Kolos

Od roku co najmniej powtarzam wokół, a także napisałem to kilkakroć dosłownie, że żyjemy w czasie przeszłym, który naprawdę się już nie liczy. Dlatego obojętne w gruncie rzeczy były dla mnie wszelkie zmiany personalne czy też przepychanki-połajanki, dokonujące się w ramach tej minionej już faktycznie koalicji, niezależnie od tego, jak długo miałaby jeszcze zajmować rządowe budynki.
Obecnie jednak wygląda na to, że kolejne zawirowanie w koalicji rządowej może stanowić przejście do czasu teraźniejszego, w którym coś stać się może naprawdę, choć nie jest to jeszcze pewne. Wszystko to razem bowiem zamienić się może także w ruchy robaczkowe jedynie, jeśli nie zadamy sobie przy tym pytań zasadniczych. A więc o co tu naprawdę chodzi? I przed jakim wyborem stoimy?
W obecnym zamęcie na czoło wysuwają się zagrania taktyczne. A więc takie na przykład, co i dlaczego robi Unia Wolności? Czy po prostu ucieka z tonącego okrętu i chcąc uratować swoją opinię, zwala wszystko na partnera, czy też chodzi jej o coś więcej? A też, czy skacząc z pokładu, puszcza równocześnie oko w stronę SLD dlatego, aby nadal siedzieć w rządzie, tyle tylko, że w przyszłym, czy też dlatego, że gotowa jest przemyśleć także swoje własne błędy i winy? I czy SLD wreszcie wie na pewno, co mu wolno, a czego nie wolno zrobić u progu czasu teraźniejszego?
W Polsce obecnej istnieją naprawdę dwie kwestie, które dzielą społeczeństwo, a więc powinny także wyznaczać linie podziału w polityce. Pierwszą z nich jest stosunek do tzw. reform Balcerowicza, drugą stosunek do Unii Europejskiej. Podziały te przebiegają w sposób niezwykle zawiły, przekreślając układankę złożoną ze stronnictw, koalicji, a nawet umownego podziału na lewicę i prawicę.
Co do tzw. reform Balcerowicza więc, to coraz wyraźniej gołym okiem można zobaczyć, a pustą kieszenią odczuć, że wchodzą one w ślepy zaułek. Jego recepta prywatyzacyjna doprowadziła do wyzbycia się przez Polskę 40% kapitału przemysłowego i 70% kapitału bankowego – a więc i zysków z tego kapitału – na rzecz zagranicy. Jego frazes, że PRL pozostawił po sobie złom, jest fałszem, bo kto by kupował złom. Jego recepta społeczna prowadzi do coraz bardziej dramatycznego rozziewu pomiędzy nędzą a bogactwem. Jego ortodoksja liberalna pozbawia państwo możliwości interwencji zarówno w rozwój inwestycji przemysłowych, jak i politykę socjalną i kulturalną, wreszcie, jak obliczają ekonomiści, jego zadłużenie zewnętrzne wcale nie jest mniejsze niż to, które zaciągnął Gierek. Niedawny spazm złotówki wydaje się na domiar zapowiedzią nietrudnego do przewidzenia krachu naszej waluty i, jak twierdzą niektórzy, co trzecia złotówka na naszym rynku jest już “pusta”.
Ludzie czują to wyraźnie i jeśli wołają “Balcerowicz musi odejść!”, to te właśnie zjawiska mają na myśli. Zauważmy też przy okazji, że nie wołają wcale z takim samym zapałem, że odejść musi na przykład Buzek, ponieważ widzą w nim słusznie nieszczęsnego figuranta jedynie, podczas gdy Balcerowicz to zjawisko realne. Ale tymczasem, jak czytamy w gazetach, Unia Wolności, która w swoich sporach z AWS-em wskazuje palcem na Buzka, zarzuca równocześnie swemu partnerowi właśnie “zdradę” w głosowaniach sejmowych, mających promować nadal linię Balcerowicza aż do jej rozpaczliwego końca. Niezła łamigłówka!
Są w Polsce ugrupowania polityczne, które widzą porażkę linii Balcerowicza dostatecznie jasno. Należy do nich przede wszystkim PSL, Unia Pracy, ale także szereg grup i grupek o urodzie zdecydowanie prawicowej, a więc szpetnej, które w swoich programach społecznych i gospodarczych mówią jednak dość wyraźnie, że tak dalej być nie może, a także nie musi – chociaż wiele z tego, co się stało, niestety, już się nie odstanie.
I tu rysuje się druga podstawowa linia podziału – Unia Europejska. Od lat wmawia się nam, że bez Balcerowicza nikt nas do Unii nie wpuści, co jest oczywistą mistyfikacją i wolnym żartem. Natomiast jest prawdą, że w zakresie korzyści gospodarczych Unia Europejska uzyskała u nas już niemal wszystko, co spodziewała się uzyskać. Nadchodzi więc moment, w którym my powinniśmy uzyskać coś od Unii Europejskiej. Pieniądze? Nie tylko, a dla mnie nie to nawet jest najważniejsze.
Dla mnie najważniejszym jest unijny ład demokratyczny i unijne prawo. Zakazujące wszelkiej dyskryminacji, chroniące przed państwem wyznaniowym, strzegące demokratycznej poprawności procedur, a wreszcie, co tu dużo mówić, dające nam legitymację do współtworzenia zintegrowanej Europy.
Jest to gra warta świeczki, chociaż grana znaczonymi kartami. Zwolennicy integracji unijnej bożą się bowiem fałszywie, że nasze uczestnictwo w UE w niczym nie uszczupli naszej tradycyjnie rozumianej suwerenności. Tymczasem wiadomo, że uszczupli, pytanie tylko, na ile, o co, i czy nam się to opłaca? Otóż co do mnie – sądzę, że się opłaca. Kwestią decydującą jest przy tym stosunek Unii do unijnego państwa narodowego, a więc jedynego, jak dotąd, instrumentu zdolnego chronić kraje przed negatywnymi skutkami globalizacji, a także realizować własną sensowną politykę społeczną i kulturalną. Przeciwnicy Unii, a do nich należy większość formacji prawicowych, straszą, że to państwo właśnie zostanie rozmontowane, co wcale nie musi być prawdą. Rozdzierają szaty nad sferą symboliczną, podczas gdy prawdziwa suwerenność lub jej brak rozgrywa się na płaszczyźnie gospodarczej, na której, jak dotąd, wcale nie zachowaliśmy tak daleko posuniętej czujności. I to jest nowa łamigłówka.
Dla kogo? Otóż obecny kryzys rządowy jest największą łamigłówką przede wszystkim dla SLD. Prasa i spanikowani politycy obecnej, kruszącej się koalicji przedstawiają SLD jako nadciągającego nieuchronnie kolosa, który za chwilę zgarnie całą polityczną pulę. Tak pisze na przykład niemal dosłownie Ernest Skalski w “GW”.
Być może tak będzie, ale w tym właśnie momencie, biorąc władzę – a więc, nie zapominajmy, że także i cały spadek po Buzku i Balcerowiczu – ów kolos może wejść na minę fałszywego wyboru drogi i sojuszów, co zdarza się kolosom. Jak choćby właśnie zdarzyło się “obozowi posierpniowemu”, który też przecież był kolosem, lecz pozostały z niego strzępy.
KTT

Wydanie: 22/2000

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy