Jest super?

Z BLOGOSFERY

10 czerwca br. w samorządzie rejonu wileńskiego po raz 18. odbyła się konferencja rejonowego oddziału Związku Polaków na Litwie „Polskie dziecko w polskiej szkole”. Oficjalnie poświęcona problemom związanym z działalnością placówek oświatowych w rejonie wileńskim, chociaż dotychczas tradycją konferencji były raczej panegiryki na cześć lokalnych działaczy oświatowych, a nie refleksja nad stanem i przyszłością polskiej oświaty na Litwie. „Tygodnik Wileńszczyzny” opublikował właśnie referat wygłoszony podczas konferencji przez wicemera Jana Gabriela Mincewicza. W swoim przemówieniu Mincewicz tryska optymizmem oraz proponuje absolutnie niezwykłe pomysły na polepszenie poziomu polskiej szkoły na Litwie. Biorąc pod uwagę, że jest to człowiek odpowiedzialny za kwestie oświaty i kultury w samorządzie rejonu wileńskiego, warto jego referatowi przyjrzeć się uważniej.
„Wraz z odrodzeniem narodowym na Litwie w końcu lat 80. szkolnictwo polskie złapało świeży oddech. (…) Bardzo wyraźnie wzrosły liczebnie polskie klasy”, zauważa Mincewicz. Ma rację – w 1989 r. w języku polskim na Litwie uczyło się zaledwie 2% ogółu uczniów, w 2000 r. już 4%. Przemilcza jednak fakt, że po 2000 r. w ciągu kolejnych 10 lat polskie szkolnictwo na Litwie straciło blisko 10 tys. uczniów i nastąpiła ponowna ucieczka Polaków ze szkół polskich, w wyniku której obecnie w polskich szkołach uczy się ok. 3% ogółu uczniów (chociaż Polacy na Litwie stanowią 6,6% ogółu mieszkańców). (…)
Jan Gabriel Mincewicz jednak nie tylko przedstawia w swoim referacie optymistyczną wizję polskiego szkolnictwa na Litwie, lecz także zwraca uwagę na to, „co należy ulepszyć w programach nauczania w naszych szkołach”. Przyznam uczciwie, że właśnie na tę część czekałem ze szczególnym zainteresowaniem. I nie zawiodłem się. Propozycje Mincewicza są w tym zakresie nowatorskie (…). Za absolutną konieczność uważa on wprowadzenie do szkół przedmiotu „Przygotowanie do życia w rodzinie”.
Nie jestem ani przeciwnikiem, ani zwolennikiem tego przedmiotu, ale zaiste podziwiam działaczy oświatowych, którzy uważają, że tylko tego polskim szkołom na Litwie (…) brakuje do doskonałości. Czy naprawdę ktoś wierzy, że jeśli ten przedmiot w naszych szkołach się pojawi – polskie placówki oświatowe będą zajmować pierwsze miejsca we wszystkich rankingach „Veidasa” (jednego z czołowych tygodników litewskich – przyp. red.), a uczniowie będą walili do nich drzwiami i oknami?
Nie mam pretensji do Mincewicza – powiedział, co wiedział, zgodnie z linią swojej partii i własnymi przekonaniami. Żadnej strategii nakierowanej na uatrakcyjnienie polskiej szkoły na Litwie nie ma dziś nawet Polska Macierz Szkolna Józefa Kwiatkowskiego, więc nie wiem, dlaczego spodziewałem się jej po rejonowym wicemerze. Przecież „jest super”, no nie?
Fragment z blogu
Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Wydanie: 28/2013

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy