Kto pożycza państwu?

Kto pożycza państwu?

W ciągu siedmiu lat dług publiczny wzrósł w Polsce o ponad 88%, z prawie 38% do prawie 50% PKB Dług publiczny stanowi różnicę pomiędzy wydatkami państwa i instytucji publicznych a ich dochodami. Wielu liberalnych polityków i publicystów powtarza, że dług publiczny, z chwilą gdy przekracza pewien poziom, staje się bardzo niebezpieczny dla gospodarki i społeczeństwa. Jak to się dzieje, że chociaż wszyscy deklarują gotowość walki z długiem publicznym – ten nadal rośnie? Skoro państwo się zadłuża, to kto i na jakich warunkach mu pożycza? Poziom długu publicznego Niemiec i Francji wynosił około 65% PKB. We Włoszech 104%. W Belgii prawie 85%. W Wielkiej Brytanii, pozostającej poza strefą euro, około 44%. W USA ponad 62%, podczas gdy w Japonii ponad 180%. Dla przykładu we Francji tylko obsługa długu publicznego pochłania 20% budżetu, czyli tyle, ile wynosi roczny średni deficyt tego państwa. W Stanach Zjednoczonych dług publiczny przekroczył astronomiczną liczbę 9 bilionów dol. W Polsce państwowy dług publiczny w 2007 r. wyniósł ponad 527 mld zł, podczas gdy w 2000 r. jeszcze tylko 280 mld zł. W ciągu siedmiu lat dług publiczny wzrósł o ponad 88%, z prawie 38% do prawie 50% PKB. Unia Europejska, zdając sobie sprawę z tego, że dług publiczny stanowi pewną konieczność, zastrzegła, że w poszczególnych państwach członkowskich deficyt budżetowy nie powinien przekraczać 3% PKB (deficyt rozumiany jako łączne saldo budżetu centralnego, budżetów regionalnych oraz systemu ubezpieczeń społecznych), a dług publiczny 60% rocznego PKB. Stanowisko współczesnych liberałów w kwestii długu publicznego cechuje wewnętrzna sprzeczność. Z jednej strony, negatywnie odnoszą się oni do zaciągania długów przez państwo, gdyż są przeciwni ingerencji państwa i wzrostowi jego roli – ingerencji państwa w system ekonomiczny, zwiększaniu przez nie ilości pieniądza, wpływaniu przez rząd na stopy procentowe i zakłócaniu kalkulacji ekonomicznej przedsiębiorców. Państwo powinno jedynie powstrzymywać się przed wywoływaniem inflacji i stwarzać bankom warunki do ekspansji kredytowej. Z drugiej strony, chcą traktować państwo jako partnera na wolnym rynku. W związku z tym Ludwig von Mises pisał, że udzielanie państwu pożyczek na sfinansowanie jego działań świadczy o wzroście zaufania do nowoczesnego państwa. W ten sposób państwo „dało obywatelowi możność bezpiecznego przechowania swojego bogactwa i otrzymania stałego dochodu, niepodlegającego jakimkolwiek wahaniom”. Ktoś, kto zainwestował w obligacje skarbu państwa lub zależnych od niego instytucji, „nie podlegał już prawom rynku ani władzy konsumentów”. Nie musiał przymilać się konsumentom, a zyskiwał dodatkową możliwość dysponowania swoim kapitałem. „Dochody obywatela przestały mieć związek z procesem jak najlepszego zaspokojenia potrzeb konsumentów, stając się pochodną podatków nakładanych przez państwowy aparat przymusu i przemocy. Obywatel nie był już sługą innych członków społeczeństwa, poddanym ich zwierzchnictwu, lecz partnerem rządu, który sprawował nad ludźmi władzę i wymuszał od nich daninę”, dowodzi Mises. W stanowisku tym jest jeszcze jedna sprzeczność. Z jednej strony, deklaruje się chęć ograniczenia roli państwa, ale z drugiej, dąży się do wykorzystania jego klasowych funkcji do obrony interesów kapitału. Tymczasem większość ludzi zaufała państwu i uwierzyła, że będzie ono dobrowolnie dotrzymywało złożonych obietnic, pomimo negatywnych doświadczeń z długiem publicznym w przeszłości. Ze względu na interesy klasowe są oni w stanie zapłacić mu kolejny haracz. Dlatego już stuletnie doświadczenie wskazuje, że następuje stały wzrost zadłużenia państwa u obywateli. Dzisiaj – pisze Mises – „nikt nie wierzy, że państwa będą w nieskończoność ponosić ciężar spłaty odsetek tych pożyczek. Nie ulega wątpliwości, że prędzej czy później wszystkie te długi zostaną w taki czy inny sposób zlikwidowane”. Dopiero w przypisie Mises zbliża się do wyjaśnienia istoty mechanizmu długu publicznego. Pisze, że „obciąża on warstwy produkujące, a daje korzyści innej grupie ludzi. Jedynym możliwym sposobem uwolnienia producentów nowego bogactwa od tego ciężaru byłoby ściągnięcie podatków potrzebnych na spłatę długu wyłącznie od posiadaczy obligacji. To jednak oznaczałoby otwarte zerwanie umowy”. Czyli wyrzeczenie się przez państwo swojej klasowej istoty. Mises nie określa bliżej tych grup „produkcyjnych” i „posiadających”. Ubolewa jedynie, że ci, którzy przeznaczają swoje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2009, 47/2009

Kategorie: Opinie