Gdy wszystko się łączy

Gdy wszystko się łączy

Magia pomorskich jarmarków bożonarodzeniowych

Wieczorem 25 listopada, w sobotę, na oficjalnie otwartym Jarmarku Bożonarodzeniowym na Targu Węglowym w Gdańsku tłumy. Z dźwiękami kolęd i muzyki świątecznej mieszają się różne języki, bo zagranicznych gości tu wielu. Feeria świateł i szaleństwo zapachów. Choć pogoda nie rozpieszcza i co chwilę zacina krupą śnieżną, nikomu to nie przeszkadza. Śnieg dodaje klimatu drewnianym kramom i stanowiskom do konsumpcji przystrojonym lampkami i świerkowymi gałązkami z czerwonymi kokardami i bombkami. Domki na tle zabytkowej architektury też prezentują się pięknie. Niektóre nawiązują do symboliki kalendarza adwentowego, który ustawiono na ulicy Bogusławskiego. Ale pierwsze okienko kalendarza zostanie otwarte dopiero na początku grudnia, gdy zacznie się czas adwentu.

Wyrazić się przez glinę

Pełne czaru są jarmarkowe zakątki: Świetlisty Tron św. Mikołaja, Misiowy zakątek w Zbrojowni, z czerwonym tronem, czy anielskie skrzydła przy ulicy Tkackiej. Jednak największym zainteresowaniem cieszy się górująca nad targiem rozświetlona wenecka karuzela, oblegana nie tylko przez najmłodszych. Odważni mogą się przejechać Wirującymi Beczkami – kolejką górską, a mniej odważni interaktywnymi saniami św. Mikołaja – symulatorem lotu. W Łosiowym zakątku, niedaleko kalendarza adwentowego, można nie tylko zjeść czy kupić prezenty, ale także wysłuchać anegdot i bajania Łosia Lucka, który zabawnie kręci głową i kłapie pyskiem ku uciesze najmłodszych.

Radosną atmosferę wprowadza wędrujący po Targu Węglowym korowód zimowych i świątecznych postaci, który wmaszerował tu przez Złotą Bramę w paradzie otwierającej jarmark. Uwagę przyciągają zwłaszcza szczudlarze, górujący nad tłumem w niezwykłych kostiumach, ludzie podchodzą do nich, robią zdjęcia, żartują. W tle słychać hejnał jarmarku skomponowany przez Magdalenę Garbecką, absolwentkę Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Na stronie organizatora jarmarku, Międzynarodowych Targów Gdańskich, czytam, że spośród 150 wystawców jarmarku aż 83 to przedstawiciele rzemiosła i artyści. Tę artystyczną nutę tu czuć. W drewnianym domku obok karuzeli codziennie swoje prace wystawiać będą pomorscy twórcy: absolwenci i studenci wydziałów malarstwa, rzeźby, fotografii, wzornictwa i grafiki gdańskiej ASP, uczniowie liceów plastycznych z Trójmiasta i Słupska oraz organizacje pozarządowe o charakterze twórczym.

Dzisiaj spotykam tu Aleksandrę Wyszyńską-Cypcarz z Pracowni Wypadków Alternatywnych i teatru Valldal. Tworzy w glinie, stosując różne techniki wypału, np. zapożyczone od Indian wypały jamowe saggar czy japońską technikę raku. Jej naczynia o unikatowej kolorystyce i fakturze można nabyć już za kilkadziesiąt złotych.

– Przyjaźń ze sztuką zaczęłam w pełnej kolorów pracowni tkaniny artystycznej Wiesławy Juchniewicz – opowiada. – Tam przez 12 lat tkałam, farbowałam i coraz bardziej fascynowała mnie forma. Wiedziona tym zauroczeniem skończyłam architekturę krajobrazu i zaczęłam wyplatać żywe formy wiklinowe, z czasem uzupełniane elementami ceramicznymi. Tak dotarłam do momentu, w którym glina stała się dla mnie zbiorem moich artystycznych doświadczeń, a formę ograniczać może tylko moja wyobraźnia. Teatr powstał, gdy dostrzegłam, że glinę można wykorzystać do umysłowej, psychologicznej pracy z człowiekiem. Moje zajęcia są dla każdego, poprzez formowanie gliny można się porozumiewać prawdziwie, pokazać to, co czujemy naprawdę.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 50/2023, dostępnym również w wydaniu elektronicznym

h.leman@tygodnikprzeglad.pl

Fot. Helena Leman

Wydanie: 2023, 50/2023

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy