Komu zaufać?

Komu zaufać?

LEWY DO PRAWEGO 

Będąc posłem i zajmując się finansami i gospodarką, staram się być wnikliwym obserwatorem polskiej sceny politycznej. Mimo to muszę przyznać, że zaczynam nie nadążać za stałymi podziałami, jakie występują po jej prawej stronie.
Dziś poza czterema klubami poselskimi mamy w Sejmie Koło Koalicja dla Polski (7 posłów), Koło Porozumienie Polskie (6 posłów), Koło Ruch Odbudowy Polski (4 posłów) i aż 30 posłów nie zrzeszonych, a wśród nich marszałka Sejmu. Po wystąpieniu SKL-u z AWS-u powstanie Koła SKL jest tylko kwestią czasu. A przecież Walendziak i Ujazdowski nie opuszczając AWS-u, razem z Rokitą nie będą tego chocholego tańca pląsać ze sobą, a w jakimś choćby kółku, bo na Koło ich za mało, chyba że połączą ręce z Piłką i stworzą nową formację w miejsce SKL-u, co zapowiada ten ostatni.
Reprezentantom prawicy jednego nie można odmówić, a mianowicie ogromnych zdolności w wymyślaniu pięknych nazw dla swego politycznego bytu. Choć powstają z ciągłych podziałów, to zawsze są “Koalicją” lub “Porozumieniem” i zawsze chodzi im o Polskę. Wstają w Sejmie ze swych politycznych kanap, by przemówić najczęściej wtedy, gdy toczy się dyskusja o wątku historycznym, jak to miało miejsce ostatnio przy projekcie uchwały o Zrzeszeniu WiN-u, lub by uchronić cały naród przed zgubnym nałogiem, jakim jest picie piwa lub robienie zakupów w supermarkecie w niedzielę. Własnych recept i pomysłów na inne “drobne” problemy, choćby takie jak bezrobocie, najczęściej nie mają.
Jeśli do tego prawicowego, sejmowego galimatiasu dodamy prawicę znajdującą się poza Sejmem – od folkloru, jakim jest Unia Polityki Realnej po poważną już dziś siłę polityczną, jaką stała się Platforma Obywatelska – to wydawałoby się, że elektorat prawicowy idąc do urn wyborczych, będzie miał w czym wybierać. A przecież bracia Kaczyńscy z pewnością powiedzą w AWS-ie: “Teraz k… My” (oczywiście, na czele), a jak nie będzie na to zgody, to z częścią AWS-u pójdą do wyborów oddzielnie.
Jestem głęboko przekonany, że w nadchodzących wyborach parlamentarnych liczyć się będą partie, które przedstawią rzetelny i wiarygodny program dźwignięcia polskiej gospodarki z aktualnej zapaści i rozwiązania lub co najmniej złagodzenia takich problemów, jak bezrobocie, rozwarstwienie społeczne.
Liczyć się będą ludzie kompetentni w sprawowaniu władzy, którym można zaufać.
Kierując się takimi kryteriami, wybór znacznie się zawęża. Nie sądzę bowiem, że Polacy dziś dadzą się nabrać komukolwiek, kto kolejny raz się przemalował, wskoczył na Platformę i zaczął głosić piękne i chwytliwe hasła, jakim jest np. walka z bezrobociem poprzez zmniejszenie podatków. Wszyscy przecież pamiętamy, że jeden z jej liderów już raz obiecywał wyborcom aż milion nowych miejsc pracy. Wszyscy przecież wiemy, że w ciągu ostatnich czterech lat firmom zmniejszono podatek o 10%, a bezrobocie wzrosło o ponad milion. Nie jest to więc prezent ani dla bezrobotnych, ani dla tych, co mają pracę, ale dla tych, co dają pracę. (Tak na marginesie, na Platformie robi się coraz ciaśniej i Święta Trójca zaczęła sprzedawać bilety pojedyncze, a nie zbiorowe).
Nie sądzę również, by wyborcy zaufali osobie (mimo dziś ogromnego wzrostu popularności), która przypięła sobie gwiazdę szeryfa i rozpoczęła “rozsyłanie listów gończych”, jakimi są polecenia wszczęcia śledztw w sprawie PZU, Totalizatora i Portów Lotniczych. Liczyć się będą efekty tych wszystkich śledztw, a – jak sądzę – będą one żadne, bo ścigać swoich to wypada, ale karać to już przesada.
Skąd moja wiara w rozsądny wybór tych wszystkich, którzy pójdą głosować jesienią? A mianowicie stąd, iż uważam, że w nadchodzących wyborach ludzie swą pamięcią sięgną nie do historii 45 lat PRL-u, jak miało to miejsce w poprzednich wyborach, a do ostatnich 4 lat i na tej podstawie wyciągną odpowiednie wnioski. Sądzę również, że Polacy mają nie tylko dobry słuch, ale również rozum i pamięć.

Wydanie: 13/2001

Kategorie: Publicystyka
Tagi: MAREK WAGNER

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy