Jestem szczęściarą

Jestem szczęściarą

Rozmowa z Joanną Brodzik

Codziennie mam powód, żeby chociaż raz się uśmiechnąć. Lubie ludzi – z wzajemnością

– Przyzwyczaiła pani telewidzów do wizerunku kobiety wyzwolonej, może nawet nieco postrzelonej, tak czy owak niekonwencjonalnej. To przecież Kasia z serialu „Kasia i Tomek” była pani windą na szczyt, przyniosła wielką popularność, nagrody, uznanie. Czy nie żal pani tych kobiet z iskrą, z charakterem?
– Nie. Zupełnie nie. Małgorzata z „Domu nad rozlewiskiem” jest mi bardzo bliska. Staram się, żeby moje wybory zawodowe były jak najszczersze i najprawdziwsze. Każdą z postaci obdarzam przecież własną energią i fizycznością! Cieszę się, że mogłam wcielić się w niepewną własnej kobiecości Kasię i niepewną emocjonalnie Magdę. Teraz z radością jestem Małgosią… też w niektórych kwestiach niezbyt pewną siebie, jak każda z nas…

– Teraz przyszła pora na kobietę spokojną, ale niespełnioną. Czy to przypadek, czy też może świadoma zmiana wizerunku? Czas się ustatkować?
– Mam trzydzieści parę lat i przyjaciółki kilka lat po podjęciu kluczowych decyzji dla ich życia. Często rozczarowane tym, co przynosi codzienność. Poszukujące. Pragnące miłości. Dla siebie i dla nich zostałam Małgorzatą. Odnajduję w tej postaci pytania i problemy, które są częścią życia bliskich mi kobiet. Nie chcemy się „ustatkować”. Chcemy być szczęśliwe i pełnymi garściami czerpać z życia. Czy to straszne?

– Myślę, że piękne. Rolę Małgosi w „Domu nad rozlewiskiem” zagrała pani po rocznej przerwie. Całą niemal energię – z wyboru – skupiła pani na wychowaniu bliźniaków, Janka i Franka. Czy to nagłe wycofanie się z tak aktywnego życia zawodowego przyszło pani łatwo?
– Mojego urlopu macierzyńskiego sama sobie udzieliłam i sama zdecydowałam, kiedy ma się skończyć. Traktuje tę sytuację jako absolutnie luksusową. Mogę spędzać z synkami tyle czasu, ile tylko zechcę. A chcę z nimi dzielić każdą sekundę. Był czas na aktywność zawodową, teraz jest czas dla nich. Cieszę się, że moje życie tak właśnie się układa. Bycie mamą jest wyjątkową „fuchą”.

– Jednak nie całkiem zaszyła się pani w zaciszu domowym. Zawsze miała pani potrzebę robienia czegoś więcej poza planem filmowym. Stąd pani programy autorskie w telewizji, felietony, próby literackie. A może i scenariusze? Może powieść?
– Plan kolejnej powieści i początkowa dokumentacja leżą w biurku i czekają na właściwy moment. Piszę dużo i często, wdrażając organizm w codzienny rytm. Piszę też pod pseudonimem. Z coraz większym powodzeniem… Mam już z pisania na chleb. Bardzo jestem z tego szczęśliwa.

– Może to ucieczka w absolutną prywatność, poza zasięg kamery? Bycie gwiazdą nie jest łatwe: ciągle pod lupą, plotki, natarczywość tabloidów, paparazzi. Jak pani to znosi?
– Jeśli ktoś okrada mnie z prywatności lub próbuje to robić, oddaję sprawę do sądu. Tak trzeba i już.

– Stała się pani – jako Magda M. – swego rodzaju symbolem zaradności, kimś, kto potrafi odnaleźć się w nowych sytuacjach. Czy często bywała pani doradcą swoich widzów? Czy pytano panią np., jak sobie poradzić po utracie pracy? Albo jak znaleźć tego jednego jedynego? Słowem, czy stała się pani, chcąc nie chcąc, dobrą wróżką?
– Mam to szczęście, że świat widzę nieco przyjaźniejszy, niż jest on w rzeczywistości. Każdego, nawet najbardziej deszczowego, śnieżnego, ciemnego dnia ktoś nieznajomy podchodzi do mnie i mówi coś miłego. Staram się tę dobrą energię odsyłać z powrotem. Jestem szczęściarą. Codziennie mam powód do tego, żeby się uśmiechnąć. Chociaż raz. Lubię ludzi – z wzajemnością.

– Od bajkowej wróżki do roli zawodowej „śmieszki” droga niedaleka. Przed laty zanosiło się na to, że będzie pani aktorką komediową – grywała pani z powodzeniem w teatrze żywego planu, w popularnych komediach Marka Rębacza. Czy to już przeszłość, czy może myśli pani czasami o teatrze?
– Kto wie, co przyniesie przyszłość. Teraz za żadne sztuki świata nie zrezygnowałabym z kąpania synków o 19.00! Grając w teatrze, nie miałabym żadnych szans… Ale może ktoś zaproponuje mi sztukę do grania późno w nocy? Albo popołudniówki? A tak poważnie. Byłoby fajnie. Na małej scenie. Z dobrym tekstem.

– Głośno ostatnio w Polsce o parytetach. Myślę o społecznej pozycji kobiety, o ustawowym określeniu zasad równouprawnienia w pracy. Kibicuje pani tym dążeniom?
– Mamy szczęście żyć w ciekawych czasach. My, kobiety, odzyskujemy powoli dostęp do swojej pierwotnej, tłamszonej przez tysiąclecia siły. Nie jestem zwolenniczką ustawowych równań. Chciałabym dożyć czasów, kiedy kobiety i mężczyźni, świadomi swoich predyspozycji i ograniczeń, zaczną ze sobą NAPRAWDĘ współpracować. Na każdym polu.

– Pani życzenia dla kobiet pracujących na te święta?
– Czasu na zrobienie pierniczków i łańcucha na choinkę. Błysku w oczach mężczyzny i rumieńców podniecenia u dzieci. Uznania w robocie i spokojnych snów. Nie zapominajcie o sobie. Bez was nie dadzą rady! To najważniejsze.

– Dziękuje za rozmowę.

Joanna Brodzik – jedna z najpopularniejszych polskich aktorek. Wybierana w wielu plebiscytach i konkursach na najbardziej urodziwą, elegancką, obiecującą polską aktorkę. Urodziła się 11 stycznia 1973 r. w Krośnie Odrzańskim, warszawską PWST ukończyła w 1996 r. Ogromną popularność – potwierdzoną statuetkami Wiktora i Telekamery zdobyła dzięki rolom w serialach telewizyjnych „Kasia i Tomek” i „Magda M.” (TVN). Dorobek ekranowy to: „Dzień wielkiej ryby” Andrzeja Barańskiego, „Dzieci i ryby” Jacka Bromskiego, „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana, „Pianista” Romana Polańskiego, „Nigdy w życiu!” Ryszarda Zatorskiego, „Jasne błękitne okna” Bogusława Lindy. W 2003 r. otrzymała nagrodę dla najlepszej aktorki komediowej na IV Festiwalu Dobrego Humoru w Trójmieście. Występowała też w Teatrze Telewizji, m.in. w „Netcie” w reżyserii Kazimierza Kutza i „19. południku” Juliusza Machulskiego, a także na scenie, m.in. w „Pamiętniku z okresu dojrzewania” (Teatr na Woli), „Egzekutorze” (Komedia), „Seksie nocy letniej” (Scena Prezentacje). Po urodzeniu bliźniaków na rok zniknęła z ekranów telewizorów, oddając się opiece nad synami. W tym sezonie wróciła główną rolą w serialu „Dom nad rozlewiskiem” (TVP).
Plotkarskie portale i żółta prasa śledzą jej każdy krok, prześcigając się w sugerowaniu coraz bardziej karkołomnych opowieści. Aktorka stara się nie odpowiadać na zaczepki, chyba że ktoś wyraźnie przekroczy granice dobrego smaku. Sama poszukuje dla siebie także innego miejsca, z powodzeniem sięga po pióro, próbuje swoich sił jako dziennikarka i pisarka. Miliony kobiet dostrzegają w jej rolach siebie i wygląda na to, że serialowe bohaterki, które grywa, są także jej bliskie.

Wydanie: 51-52/2009

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy