Komu pierścionek?

Komu pierścionek?

Zaręczyny to nadal jeden z najważniejszych momentów w życiu, ale pierścionek coraz częściej wędruje do mężczyzn

Aż 97% Polek i Polaków jest zdania, że zaręczyny to ważne wydarzenie w życiu, a jedną z najważniejszych składowych jest moment wręczenia pierścionka – tak uważa ponad 79% ankietowanych w badaniu przeprowadzonym przez Centrum Badawczo-Rozwojowe BioStat na zlecenie jubilerskiej marki Savicki. Jednocześnie z ankiet, na które odpowiedziało 500 kobiet i 500 mężczyzn, wynika, że choć zaręczyny, mocno w końcu osadzone w kulturze i tradycji, są ważne dla obu płci, to i w tym zakresie sporo się zmienia. Okazuje się bowiem, że coraz częściej osobą, która się oświadcza, jest kobieta. 14,9% mężczyzn zadeklarowało, że to oni otrzymali pierścionek zaręczynowy.

W dodatku, co może być zaskakujące, właśnie mężczyźni deklarują, że zaręczyny są dla nich wyjątkowo ważne. Prawie 5% kobiet uważa, że zaręczyny nie mają żadnego znaczenia, podczas gdy podobną opinię wygłosiło tylko 1,8% mężczyzn.

Tym, co wspólne, jest przekonanie, że zaręczyny są sprawą intymną, sytuacją, która nie wymaga świadków czy publicznej demonstracji. Z tego powodu spada popularność zaręczyn odbywających się w obecności rodziny. Ta ceremonia jest ważna dla co 10. osoby, większość par planujących małżeństwo zdecydowanie stawia na prywatność.

Zaręczyny tak, ślub niekoniecznie

Ola, 24 lata: – W ubiegłym roku zaręczyłam się z moim chłopakiem. Trochę dlatego, że już długo jesteśmy razem, w sumie całe liceum i studia, więc to naturalny krok. Wiedzieliśmy, że wszyscy się zdziwią, wśród znajomych jesteśmy jedyną parą po zaręczynach. Mało kto planuje ślub. I faktycznie, zdziwili się, ale też gratulowali. Prawdopodobnie dziwi to, że jesteśmy młodzi, a teraz ludzie coraz później się zaręczają. Ale o samym ślubie nie myślimy. Przede wszystkim dlatego, że to duży wydatek, a my dopiero kończymy studia. Może za parę lat. W sumie i tak jesteśmy razem, ślub niczego nie zmieni.

Choć pierścionek jest obowiązkowym elementem zaręczyn dla 57% kobiet, Ola pierścionka nie dostała. – Kupiliśmy sobie bransoletki po stówie sztuka – opowiada. – To taki symbol dla nas, nie potrzebujemy niczego demonstrować na zewnątrz. Jak wyjdzie przy okazji, że jesteśmy zaręczeni, to tego nie ukrywamy, ale też nie chwalimy się tym, bo niby czym. Nie paraduję z pierścionkiem, bo go po prostu nie mam i nie potrzebuję.

Większą wagę do pierścionka przykładają mężczyźni – 72% nie wyobraża sobie bez tego zaręczyn. I chodzi tu o pierścionek dla kobiety, aczkolwiek trend polegający na wręczaniu biżuterii zaręczynowej sobie nawzajem lub mężczyznom przez kobiety przybiera na sile. – Dostrzegamy zmiany zachodzące w podejściu Polaków do zaręczyn i do ślubu. Dlatego oprócz tradycyjnych pierścionków zaręczynowych i obrączek ślubnych stworzyliśmy ofertę obrączek partnerskich, które może wręczyć sobie wzajemnie para na znak miłości i lojalności – komentował wyniki badania Tomasz Osman, współwłaściciel i prezes zarządu marki Savicki.

Coraz rzadziej w kościele

Zmiany w podejściu do instytucji małżeństwa są widoczne także w innych badaniach. Od lat systematycznie spada liczba zawieranych małżeństw. W ubiegłym roku w całej Polsce zawarto 155 tys. małżeństw, podczas gdy 10 lat temu liczba ta wynosiła ponad 200 tys. Z danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że bardzo zmniejsza się liczba ślubów kościelnych. Obecnie tylko 51% par decyduje się na ślub kościelny, a 49% zawiera wyłącznie ślub cywilny. W tradycyjnej Polsce to rewolucja – nigdy wcześniej te liczby dotyczące dwóch różnych rodzajów ślubnych formalności i obrzędów nie były tak zbliżone. W 2010 r. ślubów kościelnych ze skutkiem cywilnym, tzw. konkordatowych, było 68%, a przed pandemią, w 2019 r. – 60%. W tej kwestii widać wyraźną różnicę geograficzną – podczas gdy na zachodzie Polski coraz więcej par rezygnuje ze ślubu kościelnego, na wschodzie to wciąż popularna tradycja, szczególnie w województwach podkarpackim i podlaskim.

Magda, 35 lat: – Ślub wzięłam w ubiegłym roku po trzech latach związku. Nawet nie przyszło nam do głowy, żeby organizować jakieś kościelne szopki, nie jesteśmy wierzący, a ja w kościele ostatni raz byłam chyba na komunii. Owszem, miałam białą sukienkę i bukiet, ale poza tym było mało standardowo. Nie było żadnych obiadków i tańców, tylko kolacja wieczorem w małym gronie. Nie pamiętam też jakiegoś szczególnego momentu oświadczyn czy zaręczyn, decyzję podjęliśmy w rozmowie, uznając, że to nam ułatwi życie. Sama sobie wybrałam pierścionek, wygodny, bez wystających elementów. Lubię go i nigdy nie zdejmuję.

Dinksy, laty i pierścionki

Zupełnie inaczej do zaręczyn podeszła Dorota. Ze swoim partnerem – przyszłym mężem – jest w związku od 10 lat. Oboje pracują zawodowo, i to intensywnie. Nigdy nie było wątpliwości, jaki ma być podział obowiązków w domu. Równy i tyle. To właśnie partnerstwo totalne definiuje ich związek, dinksów (DINK – Double Income No Kids), czyli dwojga dorosłych bez dzieci. W Polsce takich par, również małżeńskich, bezdzietnych z wyboru, jest – jak się szacuje – 6-10%. To partnerzy lub małżonkowie dobrze wykształceni, dobrze zarabiający, ceniący sobie podróże i swobodę. Z tych powodów nie decydują się na dzieci, które postrzegają jako czynnik znacząco ich swobodę ograniczający. W życiu dinksów partnerstwo to jedna z najistotniejszych wartości.

Dorota, 42 lata: – Jak równość, to równość. Nie uważam, żeby cokolwiek w życiu było całkowicie „męskie” czy „kobiece”. Kiedy uznałam, że czas na ślub, poszłam do jubilera, kupiłam Jarkowi obrączkę, zabrałam go na kolację i się oświadczyłam.

Po prostu. Potraktował to normalnie, był wzruszony i powiedział „tak”. W naszym środowisku to nic szczególnego, trudno przecież, żeby na kolanach szedł do mojego ojca i prosił o moją rękę.

Na jeszcze inny model zdecydowała się Karolina. Nigdy nie mieszkała ze swoim (obecnie) mężem i żadne z nich nie widziało powodu, żeby ten układ zmieniać po ślubie. Mieszkają osobno, choć są małżeństwem. Takie pary określa się jako związki LAT (Living Apart Together, czyli razem, ale osobno). Tak im dobrze, a za osobnym mieszkaniem przemawia nie tylko wygoda, którą oboje sobie cenią, ale i kwestia dojazdów do pracy. Widują się na mieście, razem spędzają weekendy w którymś z mieszkań albo na wyjeździe. W ich przypadku zaręczyny były tradycyjne – partner oświadczył się Karolinie w Łazienkach, od lat pozostających jednym z najpopularniejszych w Warszawie miejsc zaręczynowych. Pierścionek wybrał sam. Jest cenny, więc Karolina zakłada go na specjalne okazje.

Co ciekawe, wybór pierścionka to sprawa szczególnie istotna dla mężczyzn. – Dlaczego dla mężczyzn pierścionek zaręczynowy ma tak duże znaczenie? Zapewne wynika to z faktu, że właśnie oni zgodnie z tradycją wręczają pierścionek i czują się odpowiedzialni za obecność tego elementu podczas zaręczyn. Pokrywa się to zresztą z naszymi obserwacjami w salonach jubilerskich. Mężczyźni chcą, żeby pierścionek idealnie wpasował się w upodobania wybranki. To swoisty test, jak dobrze znają swoją partnerkę – komentuje Tomasz Osman.

Fot. Shutterstock

Wydanie: 2023, 34/2023

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy