Kandydatki jak rodzynki

Kandydatki jak rodzynki

Kobiety w walce o Biały Dom

Od wejścia w życie najstarszej konstytucji w świecie, konstytucji Stanów Zjednoczonych, Amerykanie co cztery lata wybierają prezydenta. Jest on nie tylko głową państwa, ale także szefem władzy wykonawczej, czyli premierem, naczelnym dowódcą sił zbrojnych i tytularnym szefem partii rządzącej. Dotychczas to odpowiedzialne stanowisko zajmowali wyłącznie mężczyźni. Barack Obama jest 44. przedstawicielem płci męskiej na urzędzie prezydenta USA.

Nigdy dotąd w Białym Domu nie zasiadała kobieta. Amerykańska anegdota wyjaśnia, dlaczego. Aby ubiegać się o prezydenturę, zgodnie z konstytucją trzeba spełniać tylko trzy warunki. Po pierwsze, trzeba być od urodzenia obywatelem Stanów Zjednoczonych. Po drugie, trzeba przynajmniej 14 lat mieszkać w kraju. Po trzecie, trzeba mieć skończone 35 lat. Żadna z pań nie chce się przyznać, że skończyła 35 lat.

Poprawka dająca głos

Przez prawie 150 lat niepodległego bytu Stanów Zjednoczonych kobiety nie miały prawa głosu. Uzyskały je dopiero 96 lat temu, później niż Polki, jako skutek XIX poprawki do konstytucji, z 1920 r. stanowiącej że: „Prawa wyborcze obywateli Stanów Zjednoczonych nie będą uchylane ani ograniczane przez Stany Zjednoczone lub którykolwiek ze stanów ze względu na płeć”.
Walkę o Biały Dom Amerykanki toczyły już jednak znacznie wcześniej. Jeszcze w czasach kolonialnych, w 1756 r., niejaka Lydia Chapin Taft zasłynęła jako pierwsza kobieta, która legalnie głosowała. Były to lokalne wybory w jej miasteczku Uxbridge w kolonii Massachusetts.

W XIX w. mamy w Stanach Zjednoczonych liczne przykłady walki o prawo głosu dla kobiet i ubiegania się o urzędy obieralne. W 1848 r. nominację Liberty Party jako kandydat na prezydenta uzyskał znany abolicjonista Gerrit Smith. Na partyjnej konwencji w Buffalo wygłosił on przemówienie, domagając się przyznania kobietom prawa głosu. Na wiceprezydenta wybrano wówczas Lucretię Mott. Co prawda, Mott nie miała szans na wybór, ale zmobilizowało to Amerykanki do organizowania się w walce o prawa wyborcze. Dwa lata później Lucy Stone i inne panie założyły Krajową Konwencję Praw Kobiet. W 1869 r. Elizabeth Cady Stanton i Susan B. Anthony utworzyły Stowarzyszenie Praw Kobiet domagające się przyjęcia poprawki do konstytucji dającej kobietom prawo głosu. Powstały również inne organizacje o podobnym celu, które w 1890 r. utworzyły National American Woman Suffrage Association. W 1917 r. Alice Paul i Lucy Burns założyły Krajową Partię Kobiet (National Woman’s Party), której priorytetem również była walka o konstytucyjną poprawkę umożliwiającą kobietom udział w wyborach.Prezydent Woodrow Wilson w 1918 r. opowiedział się za jej przyjęciem. Poprawka weszła w życie w 1920 r. i wtedy to po raz pierwszy Amerykanki wzięły udział w prezydenckiej elekcji.

Grzywna za głosowanie

Pierwszą kobietą, która demonstracyjnie głosowała w wyborach prezydenckich, była Susan B. Anthony w 1872 r. Za ten nielegalny czyn została postawiona przed sądem. Rozprawę wykorzystała jako arenę walki o prawa kobiet, a zasądzonej grzywny nigdy nie zapłaciła. W tym samym roku nowo utworzona Partia Równych Praw wyznaczyła jako swoją kandydatkę na prezydenta Victorię Claflin Woodhull. Kandydatem na wiceprezydenta został znany murzyński abolicjonista Frederic Douglass. Woodhull była pierwszą Amerykanką ubiegającą się o stanowisko prezydenta USA. Jako kobieta kandydowała nielegalnie. Ponadto do ukończenia 35 lat brakowało jej kilku miesięcy. Partia Równych Praw wykorzystała jej kampanię do budowy koalicji sufrażystek i zwolenników praw obywatelskich dla Afroamerykanów.

Kilka dni przed wyborami prezydenckimi Victoria Woodhull wraz z rodziną została aresztowana. Zwolniono ją pół roku po wyborach, uniemożliwiając jej w ten sposób udział w nich. Woodhull bezskutecznie próbowała się ubiegać o prezydenturę również w roku 1884 i 1892.

W ślady Victorii Woodhull poszła inna sufrażystka, Belva Ann Lockwood, która z ramienia Partii Równych Praw ubiegała się o prezydenturę w wyborach w 1884 r. i 1888 r. Mimo że kobiety nie miały wówczas prawa głosu, uzyskała poparcie ponad 4 tys. osób. 12 stycznia 1885 r. złożyła w Kongresie skargę, przedstawiając dowody fałszowania wyborów, i zażądała przeliczenia głosów.

One dwie i ich 21

Mimo że Amerykanki mają prawo głosu od 96 lat, kobiety rzadko kandydują na stanowisko prezydenta. Dopiero w 1964 r. senator Margaret Chase Smith jako pierwsza od 1920 r. kobieta ubiegała się o nominację Partii Republikańskiej. Przegrała jednak rywalizację z Barrym Goldwaterem. W 1984 r. Partia Demokratyczna mianowała Geraldine Ferraro oficjalnym kandydatem na wiceprezydenta. W wyborach prezydenckich w 2012 r. kandydatką Partii Zielonych była Jill Stein. Uzyskała wówczas 0,36% głosów. Shirley Chisholm była pierwszą Afroamerykanką, która – bezskutecznie – ubiegała się w 1972 r. o nominację Demokratów.

W obecnej kampanii prezydenckiej wśród 18 kandydatów Partii Republikańskiej startowała jedna kobieta – Carly Fiorina, była szefowa koncernu Hewlett-Packard. Wśród pięciorga kandydatów Partii Demokratycznej była i nadal jest ta jedna – Hillary Clinton. Na konwencji swojej partii w Filadelfii 25-28 lipca otrzyma oficjalnie nominację i jesienią stoczy bój o Biały Dom z republikańskim rywalem, którym prawdopodobnie będzie Donald Trump.

Od czasu uzyskania przez Amerykanki prawa głosu systematycznie zwiększa się udział kobiet w organach władzy politycznej. Obecnie w Izbie Reprezentantów zasiadają 84 kobiety (19,3%), w Senacie zaś jest ich 20 (20%). Wśród dziewięciu sędziów Sądu Najwyższego USA są trzy panie.

Autor jest profesorem w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, byłym posłem na Sejm (1993-2001) i byłym marszałkiem Senatu (2001-2005)

Wydanie: 29/2016

Kategorie: Świat

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy