herosów walki z Jarosławem Kaczyńskim. Mają za dużo na koncie. Kłamali, współrządzili z Giertychem i Lepperem, popierali absurdalne i szkodliwe dla kraju projekty prezesa PiS. Byli z tą partią przez wiele lat. Kraj ledwo to przeżył. I co? Dalej chcą jechać tą samą trasą, tylko zmieniając parowóz i maszynistę?

Wydanie: 47/2010

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy