„Krauze” i „Morda”

„Krauze” i „Morda”

Telewizyjna kampania PiS i PO

Kampania wyborcza dopiero się rozkręca, a już mamy pierwsze hity: telewizyjne spoty Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej w mafijno-kryminalnej oprawie, z „oligarchami”, salonami, cygarami i ananasami w tle. Oba sztaby wyborcze – PiS najpierw, PO w złośliwej odpowiedzi – skorzystały z usług tych samych aktorów, co tylko podkreśla humorystyczną aurę unoszącą się nad tymi filmopodobnymi produkcjami. Przy okazji dwóch nieznanych aktorów – Krzysztof Wojciechowski i Mirosław Kowalczyk – przeżywa chwile sławy.
Zaczęło się od spotu PiS autorstwa głównego sztabowca partii bliźniaków, Michała Kamińskiego, w którym „układ”, rzekomo rządzący „niedawno temu w Polsce”, przedstawiony jest jako grupa „oligarchów”, którzy knują, jak tu

ograbić i skorumpować państwo.

Mówią więc o „kontrakcie od rządu”, o tym, że trzeba „posmarować opozycji” i „skończyć z tym Ziobrą i Kaczyńskim”. Centralną postacią jest siwy mężczyzna z cygarem (gra go właśnie Krzysztof Wojciechowski), do złudzenia przypominający biznesmena Ryszarda Krauzego, który na koniec wrzeszczy poirytowany do słuchawki telefonu: „Wiem, k… że nie biorą!”. W spocie pojawia się też inny członek „układu” (grany przez Mirosława Kowalczyka), który dzierżąc w dłoniach szklaneczkę z rudym płynem wypowiada znane już na całą Polskę słowa: „Mordo ty moja!”.
Spot zrobił furorę, przynajmniej medialną, dziennikarze prześcigali się w komentarzach, oburzeniach lub pochwałach (Monika Olejnik zrobiła swoją wersję, podkładając zmieniające wymowę reklamówki słowa). Sprzyjający władzy Tomasz Sakiewicz z „Gazety Polskiej” był zachwycony, bo kampania ma być skuteczna, a Andrzej Morozowski z TVN 24 zniesmaczony, gdyż jego zdaniem nie można kłamliwie sugerować, że przed Kaczyńskimi rządził tylko skorumpowany układ.
Sztabowcy PiS szybko poszli więc za ciosem i wysmażyli kolejny spot w identycznej oprawie. Tym razem zaserwowali nam przechadzkę po „salonie”, a raczej po czymś, co w wyobrażeniach panów Kaczyńskich mogłoby być salonem politycznym III RP. Dowiedzieliśmy się, że jada się tam ananasy i bezy (te ostatnie łyżeczką, co było grubą aluzją do programu Jolanty Kwaśniewskiej w TVN Style), wstydzi za granicą za bliźniaków, mówi o autorytarnych zapędach i… „Mordo ty moja!” – stuk szklaneczkami – „By żyło się lepiej” (kpina z hasła PO)… Ta gra na banalnych stereotypach była skierowana do emocji żelaznego elektoratu PiS, choć Michał Kamiński przyznaje, że przede wszystkim zależało mu na ożywieniu siermiężnego wizerunku swojej partii…
I ożywił, ale głównie pomysłowość politycznych konkurentów, którzy na spoty PiS odpowiedzieli swoim, podobnym jak

dwie krople wody,

a jednak diametralnie innym. W kontrreklamówce Platformy dramatyczna sytuacja, w jakiej znajduje się Polska, została przedstawiona zgoła inaczej… Ten sam siwy facet, znów grany przez tego samego aktora, który w spocie PiS był głową „układu”, tutaj jest napastowanym przez ABW (w filmie AWB) Bogu ducha winnym biznesmenem. Podczas już trwającego przeszukania podbiega do niego współpracownik (ten od okrzyku „Mordo ty moja!”) i mówi, że trzeba coś zrobić. „Krauze” dzwoni więc do „Leszka” i mówi: „Lechu, zabieraj ich stąd!”… To już nie bardzo spodobało się PiS, bo w rzeczywistości pan Krauze, owszem, dzwonił do prezydenta Kaczyńskiego, ale głowa państwa niczego przecież nie załatwiła…
W tym całym pyle politycznej wojenki na spoty pojawiły się nowe gwiazdy – wspomniani Krzysztof „Krauze” Wojciechowski i Mirosław „Mordo ty moja!” Kowalczyk. Kim są? Ten pierwszy grał coś kiedyś w krakowskiej Bagateli, ten drugi był kelnerem w serialu „Oficer”, obaj przeszli przez casting i… znaleźli się w epicentrum kampanijnej gry. Ten pierwszy w jednej z rozgłośni mówił, że obie partie są mu bliskie, więc nie miał oporów przed graniem raz u jednych, raz u drugich. Wyznał wprost, że jest człowiekiem do wynajęcia i robi to dla pieniędzy; nieoficjalnie mówi się, że PiS zapłaciło mu 8 tys. zł, a Platforma – 9 tys. Tymczasem Mirosław Kowalczyk miał w sumie zainkasować 11 tys. od obu komitetów razem wziętych.
Jak rozwinie się ich kariera? Czy mogą liczyć na długofalowy sukces? Krzysztof Wojciechowski przyznaje, że chciałby, aby spoty stały się

swoistym serialem,

trwającym nieprzerwanie do końca kampanii wyborczej.
Nie wiadomo jednak, czy sztabowcy obu partii zdecydują się ciągnąć ten sam wątek, ponieważ – jak twierdzą specjaliści od marketingu politycznego – to, co na początku mogło robić wrażenie, za chwilę się wypala i zaczyna nużyć. Niewątpliwie jednak na sukces może liczyć okrzyk „Mordo ty moja!”. Kto wie, być może z całej tej PO-PiS-owej kampanii zostanie tylko on.

 

Wydanie: 40/2007

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy