Udawanie Greka nie popłaca

Udawanie Greka nie popłaca

Zmieniamy się. Późno, co prawda, bo przez lata trzymaliśmy się tradycyjnej formy, ale celowo i świadomie zmieniliśmy opakowanie. I od razu na taki model, który spodobał się młodszej generacji naszych Czytelników. Młodszej, bo przy niezmiennie wielkim szacunku dla wszystkich sięgających po nasz tygodnik, to oni najbardziej utyskiwali, że szata graficzna utrudnia czytanie i w ogóle jest démodé.
Wiem, że wielu Czytelników, którzy są z nami od początku, ten numer może szokować. Na szczęście stali autorzy dopisali i są w starej, czyli dobrej formie. I to, co piszą, i jak to robią, jest i pozostanie fundamentem pisma. A jeśli ten lifting pomoże poszerzyć grono odbiorców, to grzechem byłoby trwać przy poprzedniej szacie graficznej. Stare powiedzenie, że nie szata zdobi człowieka, nie ma już od dawna zastosowania także w prasie. Trzeba mieć i jedno, i drugie.

Chętnie przeczytamy, co Państwo sądzą o tej naszej październikowej rewolucji. Tym chętniej, że to jeszcze nie koniec zmian. Myślimy bowiem również o okładce i nowym albo zmodyfikowanym logo „Przeglądu”. Zachować tradycyjne żółto-granatowe barwy czy dołączyć do dominującej w Polsce czerwieni?
Po 9 października piszemy o sytuacji po lewej stronie sceny politycznej krytyczniej niż kiedyś. Większości Czytelników to się podoba i mówią: nareszcie. Ale też wielu ma do nas pretensje, że dodatkowo osłabiamy i tak już pokiereszowaną lewicę. Rozumiem ten typ solidarności, ma on bowiem korzenie historyczne, ale też pokoleniowe i towarzyskie. Rozumiejąc te obiekcje i zastrzeżenia Czytelników, uważam, zwłaszcza po tym, co dzieje się od paru lat, że nie ma takiego parasola ochronnego, który zasłoniłby złe praktyki oraz postępki głupich i nieuczciwych polityków. Efekty ich polityki znamy. Najwięcej ideowych i mądrych ludzi o poglądach lewicowych jest dziś poza partiami! Dlaczego? Można oczywiście, pisząc o lewicy, udawać Greka, ale gdy się popatrzy na ojczyznę Zorby i jej obecne kłopoty, widać, że milczenie nie jest złotem. Przed kolejnymi tarapatami chronić mogą otwarta dyskusja i spory o pryncypia, prowadzone jawnie, przy otwartej kurtynie. Próby budowania lewicy na wzór partii wodzowskich są zaprzeczeniem najbardziej elementarnych wartości, jakie od wieków lewicy towarzyszą. A to, że pomysły takie lęgną się w głowach kolejnych wodzusiów, to nieszczęście, na które jest jedna rada. Jawność, demokracja i otwartość od góry do dołu.

Jak co roku pamiętamy też o tych zmarłych, którzy byli z nami przez lata. O Stanisławie Lemie, Aleksandrze Małachowskim, Andrzeju Drawiczu, Zofii Kuratowskiej, Franciszku Ryszce, Tadeuszu Zielińskim, Krzysztofie Teodorze Toeplitzu, Zofii Sitnik, Jadwidze Polanowskiej, Marku Polańskim, Jerzym Wołk-Łaniewskim, Romanie Hurkowskim i wielu innych. Staramy się być wierni Ich postawom i poglądom.

Wydanie: 44/2011

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy