Lewica: w pogoni za rozumem

Lewica: w pogoni za rozumem

w zaleznosci od wielkosci 80-120 zl 24.11.2005 - Katowice. Uniwersytet Slaski - Wydzial Nauk Spolecznych . Prof. Jacek Wodz - socjolog . Fot. Rafal Klimkiewicz/EDYTOR.net

Czy lewica wyrąbie sobie przestrzeń między PiS a PO? Prof. Jacek Wódz – socjolog Czy PiS wygra wszystko? Wszystkich zmiecie? – PiS wygra wybory. Ale nie sądzę, by osiągnęło wynik, który by pozwalał na samodzielne rządzenie. Znajdzie się więc w pewnym kłopocie, dlatego że ugrupowanie Kukiza najprawdopodobniej do Sejmu nie wejdzie, bo znajduje się w tej chwili na opadającej fali. Kukiz stoi przed bardzo trudnym zadaniem – stworzenia list we wszystkich okręgach. I podejrzewam, że nie mając żadnego wsparcia organizacyjnego, tego nie przeskoczy. Co zniszczyło lewicę? A jak sobie w tym wszystkim poradzi lewica? – Mam nadzieję, ale jest to nadzieja wynikająca z myślenia życzeniowego, że Zjednoczona Lewica uzyska wynik w granicach 10% i że nie będzie miała kłopotów ze znalezieniem się w parlamencie. 10% to dużo czy mało? Bo elektorat lewicy jest dużo większy. – Większy! Ale zostało mało czasu. A w tym krótkim czasie nie do przeskoczenia jest kilka rzeczy, które zdecydują o tym, że część ludzi o lewicowych poglądach nie pójdzie do wyborów, część wesprze Platformę albo się zdecyduje – nie wiem – na PSL albo coś takiego. Dlaczego tak? – Dlatego, że wszystkie możliwe, rozsądne działania, które miały prowadzić do tego, żeby przedstawić jakiś nowy projekt polityczny, zostały zniszczone sporami wewnętrznymi. Począwszy od tych między Europą Plus a resztą, a skończywszy na tym, co nawet teraz się dzieje – że lewica nie może twardo powiedzieć: w tej sytuacji politycznej, w jakiej znalazł się kraj, jesteśmy razem, zapomnieliśmy o wszystkich sporach między nami, demonstrujemy jedność, rozumiemy wagę sytuacji itd. Nie ma w tej chwili czegoś takiego. Dlaczego nie ma? – Z bardzo prostego względu. Duża część polityków lewicy – nie chcę operować nazwiskami – to ludzie, którzy nie są w stanie pozbyć się myślenia poprzez własne ambicje. Owszem, polityk musi mieć ambicje, musi mieć ten motor, który go będzie napędzał. Ale z drugiej strony – nie może mieć tylko ambicji. A tu często mamy do czynienia z tym, że ludzie skądinąd bardzo inteligentni wyłączają myślenie i mają tylko ambicje. To dotyczy nie tylko kierownictwa SLD, żeby było jasne. W tej chwili mamy Zjednoczoną Lewicę jedną, Zjednoczoną Lewicę drugą… – Zakładam, że ta druga jest fenomenem ulotnym, że nie zbierze podpisów i realnie nie zaistnieje. Dobrze by było, żeby oni sami do tego doszli i dołączyli do szeregów pierwszej. Ale oni chętnie by dołączyli, tylko chcą mieć dobre miejsce na listach wyborczych. – Jeśli ktoś zakłada, że kandyduje tylko po to, żeby dostać mandat, to znaczy, że nie powinien w ogóle uczestniczyć w grze politycznej. Czar establishmentu Zastanawiał się pan, dlaczego PiS i Platforma tak łatwo łowią w elektoracie lewicowym? – Nastąpiła zmiana pokolenia. Ta forma lewicowości, która była związana z SLD, była kojarzona z pewnego rodzaju związkiem zawodowym ludzi z przeszłości. I taką rolę, częściowo przynajmniej, odgrywała. W tej chwili, przy wymianie pokolenia, trzeba przejść do poważnego myślenia o postulatach programowych. Wśród tych postulatów jest kilka, co do których SLD nie ma, że tak powiem, czystych rąk. Bo był jednak proliberalny gospodarczo, na pewno jakoś tam jest współwinny dużemu rozwarstwieniu społecznemu, na pewno jest współwinny temu, że mamy wyraźny kłopot z zagospodarowaniem podstawowych społecznych funkcji państwa. To znaczy? – Myślę chociażby o rozbiciu publicznej służby zdrowia. Wie pan, co to znaczy rozbicie publicznej służby zdrowia? Dla tych ludzi, którzy pomaleńku dochodzą do wieku, w którym człowiek musi się leczyć? Bo jak się ma 20 lat, to się o tym nie myśli. Ale jak ma się 60, to już tak. I ci ludzie są przerażeni tym, co się dzieje. Służba zdrowia praktycznie nie istnieje. Została rozbita organizacyjnie. Tak samo jest z edukacją. A przecież nie można powiedzieć, żeby SLD wyszedł z jakimś projektem i pokazał: wiemy, o co chodzi, my na to się nie godzimy, mamy inną koncepcję społeczeństwa, wiemy, jak ją zrealizować. O tym trzeba było mówić! Marek Balicki mówi. – No tak… Jest kilku takich. Jest Marek Balicki, mówi dużo Andrzej Celiński, którego uważam za człowieka lewicy. Ale establishment SLD-owski nie dopuszcza do głosu takich ludzi. Staje w pierwszym szeregu i wypycha innych? – Tak! Powiedzmy sobie szczerze – przy całym moim szacunku dla dokonań wielu ludzi – czy naprawdę w tej chwili propozycją wyborczą jest oferta pani Senyszyn? Trzeba sobie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2015, 36/2015

Kategorie: Wywiady