Medyczne biedronki

Medyczne biedronki

Prywatne placówki w bardzo małym zakresie wykonują procedury, które mogłyby faktycznie zmniejszyć kolejki Dr Paweł Łęgosz – specjalista ortopedii i traumatologii narządu ruchu 113 – tyle dni trzeba czekać na wizytę u ortopedy w Mazowieckiem. A ile dokładnie w przypadku Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego? – To zależy. Osoby po ostrym dyżurze czy na kontrolę po zabiegu, tzw. nasi pacjenci, są przyjmowani po 10-14 dniach. Z kolei ci planowi, kierowani z POZ, niestety muszą się uzbroić w cierpliwość. Na te statystyczne trzy-cztery miesiące?! – Tak, choć terminy te mogą być jeszcze bardziej odległe. Szczególnie w tak wąskich specjalizacjach jak np. chirurgia kręgosłupa – tam zapotrzebowanie na leczenie jest większe, a specjalistów mniej. Dlatego w tym przypadku może to być nawet sześć miesięcy. Na jakie konkretnie zabiegi ortopedyczne kolejki są teraz najdłuższe? – Wszystkie z zakresu chirurgii barków. Tu nasze możliwości są bardzo ograniczone, bo operacje tego typu wykonujemy raz w tygodniu. Efekt: kolejka jest wielomiesięczna, czekać trzeba do 24 miesięcy. Dla porównania – jeśli chodzi o zabiegi z zakresu chirurgii ręki, wygląda to lepiej, czas oczekiwania jest krótszy niż pięć miesięcy. Tyle że w tym ostatnim przypadku to głównie pacjenci po urazach, przyjmowani w trybie pilnym. – Zgoda! Wyjątkiem są osoby ze wskazaniem do usunięcia zespoleń np. w sytuacji konfliktu z tkankami miękkimi – choć i tak termin ich przyjęcia będzie uzależniony od liczby pacjentów na oddziale urazowym. Wynosi generalnie od sześciu tygodni wzwyż. Górną granicę trudno mi wskazać, bo urazówka to oddział mocno przepełniony, nawet jeśli stosujemy zasadę jednego lub dwóch dni hospitalizacji. Źle jest także, jeśli chodzi o kolejki w endoprotezoplastyce, mimo że w 2017 r. zniesiono limity na procedury, co oznacza: ile zrobimy, tyle dostaniemy pieniędzy jako szpital. Tutaj lista oczekujących tzw. pacjentów stabilnych to teraz 10-12 miesięcy. A te wszystkie pilne przypadki? – Obluzowanie endoprotez czy nasilenie zespołów bólowych w przypadkach pierwotnych – te staramy się operować w czasie krótszym niż sześć miesięcy. Nadal długo, choć do rekordu daleko. W 2016 r. 87-latce konsultację przed operacją stawów kolanowych wyznaczono na 2024 r. – Na szczęście to przykład spoza kliniki na Lindleya. Niestety, nieodosobniony. – Podobnych w całej Polsce jest więcej. Znam ośrodki, w których wiekowego pacjenta na zabieg endoprotezy kolana wpisano na 2029 r. O, albo młodą kobietę ze zwichnięciem stawu biodrowego na tle dysplazji na 2031 r. Kosmiczny termin. To absolutnie nie do pomyślenia. Patologia. Nawet jeśli to wszystko dzieje się w małych szpitalach, które mają 35 łóżek i muszą zaopatrzyć zarówno pacjentów urazowych, jak i tych planowych. Na ile te i tak złe statystyki popsuła pandemia? – Dodała kolejne osiem miesięcy – tylko w klinice Ortopedii UCK WUM przez kilka tygodni wszystkie zabiegi planowe zostały wstrzymane, podobnie jak w wielu innych placówkach. Realizowaliśmy tyko procedury pilne. Przyjmowaliśmy jedynie osoby z obluzowaniem implantu, które groziło imigracją do miednicy czy np. z zaawansowanymi zmianami martwiczymi głowy kości udowej. Co z pozostałymi? – Tych, nawet ze zmianami zwyrodnieniowymi lub nowotworowymi z przerzutami w okolicę stawową, informowaliśmy: „Zabieg będę musiał przesunąć. Ale obiecuję, że to nie będzie zbyt długi czas oczekiwania”. Zwykle wywiązywaliśmy się z tych obietnic – ostatecznie kolejki wynikające z samej pandemii rozładowaliśmy na dniach. I ile teraz jest osób oczekujących? – Prawie 1 tys., o 20% mniej niż rok temu. Lepiej, ale i tak słabo, jeśli spojrzeć na zagranicę. – Są kraje, gdzie na zabieg ortopedyczny czeka się maksymalnie trzy tygodnie. Tak jest m.in. w Skandynawii i krajach Beneluksu, ale tam jest przede wszystkim więcej lekarzy. Na przykład w Austrii praktykujących lekarzy na 100 tys. mieszkańców przypada ok. 5,1, a w Polsce to już tylko 2,4. Najgorzej w całej UE, jak wynika z raportu OECD „Health at a Glance: Europe 2020”. I tu zrobię analogię – dajmy na to, że gramy w piłkę nożną. Drużyna przeciwna ma 11 piłkarzy, a nasza tylko sześciu. Trudno grać mecz w tak okrojonym składzie, prawda? A co dopiero myśleć o złotym transferze wartym miliony i skompletowaniu całej drużyny. Ale jeśli spojrzeć na mapę potrzeb, to okaże się, że ortopedów w Polsce wcale nie brakuje. Różnica między tymi odchodzącymi na emeryturę a zdobywającymi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2021, 46/2021

Kategorie: Wywiady, Zdrowie