Leninowska rusofobia i jej dzisiejsze skutki

Leninowska rusofobia i jej dzisiejsze skutki

W polityce polskich rządów wobec Rosji z pewnością istnieje element racjonalnej kalkulacji, niewiele jednak on waży w porównaniu z tym, co nazywamy rusofobią, pewnym stanem umysłów przypominającym świadomość pierwotnej wspólnoty plemiennej. Służy raczej umacnianiu jedności niż oświecaniu, nie poddaje się krytycznemu rozważaniu, wzmaga panikę, gdy ta się pojawi, lub budzi nastrój bojowy, gdy niebezpieczeństwa nie widać. Nie jesteśmy oczywiście w pełni wspólnotą plemienną, lecz zróżnicowanym społeczeństwem, które w znacznej swojej części jest przyzwyczajone do myślenia w kategoriach abstrakcyjnych, i rusofobia występuje też w formie politycznego światopoglądu, który systematyzuje wszystkie informacje dotyczące Rosji, sprowadzając je do tezy głównej. Głównym źródłem rusofobii – co do tego nie ma wątpliwości – jest realna historia, zwłaszcza okres kilkudziesięciu lat powojennych, gdy Rosja radziecka panowała nad Polską za pomocą komunizmu. Należałoby wyjaśnić, dlaczego wzmaga się, w miarę jak oddalamy się od tego okresu. Te przyczyny są trywialne, warto tylko odnotować zaostrzający się konflikt między Stanami Zjednoczonymi i Rosją, w którym Polacy chcą uczestniczyć po stronie Ameryki, jak kiedyś przyłączyli się z entuzjazmem do wyprawy Napoleona na Rosję.

Zasadnicza treść światopoglądu rusofobicznego została wyrażona w podniosłej i płomiennej formie przez poetów romantycznych, zwłaszcza przez Mickiewicza. Skrajniejszy był Zygmunt Krasiński, który do nienawiści plemiennej dodawał jeszcze przepowiednie o komunizmie jako kierunku działań Rosji (co bardzo dziwiło studentów, gdy się o tym dowiadywali w czasach PRL), ale pod względem siły wyrazu nie może on się równać z Mickiewiczem, jak zresztą nikt nie może. Kto chodził do szkoły, pamięta treść lub przynajmniej uczucia nienawiści, jakimi przeniknięta była jego patriotyczna poezja, „Dziady, część III”, a nawet ewangelicznie wystylizowane „Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego”, które papież Grzegorz VII nazwał „dziełkiem pełnym złości i lekkomyślności”. O Królestwie Polskim z czasów Aleksandra I, gdy było jednym z bardziej liberalnych krajów w Europie, miało polskie wojsko, polskie szkolnictwo, wybieralny Sejm, polską administrację i rozwijającą się gospodarkę, Mickiewicz pisze w przedmowie do „Dziadów, części III”: „Całą administrację nakręcono jako jedną wielką Polaków torturę, której koło obracali carewicz Konstanty i senator Nowosilcow”.

Mickiewicz wiedział, że jego pisma mogą się nie podobać także rosyjskim opozycjonistom, z którymi się zaprzyjaźnił podczas pobytu w Rosji, toteż swój pełen hipokryzji wiersz „Do przyjaciół Moskali” kończy perfidnie: kto z was będzie się skarżył na to, co piszę o Rosji, „dla mnie jego skarga / Będzie jak psa szczekanie, który tak się wdroży / Do cierpliwie i długo noszonej obroży, / Że w końcu gotów kąsać – rękę, co ją targa”. Interesujące jest, że to, co Mickiewicz pisał o Rosji, było całkowicie sprzeczne z tym, co tam osobiście przeżył. W zmitologizowanej i niesamowicie wyolbrzymionej sprawie prześladowań filomatów i filaretów śledztwem objęto niewiele ponad 100 osób, a na więzienie (12 i 6 miesięcy) skazano dwie osoby. Podręczniki historii podają, że pozostałych „dwudziestu zesłano w głąb Rosji”. Temu „zesłaniu w głąb” warto poświęcić parę zdań. Mogli oni wybrać sobie dowolne miasto na osiedlenie i starać się o posadę w dowolnej instytucji państwowej. Były wówczas dwie uczelnie, dwa licea o najwyższym poziomie i najsławniejsze: jedno w Carskim Siole, drugie w Odessie, założone przez księcia Richelieu. Minister oświaty Szyszkow skierował Mickiewicza do tego liceum na stanowisko profesora, mimo że jego kwalifikacje pozostawiały nieco do życzenia. Akurat nie było wówczas wolnego etatu, ale mimo to Mickiewicz mieszkał i żywił się na koszt liceum. Poprosił o posadę w stolicy i ten rzekomy czy rzeczywisty konspirator, „zesłaniec”, tylko dlatego nie został urzędnikiem w archiwum ministerstwa spraw zagranicznych, ponieważ płace były tam bardzo niskie. Jego utwory, „Konrad Wallenrod” i inne, ukazywały się drukiem i były omawiane z wielkimi pochwałami w prasie polskojęzycznej. Moskiewskie salony i kręgi literackie przyjmowały go z życzliwością. Senator Nowosilcow przeczytał „Konrada Wallenroda” i sporządził raport dla cara, podkreślając, że wprawdzie utwór ma wymowę niemoralną – pochwala zdradę – i cenzura nie powinna była na publikację pozwolić, ale o jakimkolwiek pociąganiu autora do odpowiedzialności nie może być mowy. Car tym się nie zainteresował, ale z jego polecenia powołano trzyosobową komisję złożoną z samych zwolenników Mickiewicza, nic dziwnego, że opinia, jaką wydali, była laudacją.

Poeta podczas pobytu w Odessie i na Krymie był podobno szpiegowany, ale proszę uważać na słowo „szpiegowanie”. Życzyłbym sobie być tak szpiegowany. Tajną agentką była piękna hrabina Karolina z Rzewuskich Sobańska, skąd­inąd kochanka Mickiewicza. O tym też warto pamiętać, oglądając „Dziady” w teatrze.

Utwory Mickiewicza z ich antyrosyjską treścią nigdy nie były tak masowo czytane jak w PRL, gdy były lekturą obowiązkową w całym szkolnictwie, bo też scholaryzacja nigdy przedtem nie była tak masowa i nie trwała tak długo. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego Sowieci i polscy komuniści na to się godzili. Jak wiadomo, ci ostatni, jeśli nie wszyscy, to w znacznej części, nie mieliby nic przeciw temu, aby Polska została wcielona do Związku Radzieckiego na prawach Ukrainy czy Białorusi. Nie taki jednak był plan Stalina; nakazał on komunistom polski patriotyzm, zaczynając od nazwy Związku Patriotów Polskich. Nie zgodził się na zmianę hymnu i przypuszczam, że orzełek w koronie także by mu nie przeszkadzał. Tu trzeba sięgnąć do zagranicznej uczonej, żeby rzecz nieco wyjaśnić, bo polscy autorzy w sprawach tak rosyjskich, jak radzieckich są niewiarygodni. Hélène Carrère d’Encausse pisze (w książce „Eurazjatyckie imperium. Historia Imperium Rosyjskiego od 1552 do dzisiaj”), że władza radziecka na początku swego panowania dokonała zdumiewającego aktu „skruchy” wobec narodów i narodowości podbitych przez Imperium Rosyjskie.

Dziś jesteśmy przyzwyczajeni do takich aktów „skruchy” wyrażanych przez byłe państwa kolonialne wobec swoich byłych poddanych, ale początek zrobili komuniści rosyjscy. Bolszewicy potępili totalnie historię Rosji przedrewolucyjnej. Jeżeli Rosja carska była absolutnym złem, to narody przez nią uciskane słusznie się buntowały i ich powstania były słuszne. Tym buntującym się narodom należy dać satysfakcję i uhonorować ich bohaterów. Do tej rewizji historii i „skruchy” wzywał przede wszystkim Lenin, który – jak skądinąd wiadomo – wytykał Dzierżyńskiemu i Stalinowi, że jako nie-Rosjanie za bardzo chcą być Rosjanami i przyjmują rosyjski punkt widzenia.

Bolszewicka „skrucha” miała służyć integracji narodów znajdujących się wewnątrz Związku Radzieckiego i sprzyjać ogólnoradzieckiemu patriotyzmowi, ale w rzeczywistości doprowadziła do wzmocnienia narodowej samowiedzy nie-Rosjan, a w dalszym następstwie do nacjonalizmów mniejszości i rozpadu ZSRR. Z inspiracji, a niekiedy nakazów Lenina granice republik wytyczano ze szkodą Rosjan. Dziś neobanderowska Ukraina raczej wybierze wojnę z Rosją, niż da sobie odebrać terytoria przyznane jej przez „skruszonych” bolszewików, Lenina, Stalina i Chruszczowa.

W okresie przygotowań do wojny, a zwłaszcza podczas wojny ojczyźnianej, Stalin skorygował nihilistyczne potępienie całej historii Rosji i zaczęła się rehabilitacja rosyjskiego imperium. Jednak w Polsce po wojnie Sowieci zastosowali bolszewicki schemat „skruchy” za krzywdy wyrządzone nam przez Rosję carów; nurt powstańczy został podniesiony do poziomu, na jakim postawiła go poezja romantyczna. Nurty ugodowe, konserwatywne w polskiej polityce czasów PRL były potępiane i stąd pochodzi komiczne zjawisko, że „antykomuniści”, zwłaszcza młodszego pokolenia, przyjmują konserwatyzm jako decorum, a politykują jak radykałowie insurekcjoniści, apologeci powstań.

Okres PRL charakteryzował się ideologiczną dwuwładzą: „przyjaźń” ze Związkiem Radzieckim i naśladowanie jego ustroju z jednej strony i systematyczne podtrzymywanie antyrosyjskiej tradycji powstańczej. Po upadku ZSRR pozostał tylko monopol rusofobicznej ideologii powstańczej.

Tagi: 30/2016

Komentarze

  1. neoarch
    neoarch 29 lipca, 2016, 16:01

    To bardzo dziwne: dlaczego Polacy na rosyjską miłość do Polaków odpowiadają polską nienawiścią do Rosjan?

    Tekst autora zupełnie jak prelekcje nauczycieli rusyfikujących Marcinka Borowicza…

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Dom
      Dom 31 lipca, 2016, 12:27

      Cala moja edukacje zawdzięczam PRL, i muszę przyznać ze pan Łagowski ma 100% racje.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • neoarch
        neoarch 2 sierpnia, 2016, 07:06

        A ja całą swoją edukację zawdzięczam rodzicom, którzy – aby mnie wykształcić – pracowali na roli i w fabryce, tyrając 12 godzin na dobę. I sobie, bo podczas wakacji od maleńkości pomagałem rodzicom w polu.

        Odpowiedz na ten komentarz
  2. Marcin
    Marcin 29 lipca, 2016, 17:27

    Przeczytałem z uwagą. Bardzo mi się podobała argumentacja dotycząca Mickiewicza. Ja bym w to wplótł jeszcze relację z Puszkinem, co dodatkowo pokazuje, jakim Adam Mickiewicz był człowiekiem. My na takich poglądach tracimy, głównie ekonomicznie. Nasze kraje powinny ze sobą bardziej współpracować, co Polsce opłacałoby się stanowczo bardziej niż opcja pro-amerykańska. Może najbliższe wybory w USA i dojście Trumpa do władzy spowodują, że polskie idee nieco osłabną i dojdzie do głosu czynnik racjonalny.
    Dobrze się czyta takie artykuły, bo to przywraca wiarę w to, że w naszym kraju jest wielu wspaniałych i myślących ludzi.
    Jak słucham wielu profesorów na temat, o którym Pan pisze, to mnie zastanawia skąd czerpią natchnienie, i jak nie boją się sprzeciwiać faktograficznej muzie?
    Dziękuję za świetny artykuł, jako czytelnik jestem mile zaskoczony.

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. neoarch
    neoarch 30 lipca, 2016, 08:48

    Pan profesor intelektualista zapomniał o kilku drobiażdżkach:
    1) Polacy razem z Chinami i Japonią trzykrotnie rozebrali Rosję i unicestwili państwo rosyjskie, Rosjan skazali na polonizację. Rosjanie mili podzielić los Indian.
    2) Podczas 100 lat zaborów Polacy łupili ziemię rosyjską, wzbogacając swój skarb państwa.
    3) Gdy Rosjanie buntowali się i podczas powstania listopadowego oraz styczniowego usiłowali odzyskać wolność, bezczelni Polacy krwawo stłumili bunt, wybili tysiące niewinnych ludzi i tysiące wywieźli na katorgę.
    4) Razem z hitlerowcami Polacy napadli na Rosję, w Katyniu Polacy zabili 20 tysięcy bezbronnych jeńców rosyjskich, a pół miliona wywieźli, wybili, zakatowali.
    5) Po 1945 przez pół wieku Polacy okupowali Rosję, a symbolem patriota rosyjski Okulickij i jego druhowie podstępnie zwabieni da Warszawy i zakatowani.

    I za tak straszliwe katorgi Rosjanie odwdzięczają się Polakom miłością, podczas gdy Polacy nadal żyją nienawiścią do Rosji.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Dom
      Dom 31 lipca, 2016, 13:15

      Proszę pana, zabory były rezultatem słabości i upadku państwa polskiego a nie nienawiści Rosjan do polaków.
      Za Katyń Rosja już raz nas przeprosiła, nie mniej jednak zbrodnie tą należy rozpatrywać w kontekście zbliżającej się wojny sowietów z Niemcami. Poza tym zbrodni tej dopuścili się sowieci a nie Rosjanie, dla przykładu, Stalin nie był Rosjaninem a Dzierżyński był polakiem.
      Powiem więcej, to Rosjanie pierwsi padli ofiarą międzynarodowego bolszewizmu, cały kwiat inteligencji i arystokracji rosyjskiej został zlikwidowany, Lenina nikt nie wybierał.

      W wyniku układów Jałtańskich polska była taka jaka być mogla, socjalistyczną, satelitą ZSRR albo Polską Republiką Radziecką, taka była wola wielkiej trojki, USA, Anglii i ZSRR i innej możliwości po prostu nie było.
      Niemniej jednak, to sowieci Polskę jak najbardziej wyzwalali z pod okupacji hitlerowskiej.
      Gdyby nie te bagnety sowieckie to by pana na tym świecie nie było, a jeśli by pan był, to by pan dziś nie pisał polskich komentarzy lecz pracował u baora w charakterze pod człowieka.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • neoarch
        neoarch 31 lipca, 2016, 19:53

        Proszę pana, mówisz pan, jak zaborcy obwiniający Polaków o upadek państwa polskiego, a dosadniej się wyrażę: jak gwałciciel oskarżający kobietę, że sama sobie winna.

        Poza tym, gdyby te sowieckie bagnety nie zbratały się z bagnetami nazistowskimi, nie musiałyby potem „wyzwalać” Polski. Defilada komunistów i nazistów w Brześciu nad Bugiem to wymowny symbol.

        Taką postawę, jaką szanowny pan tu przedstawia, idealnie opisał Żeromski w „Syzyfowych pracach”. To postawa rusyfikatorów manipulujących Marcinkiem Borowiczem, aby pokochał Rosję i znienawidził Polskę.

        Ten bauer miał Polaków jako niewolników, bo komunista (ZSRR) podpisał pakt z faszystą (Niemcy) i wspólnie napadli na Polskę. Dla Niemców byliśmy podludźmi, fakt, ale dla Rosjan pokracznym bękartem Europy. Rosjanie nie byli lepsi od Niemców, tak samo zniewolili Polaków do pracy np. w kopalniach Workuty.

        A to już najlepsze: że Katyń należy rozpatrywać w kontekście zbliżającej się wojny Niemcami. Uważa zatem przeszanowny pan, że jeden kraj ma prawo napaść na drugi kraj, aby obronić się przed napaścią trzeciego kraju? Jeśliby np. Polsce grozili Chińczycy, to mamy prawo napaść na Białoruś i wybić jeńców? Raczy pan sobie dworować ze swojej inteligencji?

        Odpowiedz na ten komentarz
        • Poltarck
          Poltarck 1 sierpnia, 2016, 17:59

          co za dupek sie tu wymądrza pewnie ukrainiec wykształcony za nasze podatki

          Odpowiedz na ten komentarz
          • neoarch
            neoarch 2 sierpnia, 2016, 07:01

            Nie Ukrainiec, ale duch Hitlera i cień Stalina i nie wykształcony za wasze podatki, ale za forsę z kontrybucji po złupieniu Polski przez komunistę Stalina i faszystę Hitlera oraz z niewolniczej pracy Polaków u bauera oraz w sowieckim kołchozie. Niech żyje pakt przeciwko Polsce, pakt komunisty Stalina i faszysty Hitlera, Wiwat sojusz faszystowsko-komunistyczny. Wiwat defilada na trupie Polski, wspólna defilada faszystów i komunistów w Brześciu nad Bugiem. Na pohybel Polakom.

    • Poltarck
      Poltarck 1 sierpnia, 2016, 18:02

      do neonarch
      Nie pasujesz tutaj i pchasz sie parobku z buciorami do salonu(intelektualnego)

      Odpowiedz na ten komentarz
      • neoarch
        neoarch 2 sierpnia, 2016, 07:03

        To prawda, świnie mi paść albo – jak moi przodkowie – być niewolnikami u faszysty bauera i komunisty w kołchozie. Co prawda, to prawda, zasmradzam salon.

        Odpowiedz na ten komentarz
    • Jerzy Połoński
      Jerzy Połoński 10 sierpnia, 2016, 14:37

      No i nie wstyd to aż tak kretyńsko pieprzyć?

      Odpowiedz na ten komentarz
  4. Wojciech Kaźmierski
    Wojciech Kaźmierski 31 lipca, 2016, 08:52

    Jak zawsze precyzyjna i konsekwentna, budząca podziw argumentacja w felietonie pana profesora.

    Odpowiedz na ten komentarz
  5. neoarch
    neoarch 2 sierpnia, 2016, 07:24

    Jako chłop z dziada pradziada PRL-owi g… zawdzięczam. G…, czyli kłamstwa, manipulację, dyktaturę proletariatu, obowiązkowe dostawy…

    My, chłopi, jeśli już coś zawdzięczamy, to carowi, bo zniósł pańszczyznę. My, chłopi, byliśmy samowystarczalni, kształciliśmy się i przed II wojną, i po wojnie. Cała rodzina przed wojną tyrała, aby chłopski syn się wykształcił i tak wujek się wyuczył, po wojnie tak samo, rodzina tyrała, aby mnie wykształcić.

    Wam, nic nie zawdzięczamy, jedynie plucie na nas. To umiecie robić doskonale pluć na chłopa, ale chleb i szynkę żreć się wam chce… Po lekcjach i na wakacjach tyrałem w chlewie, wiec wiem, co znaczy chłopska praca.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 3 sierpnia, 2016, 11:19

      „My chlopi” – a kto ci dal upowaznienie, zeby sie za wszystkich chlopow wypowiadac? Polowa moich przodkow to byli przedwojenni chlopi i i zdolali przed wojna ukonczyc tylko po pare klas szkoly podstawowej. Natomiast pokolenie moich rodzicow dzieki PRL-owi moglo opuscic straszliwie przeludniona wies, ukonczyc studia i stanac na nogi w miescie. Przedwojenna wies to pare milionow bezrolnych chlopow i gospodarstwa wielkosci paru morg ziemi, na ktore czyhalo ze czterech nastepcow do podzialu. Gdyby trzech z nich nie pojechalo do pracy w przemysle zbudowanym za PRL-u, to bys „samowystarczalny chlopie” kore z drzew obgryzal.
      Twierdzenie, ze chlopi byli „samowystarczalni” dowodzi tylko twojej umyslowej ciasnoty. Sami sie chlopi leczyli, sami maszyny rolnicze i nawozy sztuczne produkowali? Gdyby nie oswiata rolnicza, to polska wies do dzis by tkwila w XIX wieku.
      To tyle tytulem przypomnienia.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • neoarch
        neoarch 3 sierpnia, 2016, 17:25

        Racja, słuszna uwaga, dlatego powinienem napisać: my, chłopi, którzy nie braliśmy kradzionej ziemi z parcelacji i którzy PRL mieliśmy za wrogi nam system. Okrutny, biorący obowiązkowe dostawy, ciągle straszący odebraniem odwiecznej ojcowizny na kołchozy, Byli tacy chłopi, żyłem wśród nich od dziecka, z tych chłopów w moich okolicach byli akowcy, najpierw bili się z Niemcami, a potem tłukli milicjantów, ani jeden nie zapisał się do PZPR. Z mojej rodziny jedni byli niewolnikami u hitlerowców, inni u stalinowców. Ci u stalinowców (dzieci i starzy) nie przeżyli, przeżyli tylko dorośli…

        To, że jadłeś korę z drzew, świadczy o tobie. Nas nazywaliście kułakami, to ohydne określenie mieliście dla nas, którzy wszystko zawdzięczali swojej pracy i nie cierpieli głodu ani biedy. PRACY. Kapujesz? PRACY na własnej z dziada pradziada roli i dlatego napisałem, że byliśmy samowystarczalni.

        Nigdy, nigdy nie liczyliśmy na wrogie nam państwo przedwojenne i powojenne. Radziliśmy sobie w ten sposób, że najbardziej zaradni spośród nas wyjechali do USA. Woleliśmy wyjechać, niż żyć w państwie, które zawsze nas nienawidziło, choć żreć chciało. Teraz też wyjeżdżamy na Zachód. My się pracy nie boimy, żadnej pracy, brzydzimy się zaś żyć z cudzego.

        Nie kochała nas Polska szlachecka, nie kochała nas Polska przedwojenna i powojenna. Mieliśmy ją więc w d… My, chłopi inni niż twoi chłopi. Podziały na wsi wśród chłopów były, ale nigdy takie, jak za PRL-u.

        To tyle tytułem wyjaśnienia.

        Odpowiedz na ten komentarz
        • Wojciech Kaźmierski
          Wojciech Kaźmierski 4 sierpnia, 2016, 06:50

          Z pana wypowiedzi, neoarch, wynika, że wszystko, co pan osiągnął, zawdzięcza sobie a warunki w których pan żyje nie mają żadnego znaczenia.
          Wyzwolenie Polski przez Armię Czerwoną stworzyło warunki dla osiągnięć pana i pana najbliższych.
          Nie wiadomo, co osiągnął by pan, gdyby tego wyzwolenia nie było.
          Zgodnie z planami Hitlera i jego popleczników, Polacy powinni kończyć cztery klasy podstawówki a po nich pracować za jedzenie.
          Jako tak zwani podludzie (Untermenschen).

          Odpowiedz na ten komentarz
          • Wojciech Kaźmierski
            Wojciech Kaźmierski 4 sierpnia, 2016, 07:04

            Jacy byli wtedy Niemcy i czego można było od nich oczekiwać, można się dowiedzieć z lektury takich książek, jak:
            -Wańkowicza „Na tropach smętka”
            -Moczarskiego „Rozmowy z katem”
            -Osmańczyka „Był rok 1945”

          • neoarch
            neoarch 4 sierpnia, 2016, 07:29

            To jasne, że zawdzięczam rodzicom pracującym 12 godzin na dobę i sobie. Nic nam nie dano za darmo, przeciwnie, obłożono obowiązkowymi dostawami i nazywano kułakami (a jeszcze wcześniej: musieliśmy odrabiać pańszczyznę, praca za darmo na pańskim polu). Nas tylko nienawidzono, nami tylko gardzono i dlaczego, że byliśmy od zawsze chłopami? Że pracowaliśmy od świtu do nocy, nie licząc na państwo?

            Wiadomo, co bym osiągnął, bo przed wojną wujek chłop, jak i ja – wykształcił się. Babcia na piechotę co tydzień nosiła mu na stancję jedzenie, 30 km w jedną stronę.

            Nie tylko dla Hitlera byliśmy podludźmi, w mojej rodzinie u bauera byli niewolnikami i u Stalina.

          • neoarch
            neoarch 4 sierpnia, 2016, 07:32

            Nie muszę czytać, jacy byli Niemcy, bo znam opowieści mojego dziadka niewolnika u bauera, znam także rodzinne opowieści niewolników z naszej rodziny u Stalina… U Stalina nasi niewolnicy – nie przeżyły dzieci i nie przeżyli starcy wywiezieni na Sybir. To Stalin ich tak urządził tylko za to, że byli Polakami, to Hitler nas tak urządził, tylko dlatego, że byliśmy Polakami.

          • neoarch
            neoarch 4 sierpnia, 2016, 07:52

            Nie pojmuję tego: nie wiadomo, co bym osiągnął. Praca na roli to moja miłość, wykształcenie wcale nie jest dla mnie wartością. To prześliczne: uprawiać ziemię jak moi przodkowie to czynili od stuleci.

            Pamiętam, jak dziś, ile zgryzot, płaczu mojej babci. Paśliśmy krowy, a babcia zanosiła się od płaczu: jak to, ojcowiznę chcą mi zabrać, mówiła, zamienić na kołchoz (PGR) ziemię, którą mieliśmy od wieków.

            My chłopi, ziemia i jej uprawa to był sens życia, ale własna ziemia, własna z dziada pradziada…

  6. Wojciech Kaźmierski
    Wojciech Kaźmierski 4 sierpnia, 2016, 08:04

    neoarch!
    A jednak, jako „niewolnik u Stalina”, wykształcił się pan, podobnie jak pański wujek.

    Jako „podczłowiek” u Hitlera, nie miałby pan takiej możliwości.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • neoarch
      neoarch 4 sierpnia, 2016, 15:50

      Zgadza się. Jest jeden mały wyjąteczek: ci niewolnicy u Stalina, co nie przeżyli niewoli, raczej nie mieli szans nie tylko na wykształcenie, ale i na nic…

      Odpowiedz na ten komentarz
      • jakobhorner
        jakobhorner 4 sierpnia, 2016, 22:55

        To na cholerę się kształciliście, panie chłopie, jak nie żeby z tego przeklętego chłopstwa się wyzwolić, które tak pan, jawnie, ale między słowami, gloryfikuje.

        A teraz jak jest? UE też chłopstwo okrada?

        Odpowiedz na ten komentarz
        • neoarch
          neoarch 5 sierpnia, 2016, 06:57

          Proszę zacytować moją wypowiedź, w której piszę o przeklętym chłopstwie. Nigdzie i nigdy tak nie piszę i nie napiszę.

          Chłopstwo gloryfikuję, to prawda. Jest dla mnie podstawą i zwieńczeniem.

          Dlaczego się kształciłem, bo taka była święta wola rodziców. Święta wola, nie moja wola, ale święta wola rodziców. Przed wojną tak było, że jedno dziecko w naszej rodzinie musiało się wykształcić i po wojnie. To, że na mnie przypadło, chwała rodzicom. Święty rozkaz.

          Co UE ma wspólnego z moimi wpisami? Czyżbyś uważał, że pańszczyzna to dobro? Pańszczyzna to straszliwe okradanie chłopstwa przez setki lat. Dopiero zaborcy (np. car) uwolnili chłopów od tego okrucieństwa pańszczyzny. Obcy uwolnili, nie swoi, bo dla swoich byliśmy chamami. Czyżbyś uważał, że nakazane przez komunę obowiązkowe dostawy to dobrodziejstwo dla chłopa? Obowiązkowe dostawy też nakazał: Hitler.

          UE – nie okrada chłopów, ale im pomaga. I znowu – obcy pomagają…

          Odpowiedz na ten komentarz
        • neoarch
          neoarch 5 sierpnia, 2016, 07:11

          To był początek lat 70-tych. Z mojej dużej wsi i z mojego rocznika tylko dwóch chłopskich synów poszło na studia.W obu klasach szkoły podstawowej było 40 chłopskich synów moich kolegów. Dwóch spośród 40 ma studia wyższe…

          Nie chciałem się uczyć, bo od maleńkości lubiłem pracę na roli. Ale rodzice nakazali. Mieli argument nie do odrzucenia: pracujemy po 12 godzin na dobę, abyś ty, syneczku, się wykształcił. Kropka. Kilka razy to mówili, bo się buntowałem, ziemia, jej uprawa – nie ma piękniejszego zawodu, jak zawód rolnika.

          Odpowiedz na ten komentarz
  7. HS
    HS 8 sierpnia, 2016, 19:20

    Zdaniem Autora Mickiewicz nie miał kwalifikacji do uczenia w rosyjskim gimnazjum, ale potem jakoś został profesorem w College de France.
    Konrada Wallenroda wydano mu dzięki „wiernopoddańczemu” wstępowi, o którym później napisał: „Pełzając milczkiem jak wąż, łudziłem despotę”. Wstępu tego już nie zamieścił w kolejnym, paryskim wydaniu. Znamienne jest też motto: „Trzeba być lisem i lwem”, zaczerpnięte z Machiavellego.
    No i warto by również, Szanowny Autorze, przypomnieć o tym, w jakich okolicznościach Poeta wyjechał z tej życzliwej mu rzekomo Rosji, bo chyba nie za wiedzą i zgodą cara.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • neoarch
      neoarch 9 sierpnia, 2016, 06:58

      Uwierz, uwierz Autorowi, uwierz!! Car zapuszkował Mickiewicza i skazał jego filomatów, aby poeta napisał „Dziady” cz. III. Car to polonofil, bez zapuszkowania Mickiewicza Polacy by nie mieli arcydzieła literatury.

      „opisywali ją na zasadzie książek dostarczanych przez kierownika jako dom niewoli, gniazdo rozbestwionej szlachty, mordującej lud ruski przy akompaniamencie okrzyków „psiakrew” i „psiadusza”.
      Niektórzy z odczytowiczów szli jeszcze dalej i pisali wprost programy dla Polaków, długie do nich odezwy albo hymny na cześć Rosji.”

      „Kostriulew, wykładający historię, wszedł do klasy i zasiadł na katedrze. Był to rusyfikator w najbardziej wulgarnym znaczeniu tego wyrazu. Podczas każdej prawie lekcji wywlekał sprawy bolesne dla młodzieży polskiej (gdyby ta czuć była w stanie), rozwijał je i poza kursem gimnazjalnym narzucał do uczenia się mnóstwo faktów zbytecznych. W podręczniku historii Iłowajskiego była krótka i charakterystycznie moskiewska wzmianka o upadku Polski. Kostriulew nie poprzestał na niej, lecz przynosił ze sobą jakieś rękopiśmienne foliały, co zwał „dopełnieniem”, i stamtąd wyczytywał przeróżne skandale”. (Żeromski)

      Odpowiedz na ten komentarz
  8. Wojciech Kaźmierski
    Wojciech Kaźmierski 9 sierpnia, 2016, 15:31

    Panie/Pani HS!
    W 1840 roku Mickiewicz rozpoczął pracę jako wykładowca w College de France. Pracę tą umożliwiła mu protekcja wpływowych Francuzów.
    Jego kariera nauczyciela akademickiego nie jest imponująca. Zamiast nauczać zajmował się propagandą.
    „W 1844 roku władze francuskie zawiesiły Mickiewicza w czynnościach profesora z powodu politycznej wymowy wykładów (wychwalanie Napoleona) oraz propagowania towianizmu. W swoich wykładach głosił poglądy jawnie antykatolickie (Wykład IV) – krytykował Kościół katolicki za sprzeniewierzenie się zasadom chrześcijaństwa.”

    Odpowiedz na ten komentarz
    • neoarch
      neoarch 9 sierpnia, 2016, 17:09

      Jaka szkoda, że przez 50 lat komunizmu żadnego profesora czy nauczyciela rząd nie wylał z pracy za propagandę prorosyjską, prokomunistyczną, marksistowsko-leninowską, wychwalającą dyktaturę proletariatu, wpajającą miłość do ZSRR.

      Odpowiedz na ten komentarz
    • neoarch
      neoarch 9 sierpnia, 2016, 21:19

      Protekcja, ach, to cudowne podejście komunistyczne. Protekcja! Protekcja… A może by tak napisać prawdę, że legalnie pewien bogaty książę opłacił stanowisko pracy dla wybitnego poety, którego car przymknął tylko dlatego, że ten poeta kochał Polskę? A może by tak napisać, że na podobnej zasadzie, co Mickiewicz, uczyli inni poeci, jak np. Valery? A może by tak napisać, że wykłady poety cieszyły się wielką popularnością? A może by tak powiedzieć, że College nie jest typową uczelnią akademicką?

      Odpowiedz na ten komentarz
  9. Wojciech Kaźmierski
    Wojciech Kaźmierski 10 sierpnia, 2016, 07:16

    Trafnie kończy profesor Łagowski powyższy felieton zdaniem:
    „Po upadku ZSRR pozostał tylko monopol rusofobicznej ideologii powstańczej.
    Pana poglądy, panie neoarch, są dobrym przykładem tego monopolu.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • neoarch
      neoarch 10 sierpnia, 2016, 08:06

      A pana poglądy są empirycznym dowodem na lizanie zadka „Trybunie Ludu”. I co z tego wynika? Nic-pic. Moje poglądy to moje poglądy, a poglądy Wojciecha Kaźmierskiego to poglądy Wojciecha Kaźmierskiego. Tyle.

      Natomiast proszę powiedzieć, czemu pan, Panie Wojciechu Kaźmierski, łże w sprawie protekcji dla Mickiewicza i co to ma wspólnego ze mną jako dobrym przykładem monopolu rusofobicznej ideologii powstańczej.

      Zresztą, co to za monopol, skoro pan Wojciech Kaźmierczak i nie tylko on swobodnie głosi (i niech se głosi) ideę miłości do Rosji?

      Dla mnie Rosja to wróg nienawidzący Polaków, wróg, który razem z Hitlerem faszystą napadł na Polskę. Z rąk Rosjan z powodu rosyjskiej niewoli w mojej rodzinie zmarli Polacy, zakatowani za to, że byli Polakami. Mam za to całować zadek Rosjanom, że chciała nas wybić?

      Odpowiedz na ten komentarz
  10. Wojciech Kaźmierski
    Wojciech Kaźmierski 10 sierpnia, 2016, 08:23

    Panie neoarch!
    Kiedy nie ma argumentów, wtedy argumentami stają się insynuacje i chamstwa.
    Nie odpowiem na te insynuacje, żeby nie sprowadzać dyskusji poniżej poziomu poziomek i nie obrażać autora felietonu.
    Mogłem się spodziewać od początku rozmowy z panem, że tak się ona zakończy, ponieważ w argumentacji pana nie widać nic oprócz zaślepienia rusofobią.
    Mam nadzieję, że rusofobia panująca w mediach i polityce polskiej nie będzie zgubną dla Polski.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • neoarch
      neoarch 10 sierpnia, 2016, 10:55

      Znakomicie pan opisał, ale samego siebie. To pan nie ma argumentów w sprawie rzekomej protekcji dla Mickiewicza i dlatego właśnie pan zaatakował mnie swą ślepą miłością do Rosji, zarzucając mi ślepą rusofobię.

      Tak, mam kochać katów moje rodziny? Człowieku, bądź człowiekiem.

      Odpowiedz na ten komentarz
  11. fly
    fly 11 sierpnia, 2016, 16:39

    Neoarch , chłopie , wyluzuj ! Przecież pieprzysz p-ko sobie ! Polska została rozebrana , tak jak USA/NATO rozebrała i rozbiera kraje słabe . Los chłopów w I Rp i II też był tak zły ( i całej Polski też ) bo właśnie – o czym pisze Łagowski nie umieliśmy pracować organicznie ! Polską rządziła sprzedajna magnateria i tępa , zacofana szlachta . Stąd jedyne słuszne powstanie to Rabacja Galicyjska . Radzę zaglądnąć na HistMAG , gdzie we wpisach znajdziecie poparcie dla rzezi szlachty .. ze strony szlacheckiego potomka Bogusza . Jednej z pierwszych rodzin rezanych !
    Los chłopów w I Rp był porównywalny do losów łagierników , a szlachcic do oficera NKWD. Był to los lepszy niż w KL hitlerowskim , ale beznadziejny !
    Stąd , jak piszesz zacietrzewiony chłopie to CAR dał Twoim przodkom wolność ! Kaman ?
    No dał , bo nawet w II RP chłopi mieli przerąbane i za Niemca było im lepiej . Po co więc wychwalasz tę głupią polskość PANÓW , która chłopom NIC nie dawała ! Dysonans poznawczy !

    Nie rozumiem też Twojej wściekłej nienawiści do PRL-u , który to dopiero , de facto , zrównał chłopów z LUDŻMI ! Kumasz ?
    Stąd np. taki ociec prez. Dudy mógł być wykładowcą akademickim !
    Nie skowycz na dostawy obowiązkowe . Za Gomółki WSZYSCY mieli ubogo , lecz równo !

    Dopłaty do hektara , które tak chwalisz dały wsi b. dużo , tym niemniej preferują rolników EU , inni zaś biedują – to druga strona medalu ! Ty , neoarchu uważasz , że Ci SIĘ NALEŻY !
    A gó,,no się należy ! To tylko polityka !

    Co do napadania na II RP , to masz kiepskie wiadomości . Do uzupełnienia . Jeśli Ci sieczkarnia nie obcięła palców to policz ile razy napadł Zachód na Rosję / ZSRR a ile razy oni !

    1. Nasza wyprawa moskiewska 2. Napoleon 3. Interwenci w 1917/18 . 4. Wyprawa kijowska Piłsudskiego zręcznie potem obrócona na „Cud nad Wisłą ” kiedy przyszli z odwetem .5. Hitler
    6. Obecna agresja USA/NATO via Ukraina , Gruzja , Czeczenia .

    Nie wiem co Rosjanie zrobili Twojej rodzinie i skąd ta ślepa nienawiść . Typowo prymitywna i jednostkowa . Bo Armia Czerwona uratowała Polakom ŻYCIE . Może „za Niemca” było wam lepiej niż w II RP , ale zawsze mogliście być wyeksmitowali tak jak na Zamojszczyżnie Zresztą Niemców też nienawidzisz .
    Ale to Rosjanie / Sowieci zrobili z was LUDZI !!!
    Kumasz ?

    Za te drobne stalinowskie straty , bo polityka to straty ,a Rosjanie ponieśli znacznie większe ofiary, zyskaliśmy ODRODZONĄ , BEZPIECZNĄ OJCZYZNĘ wolną od mniejszości np. ukraińskich !
    Kumasz ?
    Co do strat w polskich , to były ZNIKOME w stos. do ZYSKÓW !
    ( wg. IPN samo powstanie w-wskie pochłonęło więcej ofiar niż terror stalinowski na Polakach i NIC NIE DAŁO ) za to miałeś chłopie RÓWNOŚĆ , ZIEMIĘ I PRACĘ w tysiącach nowych fabryk . A przede wszystkim właśnie RÓWNOŚĆ , która teraz zanika , bo III Rp wraca do wielkopańskości .
    Miałeś też chłopie BEZPIECZNE GRANICE , które teraz nie są już tak bezpieczne , bo styropian jest chory na rusofobię i popiera
    bandyckie działania USA/NATO
    Kumasz ?
    Nawiasem mówiąc , chłopi też robią się wielkopańscy – za unijną kasą stawiają sobie dworki , zapominając skąd ich ród – ergo wypierając się dzielenia zapałki na czworo jeszcze tuż przed II WŚ .

    Musisz człeku dużo czytać . Przegląd właśnie . Polecam też portal Pracownia4 . Czytać i rozwijać się .
    Jeśli dla ciebie Rosja nienawidzi Polaków … to jesteś idiotą !
    Nienawidzą Polaków liczne środowiska w „ukochanej” przez były styropian Upadlinie , co jest osobnym stopniem zidiocenia „elyt”

    Poza tym chłopie ( w sensie facet , gościu ) – nie po to wchodzisz na łamy Przeglądu , żeby smrodzić swoją żałosną „wiedzą” , tylko , żeby się czegoś nauczyć !
    Kumasz ? Bo zachowujesz się jak chłop , który dostał się na medycynę i zarzuca wybitnemu profesorowi – tutaj prof. Łagowski , że kwestionuje Twoją „wiedzę” i nie chce wkładać chorych na trzy zdrowaśki do pieca chlebowego !
    Bo taką masz „wiedzę ” !!!

    Odpowiedz na ten komentarz
    • neoarch
      neoarch 12 sierpnia, 2016, 07:05

      Ale sobie, szlachetko, ulżyłeś, ale sobie bździsz; ocean jadu i nienawiści na mnie wylewasz. I za co? Że napisałem, iż wszystko zawdzięczam rodzicom i sobie i że wszystkim innym g… zawdzięczam?

      Mocno dziękuję ci za te pomyje, dziękuję, bo przypomniałem sobie politruków, jacy w szkole wpajali mi miłość do ZSRR, a nienawiść do Polski.

      Ja się edukowałem na Żeromskim, to tak dla wyjaśnienia na temat mojej wiedzy.

      Odpowiedz na ten komentarz
    • neoarch
      neoarch 12 sierpnia, 2016, 07:21

      Na łamy „Przeglądu” (jak i gdzie indziej) wchodzę po to, aby się NIE uczyć, ale aby się dowiedzieć, kto i jak chce mi zasmrodzić życie. Dzięki swej chłopskiej naturze umiem sobie radzić, mogę nawet żreć szczaw i nie będę narzekać. Ale co rusz przyłażą jacyś nawiedzeni fanatycy i chcą mną kierować, narzucić mi swe obłąkańcze idee. A zaczęli już, gdy miałem 7 lat, więc nie mogłem się bronić. Chcę im wygarnąć, co o nich myślę. Ja wam waszego życia nie chcę urządzać. Odpieprzcie się więc od mojego.

      Odpowiedz na ten komentarz
  12. fly
    fly 11 sierpnia, 2016, 16:50

    Hej , neoarch , Ty czytaj Łagowskiego i ucz się . Z dysonansem poznawczym jest tak wg. Schopenhauera , że na początku rechoczesz , potem możesz się wściec ( co się stało ) . A potem nabierasz wiedzy , ogłady i już nie pieprzysz swoich bredni . Nie wkładasz Anielki na 3 zdrowaśki do pieca … Kiedyś jak sobie chlapniesz wódy i zdobędziesz na szczerość , powiesz może – ten Łagowski to mądry facet ! Pozdrowienia chłopie od b.z !
    *b.z – były ziemianin

    Odpowiedz na ten komentarz
    • neoarch
      neoarch 12 sierpnia, 2016, 07:08

      Hej, fly, szlachetko zaściankowy, ty nie wyskakuj jak Filip z konopi z Schopenhauerem, ty się weź za czytanie Żeromskiego, a bajeczki o Anielce czytaj se sam. Se sam. Sam se czytaj.

      Odpowiedz na ten komentarz
  13. neoarch
    neoarch 12 sierpnia, 2016, 09:55

    Jak szerszenie rzucili się tu na mnie i ad personam z nienawiścią i tylko dlatego, że wyraziłem swój pogląd inni niż ich pogląd i że wziąłem w obronę Mickiewicza…

    Nie pisałem o historii Polski, a o historii mojej rodziny – tego nie raczyli zauważyć… Cóż.

    Mam swoją rodzinną wersję zdarzeń – wy macie swoją.

    Nasza wersja i zasada jest prosta jak cep – ulubione narzędzie pracy moich przodków;

    Zasada: Ojczyzna jest święta, na Ojczyznę nigdy nie powie się złego słowa. Naszą zaś Ojczyzną jest polska mowa i dwoje rąk do pracy. Tak, gardzimy tymi, którzy chcą zabrać nam naszą Ojczyznę. Gardzimy,ale nie walczymy, bo mamy mentalność chłopa. Taką mentalność: sobie zawdzięczaj wszystko i płać (odrobek, forsa) za to, co inni zrobią dla ciebie. To uczciwe.

    Nasze dzieje:
    1. Byliśmy wolnymi chłopami (kmieciami,włościanami – nieważne), ziemię wydarliśmy, karczując las.
    2. Na 800 lat uczyniono nas niewolnikami-chłopami pańszczyźnianymi. Dopiero obcy – wrogowie Ojczyzny – uwolnili od pańszczyzny, nie swoi, bo swoi mieli do nas nienawiść.
    3. Przed wojną jedno dziecko się kształciło, jedno zostaje na roli, pozostałe emigracja za chlebem.
    4. Podczas II wojny – niewola i u Niemców, i u Rosjan, sojuszników, którzy napadli na Ojczyznę. I kontrybucja.
    5.Po wojnie obowiązkowe dostawy, wieczny lęk, że komuna zabierze ojcowiznę i zrobi PGR. Ojcowiznę, jaką mieliśmy od setek lat.

    Wsio. Nie piszę o Polsce, o Ojczyźnie i banalnie krótkiej historii rodzinnej. Nie biliśmy się z nikim o nic. Nie zniewalaliśmy ludzi, nie kradliśmy im ich własności, nie uczestniczyliśmy w rabacjach. Mamy swój honor, honor niewolnika. Nie zawdzięczamy nikomu i niczego.

    Rzucili się tu jak politrucy, którzy w szkole wpajali nam miłość do ZSRR i nienawiść do Polski. Nie mogliśmy nic powiedzieć. Tak samo czynili rusyfikatorzy opisani w „Syzyfowych pracach”.

    Odpowiedz na ten komentarz
  14. kmieć
    kmieć 15 sierpnia, 2016, 10:41

    Szanowny Neoarch.
    Sprowokowałeś mnie do komentarza. Jestem też synem chłopskim, co z dumą zawsze podkreślam, w dodatku synem sybiraka i wnukiem żołnierza armii ochotniczej 1920 r.. Pochodzę z pięknej ziemi augustowskiej a w domu od dziecka słyszałem o walkach z bolszewikami, życiu zesłańców na Syberii , Katyniu. Śmiać mi się chce z wywodów IPN-owskich historyków że prawdę o Katyniu Polacy poznali po 1989 r. Ja w domu słyszałem od dziecka że mordu dokonali sowieci.. Moja rodzina była wywieziona na Syberię w lutym 1940 r okolice Irkucka. Wrócili na szczęście wszyscy w 1946 r. Mimo ciężkich przeżyć ojciec do końca życia z szacunkiem wyrażał się o Rosjanach . Taki był system nie wszyscy byli mordercami. Ojciec wspominał że jak zmawiali się z kolegami na wyprawę do sąsiedniego kołchozu ukraść trochę warzyw to brygadzista – Rosjanin- który ich podsłuchał poprosił aby i dla niego coś przynieśli a Polak spuścił im łomot .Jak ojciec -13 lat – próbował wyłudzić dodatkowy przydział chleba na tą sama kartkę/ była na miesiąc/ zabrano mu ja to babcia poszła do NKWD zrobiła awanturę , co winny głodny dzieciak , NKWD-zista spokojnie ja wysłuchał kazał zwrócić kartkę i wydać dodatkowy chleb.
    Jak widzisz nie można wszystkich Rosjan tak jak i Polaków wrzucać do jednego worka.
    Nie wiem z jakiego regionu pochodzisz ale w 1970 r gdy kończyłem szkołę podstawową z mojej klasy 20 osób połowa ukończyła studia . To nie był żaden heroizm. Nie tylko sobie zawdzięczasz wykształcenie , Zdające na studia dzieci chłopskie miały przyznawane dodatkowe punkty preferencyjne./ ja- matura 1974/. Też ciężko pracowałem , pomagałem odwozić „plany” za bezcen. W takich żyliśmy czasach.
    Winisz szlachtę za wyzysk pańszczyżniany ale nie zapominaj ze podporą tego systemu i jednocześnie beneficjentem był kościół katolicki. Niewolnicza praca chłopów również w latyfyndiach kościelnych to do dzisiaj przemilczany temat i grzech kościoła który do dziś nie doczekał się zadośćuczynienia. Mam wielki żal do PSL że w 2014 r w 150 lecie uwłaszczenia chłopów w zaborze rosyjskim – uważam to za jedno z najważniejszych wydarzeń w historii wsi i Polski – partia pretendująca do reprezentacji interesów wsi ogóle nie podjęła tematu.
    Szanowny Neoarch – więcej obiektywizmu, rozwagi mniej emocji

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy