Partia łowna i mowna

Partia łowna i mowna

Tasowanie na politycznej górze pokaże, ile może znaczyć efekt świeżości. Wszyscy znamy to uczucie, gdy trzeba coś zmienić, a nie ma możliwości zrobienia gruntownego remontu. Co wtedy? Wystarczy mieszkanie pomalować i trochę poprzestawiać meble. Efekt nowości i świeżości murowany. Od dawna mamy w kraju taką sytuację, że jeśli komuś daleko jest i do PO, i do PiS, to musi czekać. Widoków na gruntowne zmiany nie ma. Pozostaje więc albo pogrążyć się we frustracji, albo wybierając mniejsze zło, patrzeć, czy nie kiełkuje tam coś sensownego. Wsparciem może być pragmatyczna do bólu mądrość ludowa. Bo choć teraz tak się porobiło, że co drugi, jeśli nie więcej, jest potomkiem ziemiańskim, i to całą gębą, warto pamiętać o realiach. Czyli o plebejskich korzeniach, które są u zarania większości dzisiejszego jaśniepaństwa. A lud zwykł mówić: „Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma”.
Polacy, choć oficjalnie głoszą, że chcieliby poważnych debat na temat najważniejszych problemów społecznych i gospodarczych narodu i państwa, gdy mają do wyboru debata czy plotki, personalia i kuchnia polityczna, to co wybierają? No właśnie. Kulisy żonglowania posadami.
Umęczeni widokiem opatrzonych twarzy polityków z głównych partii chcieliby posłuchać kogoś, kto choć mówi to samo, co oni, to inaczej. Może nawet nie tyle mądrzej, ile celniej trafiając do słuchaczy. Empatia liczy się teraz podwójnie. Umiał to robić Tusk. A w tym dziele Ewa Kopacz, lekarka z powołania, może go przebić.
Jakie są doświadczenia Polaków z partią, której szefem niebawem zostanie kobieta? Mieliśmy już panią premier, ale dużą partią, i to partią władzy, kobieta u nas jeszcze nie kierowała. Czy Platforma Obywatelska swoimi posunięciami i zachowaniem działaczy w samorządach, spółkach skarbu państwa i tysiącach instytucji, które skutecznie opanowała po wyborach i w których jest już od siedmiu lat, zachęca Polaków do polityki? A może wręcz odwrotnie? Jaki jest ten kot, każdy już wie. Na pewno łowny. Co miałoby to znaczyć, też każdy wie. Jaki jest stan państwa po siedmiu latach rządów, też wiemy, bo widzimy. Nie tylko zresztą my. Autorem najtrafniejszej od lat diagnozy, jaką usłyszałem, jest minister Sienkiewicz. I gdyby to ode mnie zależało, dałbym mu dokończyć misję rządową. Bo tylko ludzie tak skopani przez własną strukturę mogą z nią zrobić coś bardziej skutecznego.
Czego Polacy oczekują od pani premier? I co może być jej szansą?
Były premier złożył setki obietnic. Ilekroć wybuchała afera, duża czy mała, ale nagłośniona przez media, zapowiadał radykalne działania. Często tak populistyczne, że pewno dobrze, że nigdy nie zostały zrealizowane.
Pięknie będzie na tym bezrybiu, jeśli Ewa Kopacz mniej zapowie, a więcej zrobi.

Wydanie: 38/2014

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy