Jeszcze można ich przekonać

Jeszcze można ich przekonać

Na wsi zwolennicy naszego wejścia do Unii Europejskiej są na razie w mniejszości 

Do referendum unijnego zostały dwa miesiące, a tymczasem mieszkańcy wsi i rolnicy są, jak wynika z badania przeprowadzonego przez instytut Pentor, raczej niechętni naszej integracji z Unią Europejską.
Najwięcej zastrzeżeń mają osoby prowadzące gospodarstwo rolne. To paradoks, bo ze wszystkich ekspertyz jednoznacznie wynika, że właśnie nasze rolnictwo najwięcej skorzysta na wejściu Polski do zjednoczonej Europy.

A przecież warto
Skąd więc takie poglądy? Dr Jerzy Głuszyński, dyrektor Pentora, mówi: – Jeśli szukać przyczyny, to w sposobie komunikacji władzy państwowej z wsią. W Polsce, niezależnie od formacji rządzącej, nigdy nie było racjonalnej polityki rolnej. Unia jako pierwsza oferuje naszym rolnikom kompleksowy, przemyślany program. Rolnicy wiedzą, że trzeba nacisnąć, by coś uzyskać. Najpierw musiały być blokady, konflikty, wybite oko rolnika, by znalazło się więcej pieniędzy na skup interwencyjny. Wieś zawsze była sceptyczna wobec Unii, niedawne wydarzenia jeszcze to pogłębiły. I nie dowierza zapewnieniom władzy. Przeciwnicy UE są aktywniejsi. Zwolennicy nie eksponują oczywistych efektów, jakie da integracja: awansu cywilizacyjnego wsi, perspektyw dla dzieci wiejskich, braku alternatywy dla Unii. Jeszcze można to zmienić. To, co dziś mówią ankietowani, nie przesądza o ich zachowaniach za dwa miesiące. Rolnicy, przyzwyczajeni do tego, że przed ostatecznym podjęciem decyzji wszystko należy dokładnie policzyć, z pewnością rozważą, jakie znaczenie dla ich sytuacji ekonomicznej będą mieć unijne dopłaty. Być może, część z nich zmieni decyzję i powie „tak” Unii. Jednak ogólny klimat, w jakim odbywają się przygotowania do referendum, dziś niewątpliwie nie sprzyja akceptacji dla UE.

To nie antychrysty
Adam Tański, minister rolnictwa i rozwoju wsi, jest nieco większym optymistą i sądzi, że obraz nastrojów wsi nie jest aż tak czarny. – Wśród rolników przewaga przeciwników integracji nad zwolennikami wynosi 11 punktów, ale aż 40% wszystkich mieszkańców wsi wykazuje ogromne zainteresowanie tematyką unijną. Świadczy to o tym, że przed nami stoi ogromne wyzwanie – musimy skutecznie dotrzeć do obywateli z jak najpełniejszą informacją o Unii. I powinna to być informacja przygotowana lepiej niż dziś. Zadaniem nie tyle dla rządu, ile dla rozmaitych prounijnych ruchów obywatelskich jest też uświadomienie środowiskom wiejskim, że Unia Europejska nie jest antychrześcijańska, a jej ojcowie założyciele: Schuman, Adenauer i De Gasperi byli politykami chrześcijańsko-demokratycznymi. Wspólny blok europejski chcieli stworzyć właśnie ze względów chrześcijańskich, światopoglądowych. Jeśli wyraźnie o tym powiemy, rozwiejemy rozmaite nieuświadomione lęki przed Unią, mające wpływ na opinie. Człowiek, głosując „tak” lub „nie”, bierze pod uwagę wszystkie przesłanki, nie tylko ekonomiczne – uważa minister Tański.

Wydanie: 18/2003

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy