Listy od czytelników nr 13/2015

Listy od czytelników nr 13/2015

Nie taki tani prąd

Prof. Żuk zachwyca się ustawą o odnawialnych źródłach energii (PRZEGLĄD nr 10). Pisze, że jest to przełom w bitwie z wielkimi koncernami energetycznymi, porażka rządu, przegrana PO. Przegrana ta umożliwi produkcję prądu przez Kowalskiego, a mieszkańcy wsi zyskają możliwość dorobienia sobie. Felietonista wymienia całą listę przewag dla społeczeństwa wynikających z tej ustawy. Kowalscy będą produkować energię dla siebie i dla nas, zyska środowisko naturalne. Będzie to również element wspierania demokracji obywatelskiej. Ponieważ Kowalscy będą mogli sprzedawać nadwyżki energii państwu, obędziemy się bez pazernych koncernów. Ale te pazerne koncerny będą przyjmować do własnych sieci energię wyprodukowaną przez Kowalskich. Czy zatem na pewno obędziemy się bez pazernych koncernów? W swoim zapale autor nie zauważa rzeczy najistotniejszej: będzie to energia o wiele droższa. Drogi prąd wyprodukowany przez Kowalskich będzie wpływał do pazernego, dofinansowywanego przez państwo systemu. Będziemy musieli go kupować i jednocześnie dostarczać Kowalskiemu prąd dofinansowany przez państwo (czyli kogo?), gdy będzie tego potrzebował (noce, pochmurne dni, zimy). Czy w systemie zarządzanym przez koncerny prąd ulegnie przemianie z drogiego w tańszy? Jakim cudem? Dopóki nie istnieją metody magazynowania energii, system wprowadzony ustawą będzie tylko taśmą transmisyjną do opróżniania naszych kieszeni i zapełniania kieszeni Kowalskich. Ale taka jest istota wszechwładnego neoliberalizmu. Gdyby ustawa o OZE miała wejść w życie w wersji niekorzystnej dla PO, pozostałaby w zamrażarce.

Wacław Moskal, Godowa

Tematami technicznymi, a takim jest energetyka, zajmują się w Polsce politycy, a nie specjaliści z technicznym wykształceniem. Prawo zaś pisze się z myślą o dużych grupach interesów, a nie o społeczeństwie i dlatego wychodzą koślawe ustawy. Jednak sama idea wspierająca prosumentów jest godna uwagi. Mieszkańcy budynków wielorodzinnych także mają często możliwość instalacji paneli fotowoltaicznych, które uzupełnią zaopatrzenie gospodarstwa domowego w energię elektryczną.

Michał

Jak oceniać historię

Chciałbym wtrącić swoje trzy grosze do komentarza red. Jerzego Domańskiego „Historia pogoni fałszerzy” (PRZEGLĄD nr 10). Gdy słucham pochwał tzw. żołnierzy wyklętych, wypowiadanych przez profesorów historii, przedstawicieli rządu i pana prezydenta, wstrzymuję się od komentarza. Nie przystoi mi niecenzuralne słownictwo. Zamiast tego nieco faktów zapisanych w pamięci. Armia Krajowa została rozwiązana 19 stycznia 1945 r. przez dowódcę podlegającego rządowi londyńskiemu. A więc nie przez komunistów. Należy zatem postawić pytanie, czy żołnierz w służbie czynnej odmawiający wykonania rozkazu jest jeszcze żołnierzem. Oczywiście główni winowajcy to lokalni dowódcy poszczególnych oddziałów. Ale w tej podległej dowódcy gromadzie byli Polacy. Do kogo strzelali i kogo mordowali? Apologeci „wyklętych” twierdzą, że strzelali oni tylko do ubeków i komunistów. To kłamstwo. Strzelali do rodaków, którzy dźwigali z ruin swoją i ich ojczyznę. Do milicjantów (a bez aparatu policyjnego nie ma bezpieczeństwa obywateli), pracowników administracji i nędzarzy, którym dano ziemię na mocy reformy rolnej. Zostawmy więc historii, a nie historykom z IPN, osąd tego okresu.

Zdzisław Rojek, Szczecin

Wydanie: 13/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy