Lewica z balastem

Lewica z balastem

Zamysł odbierania emerytur kołatał się w głowach nowych panów Polski od dawna, teraz przybiera kształt projektów ustaw. Nie wiadomo, komu emerytury zostaną odebrane; zależy to od długości trwania rządów solidarnościowych. Jarosław Kaczyński najpierw zapowiedział odebranie emerytury generalskiej Jaruzelskiemu, ale poseł Rokita natychmiast go wyprzedził, głosząc, że trzeba odebrać „wszystkim”, nie precyzując, czy wszystkim generałom, czy wszystkim oficerom, bo że funkcjonariuszom SB, to nie ulegało wątpliwości. Ci funkcjonariusze – jeśli zacznie się odbieranie emerytur, to na nich się nie skończy – mają podobno niesamowicie wysokie te emerytury: pułkownik otrzymuje około 3500 zł, a przeciętna wynosi złotych dwa tysiące. Czy to jest niesamowicie dużo, czy niewiele, niech już sobie każdy oceni, porównując do tego, co jemu się należy.
Opozycyjna partia lewicowa, która istnieje dzięki wyborcom stojącym na stanowisku ciągłości państwowej między PRL i III RP, jest w oczywisty sposób zobowiązana do obrony prawa emerytalnego. Czy liderzy SLD robią to, co powinni na mocy niepisanego, ale oczywistego kontraktu z wyborcami? Poseł Kalisz, którego niezbadane wyroki losu rzuciły w sam środek klubu sejmowego SLD i który pełni tam rolę głównego przepraszającego, pośpiesznie przyznał, że zakwestionowane emerytury rzeczywiście kłócą się z poczuciem moralnym i trzeba je zmniejszyć, a jedyną jego troską była trudność przeprowadzenia tego aktu sprawiedliwości „zgodnie z prawem”. Trzecia Rzeczpospolita, a Czwarta w jeszcze większym stopniu, jest państwem prawa w takim znaczeniu, że jeśli decyzja władzy jest niezgodna z prawem, to zmieniamy prawo, a jeśli ustawa jest niezgodna z konstytucją, to zmieniamy konstytucję. Tako rzecze marszałek Sejmu. Przewodniczący SLD zajął stanowisko nieco odmienne, ale nie bardzo. Jednego dnia oświadczył, że wśród funkcjonariuszy SB znajdowali się też ludzie porządni, a ponieważ to się przeciwnikom SLD nie spodobało, więc dla świętej zgody narodowej drugiego dnia się z tego wycofał. Pozostańmy przy pierwszej wersji; nie odbiega ona przecież od prawdy. Porządni ludzie są przecież wszędzie, podobnie jak i nieporządni. Podziały polityczne, zawodowe czy religijne nie pokrywają się przecież z podziałami na złych i dobrych, porządnych i nieporządnych. Nie mówimy jednak o wszystkim i niczym, lecz o emeryturach. Żaden system emerytalny na świecie nie rozróżnia porządnych i nieporządnych i nie różnicuje wysokości świadczeń zależnie od tego, czy ktoś należy do pierwszej, czy drugiej kategorii.
Co mnie zastanawia i niepokoi w wypowiedziach przywódców i aktywistów SLD, to brak pojęć prawnych. Nawet zawodowi prawnicy, jak poseł Kalisz, przez automatyzm mimikry, zapominają w tym środowisku o tym, czego się nauczyli i co, można wnioskować, utrwalili sobie dzięki praktyce zawodowej. Mieć za sobą prawo i umieć to wyrazić w słowach, to bardzo poważny atut w działalności politycznej. Samą sofistyką prawniczą, którą z taką łatwością uprawiają liderzy PiS-u, daleko się nie zajedzie, ale kto nie umie czy nie chce odwołać się do prawa tam, gdzie ma i zdroworozsądkową słuszność, i czarno na białym napisane ustawy, osłabia swoją pozycję zarówno w oczach przeciwników, jak wyborców. Liderzy SLD mają bogate doświadczenie w stosunkach z urzędami lustracyjnymi. Nigdy jednak frontalnie i z pozycji obrońców praw człowieka oraz konstytucji nie przeciwstawili się ustawom lustracyjnym, które choćby z powodu wielu rozmyślnie wprowadzonych podstępów i pułapek na obywateli nie mogą być uznane za prawo. Lewicowa opozycja sama zbyt głęboko tkwi w atmosferze anomii, żeby umieć i chcieć jasno bezprawiu się przeciwstawić.

Ktoś zauważył, że totalizm jest zły, ponieważ jedna partia bierze cały naród, demokracja jest lepsza, bo partie dzielą się narodem między sobą. Kto nie chce stać się łupem partii, ten na wybory nie chodzi. Podczas ostatnich wyborów, dobrze to pamiętamy, nie głosowała duża część elektoratu lewicowego. Jeśli nic się nie zmieni w świadomości liderów SLD, absencja wyborców lewicowych powtórzy się. Skoro tak wiele rozsądnych osób opowiada się za koalicją, czy w przyszłości partią Lewica i Demokraci, to w tym projekcie musi być coś słusznego lub przynajmniej obiecującego, ale widać także złe strony. Wspólny program tych partii musi być albo niespójny, albo ogólnikowy i mętny. Już widać, że liderzy podążają w jałowym kierunku. Hasło proeuropejskości nikogo nie porusza i nie mobilizuje wyborców. Wszyscy są proeuropejscy w znaczeniu „solidarności”, czyli braniu pieniędzy z Brukseli. Na dążenia do ściślejszej integracji nie pozwoli głęboko zakorzeniony proamerykanizm. SLD jest jedyną partią LiD-u mającą zagwarantowane wejście do Sejmu, pozostałym partyjkom, jak wiadomo, Sojusz jest potrzebny tylko po to, aby wprowadził tam ich przedstawicieli. Najbardziej wrogo do SLD jest nastawiona socjaldemokracja Borowskiego, która została przez niego zawiązana tylko w tym celu, aby zmusić Leszka Millera do odejścia z rządu. „Mitem założycielskim” SdPl było podgryzanie SLD i nic innego to ugrupowanie do tej pory nie robi. Sam Borowski nałożył sobie tłumik, ale chyba nikt nie wierzy, że zmienił stosunek do SLD. Innego rodzaju dysonans tworzą Demokraci. Przypomnijmy sobie, że przed wyborami Geremek oświadczył w „Gazecie Wyborczej”, że Partia Demokratyczna przygotowuje się do koalicji z PiS i Platformą. (Aby nie dopuścić do władzy Samoobrony i LPR). Demokraci nie zmienili się pod względem ideowym i tylko sytuacyjny interes zbliża ich do SLD. Jeśli wprowadzą swoich ludzi do Sejmu, ci przy najbliższej okazji przyłączą się do Platformy (założywszy, że ta się zachowa) lub jakiejś konfiguracji partii solidarnościowych. Na razie orientacja na koalicję z Demokratami skutkuje dla SLD niemożliwością stworzenia spójnej wizji polityki polskiej, zdolnej do przeciwstawienia się postsolidarnościowej ideologii odwetu oraz fałszywej polityce historycznej, która wyprowadziła pamięć narodową z rzeczywistej historii i stara się wyobraźnię polityczną Polaków zamknąć w ponurych fantazmatach.

Wydanie: 6/2007

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy