Krzysztof Teodor Toeplitz – to już 10 lat

Krzysztof Teodor Toeplitz – to już 10 lat

To już 10 lat od chwili, gdy na łamach PRZEGLĄDU ukazał się ostatni felieton Krzysztofa Teodora Toeplitza. Zmarły 30 marca 2010 r. KTT był filarem naszego tygodnika, a wcześniej „Przeglądu Tygodniowego”. W swoich felietonach z cyklu „Kuchnia Polska”, później zaś „Odloty”, wojował z głupotą, starymi i nowymi mitami, z łgarstwami i umysłowym lenistwem. Ich fragmenty pokazują, jak wiele miał do powiedzenia i jak bardzo są one nadal aktualne.

„Cały ład polityczny i społeczny, na którym buduje się obecna Polska, złożony jest z zasad, które w rozwijającym się świecie od dawna już uchodzą za szkodliwy anachronizm. Takim anachronizmem jest powiązanie Kościoła z państwem i koncepcja religii panującej, zamiast państwa laickiego, z wiarą jako domeną prywatności. Takim coraz oczywistszym anachronizmem jest sama idea państwa narodowego w sytuacji, kiedy na skutek wielkich ruchów migracyjnych, które bez wątpienia będą się nasilać, o żadnym rozwiniętym państwie nie można już powiedzieć, że jest ono państwem narodowym czy etnicznym, od Stanów Zjednoczonych poczynając, a na Francji czy Niemczech kończąc. Pytanie, nad którym głowią się dzisiaj rozwinięte społeczeństwa, brzmi więc: jak żyć w różnorodności, a nie jak umacniać państwo narodowe, majstrując przy jego przeszłości”
5 listopada 2006 r.

„Kto panuje nad językiem publicznym, kto narzuca tematy publicznej debacie, ten panuje nad poglądami społeczeństwa. Jest to prawda, której doświadczaliśmy nieraz, a której skutki zwłaszcza formacje lewicy odczuwają do dzisiaj. (…) Czy możliwe jest więc przerwanie mentalnej dominacji PiS nad naszą debatą publiczną? Teoretycznie jest możliwe. Praktycznie natomiast wymaga jednego tylko drobiazgu: zaprezentowania innych tematów, pytań, problemów niż te, wokół których obecnie krążymy beznadziejnie. Na razie jednak odbijamy piłki od jednej ściany, która trzyma się mocno”
6 kwietnia 2008 r.

„Media w Polsce, kraju, który powinien mieć najwięcej własnej, nagromadzonej przez stulecia wiedzy o Rosji, od dłuższego już czasu przyjęły spojrzenie właściwe nie tyle nawet zachodniej optyce historycznej – bo np. Francuzi i Niemcy mają tu wizję całkiem osobną – ile doktrynie amerykańskiej. W myśl tej doktryny zaś demokracją jest system, który pozwala na możliwie najswobodniejsze działanie kapitalistycznych przedsiębiorstw i korporacji i jest najbardziej otwarty na zagraniczną, globalistyczną infiltrację”
16 grudnia 2007 r.

„»Państwo opiekuńcze« jest historyczną zdobyczą Europy, stanowiącą, jak sugeruje Bauman, jeden z ważnych rysów jej tożsamości. Im bardziej jednak lewica pod różnymi pretekstami opuszcza ten teren, tym chętniej zagospodarowują go różnego rodzaju wszechpolacy. A rachunek przyjdzie w odpowiednim czasie”
24 lipca 2005 r.

„Cokolwiek mówilibyśmy o »betonowym dziedzictwie«, wygląda na to, że nie zniknie ono z naszych miast. (…) Właśnie weszło w życie zawodowe i rodzinne pokolenie wyżu demograficznego i nie stać go na mieszkania po cenach, które narzucają prywatni deweloperzy. Problem ten rozwiązać może tylko budownictwo społeczne, przy silnym wsparciu państwa, co w krajach unijnych jest oczywistością. W krajach tych (…) obowiązują trzy zasady: społeczne budownictwo mieszkaniowe wynika z programu władz państwowych, a nie z wielkości realnego popytu, cena mieszkania nie jest ceną rynkową, lecz ustalana jest przez władze publiczne, a wreszcie budowa i zarządzanie mieszkaniami społecznymi zapewniane są przez organizacje działające bez zysku. U nas to wszystko jest bajką”
5 sierpnia 2007 r.

„Współczesne ssaki, z ludźmi włącznie, zastanawiają się teraz coraz bardziej serio nad tym, czy nie zmierzają do samozagłady. Co jakiś czas urządzają np. konferencje takie jak ta, której fiasko oglądaliśmy niedawno w Kopenhadze, albo jaka odbyła się w Kioto, gdzie wśród mnóstwa podniosłych słów zawsze braknie odrobiny pieniędzy, które mogłyby zlikwidować skutki zniszczeń ekologicznych wywoływanych przez rozwój cywilizacji technicznej”
24 stycznia 2010 r.

„Tym, co nam doskwiera naprawdę, nie wydaje mi się niedosyt miłości, lecz niedosyt sensu. Świat staje się nieporównanie trudniejszy, niż był dotychczas, złożony z większej ilości czynników, szybszy, bardziej zwichrzony. Ucieczka w serce jest jednak ucieczką najłatwiejszą, bo całkowicie nieokreśloną, tak jak akceptacja chaosu jako reguły świata nie uśmierza samego chaosu, lecz go potęguje. Porządkować go może jedynie myśl racjonalna. A więc produkt silnie deficytowy nie tylko w wywiadach, ale i w życiu społecznym, w polityce, a obawiam się, że także w badaniach naukowych nad obecną kondycją naszego społeczeństwa”
16 listopada 2003 r.

„Coraz częściej podejrzewam, że cały ten obecny scjentyficzny, internetowo-komputerowy, genotypowo kosmiczny zgiełk, który oblega nas z zewsząd, ma w istocie na celu zagłuszyć stare ludzkie pytania, na które nadal nie znajdujemy odpowiedzi. A nawet zwolnić nas od zadawania takich pytań jako rzekomo anachronicznych i unieważnionych już przez biotechnologię, infokomunikację, sztuczną inteligencję i potok innych współczesnych wynalazków”
31 lipca 2000 r.

Wydanie: 14/2020

Kategorie: Sylwetki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy